O mnie


SaiŚiwa

Pewnego dnia zapytałem mego ukochanego Mistrza jaki jest mój związek z Panem Śiwą. To pytanie w końcu musiałem zadać, zbyt wiele doświadczyłem powiązań przez lata całe... Bhagawan Śri Sathya Sai Baba odpowiedział: „jesteś SaiŚiwa”.

Z wielką wdzięcznością podziękowałem, cieszyłem się, że powiązał mnie z sobą. To było powiązanie miłości, że należę do Niego. Niemniej dalej dociekałem dlaczego przedrostek „Sai”? Kiedy Bhagawan  Sai pewnego razu powiedział do mnie z radością: „narodzony z Mego serca”, a potem „Ja przychodzę poprzez ciebie”, wszystko stało się jasne.


Stan Awatara

Bhagawan Śri Sathya Sai Baba jest SadaśiwąPierwotnym Źródłem czyli w sanskrycie: Adi Mulam, ja zaś Jego aspektem zrodzonym ze współczującego serca Bhagawana dla zadań bodhisattwy - wyzwolenia wszystkich czujących istot. Moje uczucia i uczucia Pana Śiwy są jednym. Jest to częściowa awatara Pana Śiwy, czyli dostosowana do określonych zadań tu na Ziemi.

Nie mogę powiedzieć „jest we mnie światło”. To nie oddało by tego co czuję i czym jestem. „Jestem światłem” to mój stan istnienia, gdzie światło jest przyobleczone w indywidualność, umysł i ciało. Ludzie cieszą się ze swej osobowości i ją rozwijają i jej dogadzają. To wszystko dla mnie tylko gra iluzji. Ja oczyszczam się z ludzkiej osobowości. Interesuje mnie tylko Pierwotna Czystość. Dlatego pewnego dnia Bhagawan Sai powiedział mi: „Jesteś-jaki-jesteś, oznacza to twoją czystość”. Przyszedłem jako  Światłość dla określonych zadań.


Tytuł „Swami”

W roku 2008, na moje 43 urodziny otrzymałem ostatecznie potwierdzenie Oświecenia od Buddy i samego Bhagawana, który nadał mi tytuł „Swami” oraz imię duchowe „Prasanthinanda”. Tak rozpoczęła się moja dharma (droga życiowa oraz obowiązek) „Swamiego”. Było to wiele lat po pierwszym doświadczeniu Oświecenia, ale widać Bhagawan się nie śpieszył, chciał nade wszystko jakości i trwałości. Jeden wgląd w Prawdziwą Naturę Rzeczywistości to za mało, a po latach nie znaczy zupełnie nic, poza wspomnieniami. Trzeba aktywnie żyć TYM z chwili na chwilę. Inaczej to tylko przebłysk Jaźni. Jakość i trwałość jest kluczowa i nieustannie musi być przejawiana w życiu.

Potwierdzenie od Buddy

Przed tym doniosłym wydarzeniem medytowałem nad i rozbitym posążkiem Buddy. Chciałem „zobaczyć” przyczynę tego zdarzenia. Kawałki otuliło białe światło i usłyszałem słowa: „Widzisz, jestem roztrzaskany, od teraz ty będziesz nauczać mojej Dharmy”. Potem nazwałem ten poziom Oświecenia „Dharmakaja” by odróżnić go od następnych, wyższych poziomów, których doświadczyłem.


Niezwykła lila Swamidźiego

Dla mnie to najcenniejszy owoc ludzkiego życia. Byłem bardzo, bardzo szczęśliwy. Ale mój ukochany Sai miał inny plan dla mnie. W czasie przerwy w pracy przyszedł do mnie w subtelnym ciele i powiedział: „oddaj mi swoje nauczanie”. Było jasne, że chodziło ostatnie potwierdzenie Buddy. Byłem zszokowany, ale i bezsilny. Płakałam jak dziecko, lecz nie dlatego, że odbiera mi drogocenny przekaz Buddy ale dlatego, że prosi mnie o poświęcenie najcenniejszej rzeczy w imię miłości. Ukazał mi głębię mego oddania dla Niego. Zna On moje serce lepiej niż ja sam.

Nowe imię duchowe

W krótkim czasie po tym wydarzeniu, 12 maja, tylko jeden dzień przed moimi 43 urodzinami w 2008 roku, zdałem sobie sprawę, że nikt nie rozumie co oznacza imię Tathata. Że będzie lepiej połączyć moje imię z czymś, co każdy z bliskich we mnie widzi. Przeważnie ludzie mówią o mnie „spokój w każdej sytuacji” lub coś podobnego, więc po chwili zastanowienia wymyśliłem „Prasanthinanda” co łączyło ze sobą najwyższy spokój w jakim przebywam (prasanthi) i boską błogość jakiej doświadczam (ananda). Tak na prawdę, to nie chciałem zmienić swojego dotychczasowego imienia „Tathata Prema”. To była zabawa, spekulacja. Nie sądziłem, że zainspirowana przez mego ukochanego Swamidźiego, ukochanego Sai.

Nadanie tytułu

Kiedy jednak po rozważaniach finalnie powiedziałem sobie „Prasanthinanda” usłyszałem głos Sai mówiący mi do ucha: „Za twoją wierność Drodze, nadaję ci tytuł: Swami. Byłem kompletnie zaskoczony, ale czułem wagę tego wydarzenia.

Po powrocie do domu wszedłem do Internetu, aby zobaczyć, co dokładnie znaczy „Swami”, gdyż tak na prawdę nigdy w to nie wnikałem. Wyczytałem, że wraz z tytułem jest nadawane nowe duchowe imię. Duchowe imię oznacza zerwanie swej identyfikacji z doczesnym życiem i doczesnym pokrewieństwem. Od teraz jedynym mym związkiem był Bóg, mój ukochany Boski Mistrz Sai! Tak więc „Prasanthinanda” pozostało jako prawdziwe duchowe imię, a nie tylko nick, jak było wcześniej. Zauważyłem też, że Prasanthinanda jest kolejnym krokiem od imienia Mirosław co oznacza chwała pokoju. Urodziłem się z tym.

Moją Dharmą jest nauczanie

Nie raz zastanawiałem się dlaczego nadanie imienia odbyło się 12-go a nie dokładnie w dniu urodzin 13-go. Wiele darów otrzymywałem w urodziny, a teraz, tak ważny dar dzień wcześniej. Tytuł Swami związany jest z nauczaniem duchowym a liczba „12” jest liczbą nauczania. Jezus miał 12-tu uczniów. Tak więc Sai połączył te dwie sprawy pokazując mi po co otrzymuję ten tytuł i zarazem potwierdzenie mych kompetencji od Niego, Mistrza Mistrzów, Buddy Absolutnego. Tak więc mam nauczać duchowości i jest to moje przeznaczenie i otrzymałem potwierdzenie kompetencji od Bhagawana Sai Baby. Urodziny następnego dnia oznaczały tylko jedno - narodziny do nowego zadania, nowego życia, ale już jako Mistrz duchowy.


Prema-Bodhisattwa

Od początku mojej drogi duchowej szedłem drogą bodhisattwy, którą poznałem poprzez Buddyzm ZEN. Zadaniem bodhisattwy jest wyzwolenie wszystkich czujących istot. Wyzwolenie, czyli niesienie im Oświecenia, ponieważ tylko Oświecenie daje prawdziwe i trwałe wyzwolenie. Ja jednak zacząłem dociekać już wiele lat temu: „jak można wyzwolić wszystkie czujące istoty, skoro ciągle powstają nowe dusze?” 

Działania dla niesienia mądrości, wzrostu duchowego i Oświecenia można nazwać drogą dharmy, jednakże dla mnie to było za mało. Bóg stwarza nieustannie nowe dusze, co znaczyło dla mnie, że osiągnięcia tych dusz są wciąż niewystarczające dla Boga, że Oświecenie to za mało. Postanowiłem więc, że oprócz wyzwolenia wszystkich czujących istot muszę też wyzwolić Boga.

Co to znaczy „wyzwolić Boga”? Czy Bóg, który stworzył iluzję potrzebuje Oświecenia? Otóż nie! I na tym polega podniesienie drogi bodhisattwy do zupełnie nowego wymiaru. To jest rozpoznaniu, czego Bóg poszukuje w Stworzeniu i daniu Mu tego, zadowoleniu Boga, nakarmieniu Boga sobą, choćbym miał się stać całym Stworzeniem. Wtedy nie będzie więcej stwarzania a więc i cierpienia dusz w tym stwarzaniu.

Chodzi o danie Bogu pełnego zadowolenia z prowadzonego życia według wzniosłych wartości. Przyjrzeniu się czego naucza Bhagawan i daniu Mu tego. Przyjrzeniu się co tak bardzo ceni u Ammy, Śri Vasanthy Sai, i daniu Mu tego choćby po tysiąckroć, bez zważania na czas, który by to mogło zająć i poświęcenie. Taka intensywna miłość do Boga nazywa się Prema.

Stąd moja droga to tak naprawdę Prema-Bodhisattwa. To  określa najlepiej istotę drogi Śakti Marga jaką stworzyłem swym życiem i jaką idę. Bóg sam nadał nazwę tej drogi. To są połączone uczucia w dwóch kierunkach: do świata i czujących istot jako współczucie (bodhiczitta) i do Boga jako intensywne oddanie (premabhakti) aby ostatecznie postrzegać je jako Jedno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.