sobota, 26 lipca 2014

Praktyka namamantry

Praktyka namamantry


Namamantra (lub: nama mantra) należy do najprostszych mantr a zarazem najpotężniejszych. Jest to mantra utworzona z Imienia Boga (nama - imię). Jest doskonałą praktyką uzupełniającą do namasmarany, lecz praktykuje się ją inaczej. Jeżeli namasmarana jest oddechem, to namamantra jest biciem serca. Oznacza to, że jest o wiele bardziej dynamiczna. Choć dłuższa nieco, to powtarzana jest o wiele częściej, podobnie do rytmu bicia serca. Oczywiście faktyczna synchronizacja z rytmem serca nie ma tu znaczenia.

Sens namamantry

Jest wiele namamantr utworzonych na wielu imionach Boga i imionach Jego aspektów. W recytacji 108, czy 1008 imion rożnych aspektów boskich każda linijka jest oddzielną namamantrą. Mi jednak nie chodzi o przeróżne mantry śpiewane przy najróżniejszych okazjach. To jest fajne i wiele można tak doświadczyć... Mi chodzi o głębokie dociekanie uczuciem Premy esencji Boskości. Dlatego namamantra jest jedna jedyna i jest dokładnie związana z „oddechem życia” czyli namasmaraną.

Namasmarana to w istocie też przypadek namamantry. Jednak namasmarana  to oddech spokojny w kontemplacji i śnie, szybszy w działaniu, ale nigdy nie zakłócający tego co robisz. Zasypiasz w namasmaranie, budzisz się z namasmaraną, namasmarana towarzyszy za dnia, w odpoczynku i pracy. Ożywia, odżywia, oczyszcza uspokaja, rozświetla, podnosi, pociesza, opiekuje się, rozwiązuje problemy, uzdrawia, napełnia uczuciem, napełnia inspiracją dla umysłu, prowadzi, jest ciągłym towarzystwem Boga, uśmiechem życia w tobie... taki jest ten oddech.

Namamantra z kolei jest życiem uczuć serca, które jak wulkan wybuchają w kierunku Boga.  W namamantrze nic innego robić nie możesz, bowiem nic innego wtedy nie istnieje.To żarliwość duszy, która pragnie już z Bogiem się połączyć, to intensywność oddania tu i teraz!, to natychmiastowe odrzucenie wszystkiego by w uwielbieniu płonąć tylko dla Niego i dla Niego spalić się na popiół... To w końcu niecierpliwość, w której powolność oddechu jest niczym tortury, by aż tyle czekać na wypowiedzenie ukochanego Imienia po Om. Tu, na tę chwilę „wulkanicznej erupcji” uczuć ku Bogu, namasmarana musi ustąpić. Tak poznałem namamantrę, kiedy w namasmaranie, po wypowiedzeniu Om natychmiast zacząłem intensywnie płakać z tęsknoty za wypowiedzeniem imienia, które przecież było sekundę ledwie ode mnie. Żadnej zwłoki! - oto istota namamantry, tęsknota Premy to jej napęd a Połączenie to jej sens. Jakże to dalekie od mechanicznego powtarzania czegokolwiek.

Mantra służy głębokim wewnętrznym studiom Boga, Jego Miłości, Jego Mądrości, Jego Błogości, Jego Prawdy... - to jest prawdziwa dżapa (powtarzanie mantr) tak właśnie praktykuję wszelką mantrę i tego uczę innych. Oczywiście uczucia są różnej dynamiki. Czasem namamantrę chce się śpiewać właśnie spokojnie i podniośle, czasem tańcząc radośnie, a czasem dynamicznie. Jednak jeśli ta jedna wybrana namamantra do wyrażenia twych wszystkich rodzajów uczuć dla Boga będzie użyta, to osiągnie ona ogromny potencjał a uczucia w niej zawarte mogą osiągnąć zjednoczenie w jedno Uniwersalne Uczucie Boga. Dlatego raz wybranego imienia Boga już nie zmieniaj. Bóg to Bóg, wybrane imię Go nie ogranicza; w pełni może przyjść do Ciebie przez każde imię, pod warunkiem, że stanowi Ono dla ciebie Najwyższą Wartość - przy każdej okazji to powtarzam.

Postać namamantry

Jak wspomniałem wyżej, ta jedna jedyna osobista namamantra jest ściśle związana z wielbionym imieniem Boga, Awatara lub Satguru w namasmaranie. Nie znaczy że przy wielu okazjach i uroczystościach nie można kontemplować inne namamantry, tyle że ta jedyna będzie wyrażać cały potencjał uczuć a śpiewać ją będziesz bez okazji, kiedy tylko tak poczujesz. Jeżeli np. wybrałeś do namasmarany imię „Siwa”, czyli „Om-Siwa”, to namamantrą będzie „Om Nama Siwaja”. Dla mnie, kiedy wybrałem (za pozwoleniem Siakti) „Om Siakti” wtedy będzie to „Om Nama Siaktiaja”. Jeżeli wybrałeś imię „Kryszna” to będzie „Om Nama Krysznaja”. Jeżeli wybrałeś imię „Sai” to będzie „Om Nama Saisia” itd. Jest to postać pańciamantry, czyli pięciosylabowej mantry. Mogą też być formy bardziej rozbudowane, jak „Om Namo Narajana”, lub ponownie z imieniem Sai „Om Nama Saiśwaraja”.

Nie każde imię łatwo przetworzyć i nie zawsze będzie to mantra prawidłowa. Tworzenie samemu mantr jest niewskazane, to Bóg, lub Satguru (zrealizowany nauczyciel duchowy) musi je przekazać jako właściwe. W przypadku imienia „Jezus” raczej trudna sprawa i już lepiej śpiewać: „Om, kocham Cię Jezu”, jak się nie ma pewności. Z czasem podpowiedź przyjdzie. Jest też inny bezpieczny sposób stworzenia pańciamantry z dwusylabowego imienia, które trudno odmienić. I tak dla „Jezus” będzie „Om Namo Jezus Om”, dla imienia „Rama” będzie „Om Namo Rama Om”, dla „Budda” będzie „Om Namo Budda Om”... itd. Dla dłuższych imion pańciamantra już nie wyjdzie, bo będzie więcej sylab. Zmieni to nieco dynamikę, ale nie widzę przeszkód w śpiewaniu nieco dłuższych namamantr. Przykładem jest tu wspomniane „Om Nama Saiśwaraja” lub „Om Namo Narajana”.

Co do namamantr z imieniem Sai, to zostały mi przekazane przez Ukochanego Mistrza w medytacji, że są poprawne i przynoszą błogosławieństwo. Chodzi o „Om Nama Saisia” oraz „Om Nama Saiśwaraja”, dlatego można się nimi bezpiecznie radować do woli.

Błogosławieństwo namamantry.

Intensywne powtarzanie swojej namamantry przy wielu okazjach głęboko oczyszcza umysł i serce. Uczucia są sublimowane do boskiej Premy (czysta miłość), wszelka kaama (lubieżność i pragnienia) jest wypalana. Nawet jest wypalana negatywna karma. Wszystko ulega systematycznej transformacji w miarę takich doświadczeń a to dzięki ogromnemu potencjałowi uczuć dla Boga jakie w sobie rozwijasz. Mechaniczność nic nie pomoże a raczej zniechęci. Tak jak sam doświadczyłem, a tylko tak piszę swe teksty, namamantra jest wstanie wymieść w jednej chwili całą szarą energię z aury, oczyścić umysł do czystej promiennej przestrzeni a umiłowana forma Boga przyzywana intensywną tęsknotą ujawnia się teraz w sercu i błogosławi zarazem inspirując duszę tak głęboko, że całe dnie potem jest się w niewytłumaczalnej ekstazie. Można przez te dni zobaczyć formę Boga mieszkającą w każdej komórce ciała, w każdej czakrze siedzi On/Ona na swym tronie i nią zarządza. To ananda w ciele, umyśle i duszy. To głęboka transformacja do kryształowego ciała i aury. Po dłuższym czasie, po latach takiej dżapy (praktyki powtarzania imienia Boga) czyli namasmarany przerywanej intensywną głęboką namamantrą docieramy z różowego serca (jakim jest serce wielbiciela, serce człowieka doczesnego jest zielone i najbardziej zewnętrzne) do niebieskiego serca (siedziby Boga), kiedy niebieskie światło boskości z uprzednio maleńkiej kropeczki w sercu rozrasta się do wymiarów klatki piersiowej a potem na całe ciało. To jest transformacja do boskiego ciała a zarazem wypełnienia Prawdą, to światło Samorealizacji.

Z błogosławieństwami,
Swami P. SaiSiwa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.