niedziela, 27 lipca 2014

Praktyka padamantry

Praktyka padamantry


Są ludzie na tym świecie, którzy nie bardzo się adoptują do dzisiejszego społeczeństwa. Nie dlatego, że nie potrafią, ale dlatego, że nie chcą, dlatego, że intuicyjnie czują że można inaczej. Nie chcą takiej wizji świata, jaką kreuje dzisiejsza pop-kultura, konsumpcjonizm i w ogóle materializm. Jednak to wszystko, co nas otacza, tzn materialny światopogląd nie wziął się z niczego. Kiedyś, oprócz materialnej rzeczywistości wierzono w siły nadprzyrodzone i inny wymiar istnienia niewidzialnego dla nas... Teraz to okazuje się niepotrzebne jak sami ujarzmiliśmy siły natury. Tak zniknęła wiara w nadprzyrodzoność zastąpiona nauką i wszechobecną technologią, co się już raczej nie zmieni szybko. Pozostał element materialny, który zawsze był, to znaczy konieczność radzenia sobie w życiu, czyli zwykłe codzienne zaangażowanie w pracę, pożywienie, rozmnażanie i wypoczynek. Przychodzą jednak na świat dusze, które nawet w tym odwiecznym rytuale materialnej egzystencji człowieka potrafią dostrzec Boskość i ukazują innym jak to uczynić. Jest to ukazanie mistycyzmu dnia powszedniego, ze stałym towarzystwem Boga. Jest kilka jog, które wiążą się ze zmianą podejścia do otaczającej nas rzeczywistości. Poprzednio opisywałem praktyki czysto wewnętrzne, te teraz, padamantra to praktyka postrzegania tego co na zewnątrz. Kiedy wewnętrzny i zewnętrzny świat będzie postrzegany jako Bóg, wtedy staną się jednym.

Wibhuti joga

Wibhuti to łączenie każdej rzeczy naszej rzeczywistości z Bogiem. Jest to sposób na to by poprzez wszystko łączyć się tylko z Bogiem a nie z doczesnym pragnieniem jakiejś rzeczy lub jakiegoś działania. To zawsze postrzegania, że to co się zadziało jest wolą Boga, to co się zadzieje jest wolą Boga, że nasze uwikłanie, czy konieczność podejmowania decyzji teraz jest wolą Boga dla naszego rozwoju. To postrzeganie, że to co do nas przychodzi i co odchodzi jest wolą Boga, a to co posiadamy to Jego własność chwilowo pod naszą opieką. Jest to spalanie powiązań doczesnych na popiół a nawiązywanie wyłącznie do boskości stojącej za wszelkimi wydarzeniami.

Karma joga.

Karma joga to praca bezinteresownie wykonywana. Tu przede wszystkim chodzi o pracę w którą jesteśmy karmicznie uwikłani i zmuszeni wykonywać dla swojego przetrwania i utrzymania przyzwoitego poziomu życia. Dlatego po pierwsze w karma jodze rewiduje się i ucina to co zbędne. Ogranicza pragnienia do zrównoważonego zdrowego poziomu, co można by było nazwać ekologią ludzkiego życia. Po drugie każdą pracę ofiarowuje się Bogu i wykonuje dla Niego. Wykonuje się tak by była najlepszej jakości, uczciwości, efektywna na ile tylko nas stać. Wynik pracy, zapłata za pracę jest oddawana Bogu całkowicie i Jego dar dla nas, tak by nie pracować z pragnieniem zysku. Do Boga należy wynik pracy, do Niego nasza zawodowa kariera. Nasze zaangażowanie to jakość wedle naszego charakteru a nie stawki godzinowej. Oczywiście ekologia życia wymaga by i praca nie była marnowana i była należycie opłacana, jednak tę troskę oddajemy Bogu w tym sensie, że dbasz o „swoje” interesy, jak o interesy innej osoby, czyli bez zachłanności o zysk, liczeniem na zyska, kalkulowaniem codziennie swego zysku... bo twoje myśli krążą nie wokół Boga, ale pieniędzy. Tak więc w karma jodze jest element wyrzeczenia nadmiernych pragnień i zachłanności na zysk, oraz nieuczciwych sposobów zdobywania pieniędzy.

Maha-karma jogą będzie wspieranie swoimi zarobkami świątynie, sanghę (duchową grupę do której się należy), swego nauczyciela dla biernego wspierania rozwoju i krzewienia duchowości w swoim otoczeniu.

Sewa joga

Sewa joga to praca, która nie przynosi konkretnego bezpośredniego zysku tobie, ale społeczeństwu. Jest to bezinteresowne poświęcenie swego czasu na społeczną aktywność. Dzielenie się swymi talentami i pracą z tymi, co ciebie potrzebują. Ekologiczne granice takiej działalności są też konieczne. Najważniejsze zasady pomagania innym, to:
- żyj tak by tobie nie trzeba było pomagać
- pomagaj dziś na tyle, byś i jutro i w przyszłości nadal mógł pomagać. Czyli unikaj skrajności i nie daj się do nich prowokować.
- pomagaj i uwalniaj, czyli w ten sposób by ci, którym pomogłeś potem też byli zdolni do pomagania.

Tak więc z pomaganiem wiąże się więcej niż tylko nieprzywiązana praca na własne potrzeby, ale myślenie o innych i to też jest forma ofiarowania się Bogu. Ci „inni” to też Bóg a praca bezinteresowna jest pracą dla Boga. Sewa joga wymaga również wyrzeczenia np poświęcenia swojego czasu innym. Robienie takiej kariery zawodowej, by móc też służyć innym, itd. Sam tak czynię, sam świadomie zrezygnowałem z kariery naukowej i wysoko płatnej specjalistycznej zawodowej w IT by mój umysł był zaangażowany w myślenie o Bogu, w działanie dla dobra innych. Specjalistów od technologii mamy dziś aż nadmiar, tak że społeczeństwo da sobie radę i będzie się rozwijać. Ludzi wskazujących własnym przykładem życie w Bogu w obecnej społecznej rzeczywistości zdecydowanie za mało. Stąd mój świadomy wybór.

Maha-sewa jogą będzie aktywna bezinteresowna praca dla świątyni, sanghi, oraz nauczyciela duchowego. Aktywne wspieranie własną pracą daje o wiele lepsze efekty we własnej transformacji niż tylko bierne wspieranie finansowe, gdzie ręce nie są bezpośrednio zaangażowane w pracę.

Sanjasa joga, aczaria joga

Nie są to jogi, to wybrany styl życia (marga), który sam w sobie jest jogą. Kiedyś rozwój duchowy osiąga ten etap, że doczesność tak jest wypełniona Bogiem dla kogoś, iż całe życie chce poświęcić wyłącznie adoracji i kontemplacji Boga w sobie jak i wokoło. Najpierw jest to odrzucenie obowiązków światowych na rzecz wyłącznie skupienia na Bogu i tak staje się sanjasinem. Potem osiągając doskonałość duchowej mądrości (dźniany) naucza innych stając się nauczycielem, czyli aczarją.

Padamantra i powyższe jogi

Padamantra to wielbienie Boga na różne sposoby powtarzając wariacje namamantry z jednym wybranym imieniem. Dlatego wiąże się ta praktyka ściśle z namamantrą i namasmaraną. Rolą padamantry to według definicji wielbiąca mantra wybrane bóstwo w świątyni i jest to raczej długa mantra. Ja jednak używam jej nieco inaczej. Dla mnie jest to długa formuła (nieraz z licznymi wariacjami) pozdrowienia Boga w wybranej formie o wybranym imieniu. Jest to pozdrowienia Boga w koło siebie w każdej rzeczy jaką spotykamy na swej drodze. Związana jest więc z kontemplacją Wszechobecności Boga. Postrzeganie świata na zewnątrz i interpretowaniem go zajmują się nasze myśli a one mają długi proces. Dlatego lekarstwem dla nich jest raczej długa mantra o wielu słowach, dzięki czemu myślenie naturalnie się angażuje i tak zostaje przetransformowane. Mantra za długa zniechęci, bo wymaga skupienia. Zbyt krótka zostanie przeczekana przez myślenie, by potem myśli i tak „myślały swoje”.

Dzięki wewnętrznemu pokłonowi i wypowiedzeniu pozdrawiającej padamantry Boga w tej rzeczy jest znacznie łatwiej praktykować powyższe jogi. Tak otwierasz sobie drogę do postrzegania Boga w tym, co ma ciebie dotyczyć. Czy to rzecz, czy konkretna praca do wykonania, czy służba. To ogromne ułatwienie dla umysłu, zamiast niewolniczego wykonania pracy i potem przymuszonego oddania rezultatów tej pracy komuś czyli Bogu. „Komuś” bo podczas pracy myślało się o czym innym, więc umysł „wziął to sobie” a teraz musi oddać. Dzięki uprzednim pozdrowieniu Boga w tym co ma wykonać, lub mieć do czynienia umysł nie bierze tego dla siebie bo z góry wie że to nie jego. Tak działa umysł i praktyka padamantry. Leczy umysł z fałszywego postrzegania, zaborczości a tym samym wikłania się karmicznego w świat. Dzięki padamantrze wszystkie jogi i wyrzeczenia stają się proste niczym dziecinna zabawa, a więc i radosne.

Szczególnie transformująca jest padamantra w trudnych relacjach a nawet wrogich, pracy niebezpiecznej lub z nieprzychylnymi przełożonymi lub współpracownikami. Codziennie przed rozpoczęciem pracy, tuż przed ich spotkaniem pozdrów Boga w nich, pozdrów Boga w miejscu pracy, pozdrów Boga w czynnościach, które zaraz będziesz wykonywać, tak zmienisz i uzdrowisz swe z nimi relacje, uzdrowisz całe swoje uwikłane życie.

Forma padamantry

Z własnego doświadczenia zauważyłem, że padamantra długości od 6 do 10 sylab jest odpowiednia. Na przykład moją najczęstszą padamantrą jest „Om Dżej Śri Sai Siakti Ram!” Tu jest 6 sylab (nie licząc Om). Ale też może być „Om Dżej Śri Adi Parasiakti SaiLalitabikajaji Namaha!” aż 20 sylab dla bardzo skołowanego umysłu by go przywołać do prządku. Dla imienia „Siwa” będzie np „Om Dżej Śri Sada Siwa Ram”, lub krócej „Om Dżej Śri Siwa Ram” lub „Om Śri Siwa Siankara Ram!”.
Dla imienia Sai będzie dobrze znane „Om Sai Ram!”, „Om Dżej Sai Ram!” lub  „Om Śri Sai Ram!” „Om Śri Bhagawan Sathya Sai Ram!”. Słowo „Dżej” jest swoistym wykrzyknikiem, obwieszczeniem chwały. „Śri” to szacunek. Dla wybrania sobie padamantry najlepiej udać się do swojego Satguru, lub wygooglować w internecie 108, czy 1008 imion dla danej formy Boga i wybać te formy, które zawierają oryginalne imię z namasmarany. Tu jest o wiele większa swoboda twórcza. Potem wybraną formułę pośpiewać, popraktykować...

Praktyka padamantry

Po wybraniu padamantry trzeba sprawdzić czy jest odpowiednia dla nas i pośpiewać ją trochę, wrócić też do pozostałego zbioru z zebranych padamnatr z wybranym imieniem i poczuć każdą z nich. Skuteczność padamantry poczujesz samemu, która najbardziej cię zbliża do doświadczenia Boga we wszystkim w koło, bo taki jest cel padamantry. Ostatecznie jakaś ulubiona pozostanie, która będzie wyrażać w pełni uczucie obecności Boga a zarazem wyrażać twą radość z pozdrowienia Go we wszystkim co cię spotyka. To ważne. Kiedy postanowiłem systematycznie codziennie praktykować padamantrę to miałem już wybraną spontanicznie swoją. Tak kiedyś było z imieniem „Sai”, tak teraz jest z imieniem „Siakti” (boskie imię „Sai” mojego Nauczyciela często wspominam, choć nie praktykuję jako padamantrę).

Skuteczność i wagę tej praktyki podkreśliła Siakti, kiedy wracając z pracy pozdrowiłem drzewo. Ujrzałam wtedy w koronie tego drzewa Boską Kosmiczną Formę Siakti z buławą Wszechwładzy. Byłem głęboko poruszony i od tego momentu uczyniłem padamantrę swą systematyczną praktyką na każdym spacerze. Teraz dla mnie wszystko jest wypełnione Bogiem, czego nie dotykam to Bóg, co nie raz obdarza mój zmysł dotyku czasem wręcz niewyobrażalną błogością. Wszędzie gdzie jestem mam radość bycia, bo zawsze jestem otoczony Bogiem. Myślokształty i energie emocjonalne dotykanych przedmiotów nie mogą mnie zanieczyścić, ludzie nie mogą mnie skazić swym wszechobecnym polskim wulgaryzmem, jestem w nieustannym stanie Wibuthi - spalania zewnętrznych wpływów.

Często, kiedy wyjdę na spacer najpierw mentalnie wykonuję 18 pokłonów w 18 kierunkach świata z wypowiedzeniem padamantry za każdym pokłonem. Tak rozpoczyna się przywitanie Boga wszędzie i we wszystkim. Potem wykonuję 9 pokłonów wewnętrznych witając Boga w sobie również używając padamantry. Następnie wewnętrznie (a jak się jest samemu to też zewnętrznie) kłaniam się i wypowiadam padamantrę do każdej napotykanej rzeczy, jak domy, latarnie, drzewa, samochody, ludzie, zwierzęta, chmury, niebo, deszcz, wiatr, światło latarni, ich promyki, szczebelki ogrodzenia, kwiaty, źdźbła trawy, mrówki, listki, jak i całości oraz zjawiskom przyrody, jak np dźwiękowi, hukowi, grzmotowi, szybkości, upadkowi, gorącu, zimnie, itd. To wszystko to Bóg i Jego obecność dla nas. To już jeden krok do rasalili - błogiego spontanicznego tańca w słodkiej świadomości Boga a oderwaniu od świata. Rasalila to spontaniczny taniec ciała, gdy umysł zalewają strumienie anandy kiedy dusza jest w słodkiej unii z Bogiem.
I tego i tobie życzę, po to się swym doświadczeniem na Drodze dzielę.

Om Śri Sai Ram
Swami P. SaiSiwa



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.