wtorek, 22 lipca 2014

Praktyka namasmarany

Praktyka namasmarany


Gdym miał wskazać najbardziej podstawową praktykę duchową, od której najlepiej zacząć swój rozwój duchowy zanim wejdzie się w dalsze trudniejsze ćwiczenia to wskazał bym namasmaranę. Z drugiej strony gdybym miał wskazać najskuteczniejszą praktykę, która najgłębiej przenika duszę i jednoczy z Bogiem, to wskazał bym znowuż namasmaranę. Czym jest więc ta niezwykła praktyka?

Najprościej i w skrócie to nieustanne pozdrawianie Boga z każdym oddechem. To połączone oddychanie i pozdrawianie Boga. W ten sposób dusza całkowicie przekierowuje się od doczesności by się zatopić w boskości. Jest to proces piękny lecz wymaga czasu. Nie jest to też łatwa praktyka, choć wydaje się, że to bardzo łatwe. Dlatego podzieliłbym etapy, gdzie każdy etap obejmuje coraz większą część życia - od powtarzania w skupieniu codziennie przez chwilę, po całkowite powtarzanie nawet we śnie.

Jak zacząć

Po pierwsze trzeba wybrać najbardziej ukochane imię, jakim wzywa się Boga, jak się do Niego, Niej, lub TEGO zwraca. Imię to już na zawsze będzie związane z doświadczeniem najgłębszej boskości w duszy. Dlatego raz wybranej namasmarany się nie zmienia, lub taka zmiana kosztuje sporo pracy by nadrobić więź z Bogiem poprzez nowe imię. Czasami jest konieczność zmiany czego sam doświadczyłem, kiedy mój Mistrz, Bhagawan Sai, wskazał mi jaką formę Boga powonieniem adorować ze względu na moją odwieczną relację z Bogiem. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to powinien się poradzić swego Satguru, (Mistrza duchowego).

Imiona i nie-imiona.

Bóg inspiruje wszystkich do rozwoju na niezliczone sposoby poprzez różne tradycje religijne i kulturowe, dlatego każdy będzie miał swoje preferencje w wyborze imienia Boga. Zazwyczaj będzie to kontynuacja wielbienia tej formy i imienia, które było adorowane w poprzednich żywotach. Oto dlaczego jedna imiona przynoszą komuś wiele błogosławieństwa a inne nie. Nie powód to do krytykowania innych tradycji przekazu duchowego, bo inni tam właśnie mają swe duchowe korzenie i tam czerpią inspirację i rozwój.

Przykładem imion będzie: Kryszna, Rama, Jezus, Sai, Budda, Siwa, Wisznu, itd. Może też to być imię Satguru, czyli Oświeconego Mistrza u którego praktykujesz. Nie może to być ktoś, kto jest wciąż obciążony osobowością i indywidualnością czyli nieoświecony nauczyciel, bo przejmiesz to obciążenie.

Niektórzy nie chcą być związani z żadnym imieniem Boga, czując swoją niezależność od jakiegokolwiek imienia. Są takie uniwersalne nie-imiona czyli Budda - co znaczy Przebudzony, albo Paramatma, lub Parabrahman - co znaczy Uniwersalna Dusza. Albo wolą np. nieustannie się nieustannie pytać „Kim - Jestem” bez przyjmowania jakiejkolwiek odpowiedzi umysłem. Albo „Czym - Jest - To?”, lub „Jetem - TYM”, co sprowadza się do tego samego. W sanskrycie to stwierdzenie brzmi „So - Ham”. Sam to przez jakiś czas stosowałem i zalecał bym to raczej jako okresową praktykę, a nie stałą jak namasmarana.

Znaczenie imienia

Rozumiem, że niektórzy nie chcą żadnego imienia i już. Jednak podstawową sprawą, oprócz samego dociekania swej Prawdziwej Natury, czyli Jaźni, jest czy rozwijasz Premę (Boską Miłość) tą praktyką. Dociekanie i Prema mogą być ze sobą połączone i to najważniejsza zaleta namasmarany. Trudno intensywnie kochać pytanie lub stwierdzenie, łatwiej Boga o konkretnym imieniu, formie i nauczaniu. To kolejna zaleta namasmarany z konkretnym imieniem, czyli rozwijanie Premy i praktykowanie konkretnych nauk w życiu, bowiem to jest ostateczną transformacją.

Jeżeli już chcesz wybrać jakieś imię, ale nie masz preferencji, lub boisz wiązania się z „jakimiś” wyznaniami, religiami czy filozofiami, bo ich nie czujesz, lub wręcz obawiasz się to jest jedna rada. Porozmawiaj ze swoim Mistrzem o tym. To co tutaj mogę poradzić, to istnieją imiona Boga, które są związane z najbardziej bezpośrednim przekazem Drogi. Bezpośrednim, czyli omijającym wszelkie zabawy w tradycje kulturowe i religijne. Nadal będzie jednak to twoje subiektywne odczucie. Takimi mogą być Budda, Sai i Siwa. Te trzy. Każde z nich wiąże się z bezpośrednim wskazaniem na Boskość (Adwajta), każde z nich to Oświecenie w formie. Nauki tych form wychodzą poza wszelkie tradycje i religie pomimo że jakieś tradycje religijne wyrosły przy nich. Wiedz, że niektórzy potrzebują jeszcze wsparcia tradycji, inni już nie. Niczego nie krytykuj, niczyjego wyboru, bowiem dla kogoś to samo może stanowić wybór Jezusa, Ramy lub Kryszny i docierać bezpośrednio do Boskości, pomimo, że ich przekazy są mocno „owinięte” religijnością i to na poziomie Boga Osobowego. Wiedz, że Bóg to Bóg i nie jest On ograniczony niczym, żadnymi ludzkimi wyobrażeniami, czy kultami.

Jeszcze ważna uwaga co do wyboru imienia żeńskiego i wielbienia żeńskiej formy poprzez tak głęboką i intymną praktykę jak namasmarana (nie wspominam o innych formach wielbienia). Nie każdy może je wybrać a samowola może doprowadzić do duchowego upadku. W istocie Bogini, pod jakimkolwiek imieniem i formą by nie była, sama musi na to pozwolić. Jest to napisane w starożytnych pismach. Nikt inny nie może zdecydować o tym. Dotyczyło to i mnie, Siakti sama mi wskazał jak mam Ją wielbić i w jakiej relacji. Wiąże się to z relacją duszy do żeńskiej formy Boga. Jeśli chodzi o kobiety, to będą to aspekty (cząstki duszy) samej Bogini wcielonej na Ziemi, jeśli chodzi o mężczyzn to będą to aspekty ich małżonków. Czyli Siakti, czy Parwati może być wielbiona przez aspekt Siwy, Lakszmi może być wielbiona przez aspekt Wisznu, Saraswati może być wielbiona przez aspekt Brahmy, itd. Generalnie jest to spowodowane mimowolną projekcją ludzkich relacji w świecie doczesnym do kobiet na Boga w formie Bogini i dlatego kobiety wielbiące Boginię w wybranej formie są tu raczej bezpieczne. Jest taka forma oddania Bogu jako Małżonkowi, lub Małżonce (Madura Bhawa Bhakti) i to oddanie musi odzwierciedlać odwieczną relacje duszy do formy Boga lub Bogini. Oto tu chodzi.

Jak praktykować

Imię powinno być w miarę krótkie, słodkie i łatwe w mentalnym powtarzaniu. Przed imieniem dodaje się OM i „wymawia” na wdechu, na wydechu ukochane imię. Należy czynić to tak często jak możliwe. W tak wielu sytuacjach jak to możliwe. Nawet podczas snu i marzeń sennych. Nie należ wymawiać mechanicznie, ale z uczuciem i być świadomym oddechu. Nie ze zamęczeniem, czy przymusem, ale radością. W skupieniu obserwując oddech, lub w pracy, obserwując swoją pracę, jako wykonywaną przez Boga. W możliwe każdej sytuacji tak jednocząc się z ukochaną formą Boga, lub samym brzmieniem imienia Boga. Bóg, bezforemny Absolut jest obecny w tym imieniu. Na początek nie będzie wiele czasu spędzonego na namasmaranie, ale z czasem, dzięki wytrwałości praktyka ta rozrośnie się w potężne solidne drzewo wzmacniające twoje życie i duchowy postęp.

Co daje namasmarana

Słodycz i ananda będą udziałem praktykującego. Nade wszystko oczyszczenie umysłu ze zbędnych myśli a skupienie na Bogu. Tak z łatwością można kontrolować umysł, panować nad zmysłami, czyli stać się joginem bez wyrzeczenia się świata i spędzenia reszty życia w lesie. Tak też napływają boskie inspiracje i uczucia, które wskazują drogę, prowadzą, doradzają a nawet chronią. Uczucia i myśli zaczynają się transformować i stawać coraz bardziej świetliste aż osiągając Boskie uczucia. Negatywność stopniowo jest usuwana i zmienia się życie a nawet karma. Ciężar życia ustępuje lekkości a niezrozumienie i ignorancja się rozprasza a pojmowanie życia i Boga pogłębia. Nie ma łatwiejszej drogi do poznania Boga. Człowiek zanurzony w namasmaranie bez wątpienia osiąga Boga.

Z błogosławieństwami dla twej praktyki,
Swami P. SaiSiwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.