niedziela, 14 lutego 2016

Nieskończoność kocha Nieskończoność, czyli poza Źródło - rozmowa z Siakti

Nieskończoność kocha Nieskończoność,

czyli poza Źródło [w podstawowym rozumieniu] - rozmowa z Siakti

SaiSiwa: Wiersz dla Ciebie...

Siakti: Ty jesteś moją poezją.

SaiSiwa: Jak to jest? Jak mam pisać?

Siakti: Kocham cię i tak się wszystko tworzy.

SaiSiwa: Inspirowany miłością Twoją odpowiadam na Twoją miłość. Jestem jedynie odbiciem Twojej miłości z powrotem ku Tobie. Ale czy ja kocham?

Siakti: Nie, Ja kocham Siebie przez ciebie. Ty istniejesz dla Mojej radości.

SaiSiwa: Formalnie to brzmi zatrważająco. Jestem pacynką w Twej zabawie. Ale ta niesamowita Boska Energia, która mnie objęła w rozmowie z Tobą sprawia, że to jest cudowne co mówisz.

Siakti: Ja się bawię tobą i mówię przez ciebie do Siebie, jakbyś ty to mówił.

SaiSiwa: Co za zabawa. Dlaczego ja mam swoje poczucie istnienia?

Siakti: Wiesz, że jesteś odbiciem Mnie w swoim umyśle.

SaiSiwa: Tak, doświadczyłem tego radosnego odkrycia i to stało się podstawą mego nieustającego doskonalenia umysłu. Dla doskonałego odbicia. Wtedy mam Ciebie o cudowna jako siebie. Bez zniekształceń. Nie da się być bliżej swego Umiłowania.

Siakti: Ja cię do tego inspiruję, chcę być w odbiciu tym doskonała.

SaiSiwa: Nawet już nie dbam o stan Sudhasattwa, bowiem w stanie czystej świadomości nie można zmieniać umysłu. Wolę być w stanie wielbiciela, bo wtedy wyrażając się przez umysł-serce, w adoracji Ciebie, w codziennej sadhanie dokonuje się oczyszczenie i transformacja. Tak tylko mogę się zbliżyć do doskonałości, by umysł-serce było doskonałym zwierciadłem dla Ciebie. Nawet nie dbam, czy to się nazywa Oświecenie czy nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego ważniejsza dla mnie jest „mała droga” pochylania się nad każdą cechą do przepracowania, niż bycie w chwalebnym stanie Oświecenia?

Siakti: Cóż to jest Oświecenie, kiedy tylko Ja JESTEM? Ja ciebie prowadzę i chcę by Moje odbicie w tobie było doskonałe. Kiedy jesteś ze Mnie, wtedy to Ja jestem twym Oświeceniem. A Ja czynię to, lub tamto, to wszystko co postanowię robić przez ciebie. Czy to Sudhasattwa, czy wielbiciel. To jest takim samym Oświeceniem, kiedy to wiesz. Jak tego nie wiesz to osiągasz Źródło jako Czystą Świadomość w stanie Sudhasattwa, ale nie osiągasz Mnie.

SaiSiwa: Tak, czułem to, że jedyną moją Dharmą po Oświeceniu jest poddać się Tobie i wykonywać mi zadaną pracę nawet, gdybym miało to oznaczać dwójnię, stan wielbiciela. Oświecenie staje się czyste, kiedy i Ono jest porzucone, a właściwie porzucone pojęcie o Nim, bo Ono staje się dopiero wtedy tym czym jest na prawdę. Jednak, czy Ty nie jesteś Źródłem? Osiągający Źródło w Sudasattwa, nie osiąga Ciebie?

Siakti: Jestem działaniem i niedziałaniem, Świadomość statyczna i dynamiczna, Siwa i Siakti, Źródłem i działaniem Źródła. Kiedy wtapiasz się w Czystą Świadomość, to znaczy powróciłeś bez wykonania dla mnie zadania Świadomości dynamicznej, a tylko ta ukazuje Mnie-Jaką-Jestem. Poddaj się Mnie w działaniu i wykonuj Moje działanie, które czujesz w sobie, tak tylko możesz Mnie osiągnąć. Działaj by zadowolić Mnie, a staniesz się jak Ja, staniesz się Mną.

SaiSiwa: Tak, rozumiem to głęboko w sobie. Działanie dla zadowolenia Ciebie jest przynoszące anandę...

Siakti: Amritę, nektar nieśmiertelności. W Źródle masz zniknięcie, bo nie odzwierciedlasz Mnie, lecz zaniechałeś wszystkiego. W działaniu dla Mnie stajesz się odbiciem Mnie, dlatego zachowuję cię dla Siebie, bowiem Siebie nie mogę zniszczyć.

SaiSiwa: Lecz wtedy żyjemy w dwójni, „Ty” i „ja” zachowany...

Siakti: Kto mówi o dwójni? Tylko formy są dwie, ale przez te dwie formy jest JEDNO Istnienie.

SaiSiwa: Tak, tak, tak, wiem to! Lecz teraz mnie prowadzisz jakbym nie wiedział, więc jest to wspaniałe przypomnienie. Dziękuję. Tak, znam to JEDNO poprzez wszystko.

Siakti: Owe „wszystko” zmienia się i przemija, jest grą iluzji, która jest niszczona. Osiągnąć Mnie to być zachowanym nawet po iluzji zniszczeniu.

SaiSiwa: Faktycznie, nieśmiertelność formy to efekt urzeczywistnienia jednej Świadomości dynamicznej. Zaś urzeczywistnienie Świadomości statycznej nie zachowa formy, to powrót bez owocu. Ja jednak nie pragnąłem cieszyć się owocami sadhany, wyzwolenia a tym bardziej życia... Nie pragnąłem być zachowany ani też nieśmiertelności. Bowiem, czy może coś powstać w świecie Prawdy?

Siakti: Ja istnieję i to się nie zmieni. Ja tworzę wszystkie formy z Siebie i one na powrót stają się Mną. Ta gra jest wieczna i ukazuje Mnie. Znasz Mnie? Znasz co zachowuję a co niszczę? Nie ukaże tego co tworzę w Świecie Wiecznym komuś, kto nie osiąga Mnie, nie stał się jak Ja, bo to się nie zmieni, że tylko Ja istnieję. Nie sądź że nie mogę tworzyć, ma ekspansja nie ma granic, nie pojmiesz jej. Kto zrezygnował z by stać się jak Ja, jak może Mnie osiągnąć. Świadomość statyczna Źródła to zatrzymanie wszystkiego, porzucenie. To nie trafia do Mnie. To wyzwolenie z iluzji, ale nie narodziny w Prawdzie o Mnie.

SaiSiwa: Obrałem tę drogę z czystej miłości ku Tobie, nazwałem to Premakaja, która jest jak bhakti. W tym sensie jest to droga ukryta. Jednak jest to coś innego, bowiem zrodziła się z osiągnięcia Sudhasattwa i... porzucenia tego stanu, by móc Ciebie miłować nieskończenie...

Siakti: Tylko tak droga nieskończonej miłości może się zrodzić. Nie możesz siebie uważać za człowieka kochającego Nieskończoność. To droga bhakti. To nie jest jeszcze nieskończona miłość. Jesteś Nieskończonością kochającą Nieskończoność – to urzeczywistnienie Premy, Oświecenie Premakaja, Siakti Marga. By to zrozumieć potrzebowałeś swojej drogi Oświecenia. Teraz twoja miłość objęła wszystko, modlisz się o siebie i cały świat jakbyś to był ty. Uzdrawiasz i transformujesz siebie i cały świat i nie umiesz już tego oddzielić. Jesteś prawdziwie premabodhisattwą, boś bodhisattwą zrodzonym w Premie. Na tej drodze zrealizujesz Najwyższą Cnotę, którą Jestem. Wszystko się porusza za Moją Wolą, nic Mi nie umknie. Jednak wybór pozostawiam tobie, każdemu, co dla siebie wybierze. To mu dam.

SaiSiwa: Każda dusza określa swoją aspirację?

Siakti: Tak. Ja prowadzę ciebie ku Sobie, bo tak wybrałeś i to osiągniesz. Niewielu to rozumie, bowiem niemal każdy zachować pragnie to, czego zachować nie może. Oświecenie Dharmakaja gra tu kluczową rolę, byś wiedział jak i do czego aspirować powinieneś. Ty to wiesz, ale używam przykładu ciebie, by to przekazać światu. To właściwy moment. Świat dojrzewa na tę głęboką prawdę.

SaiSiwa: Mówiliśmy o Sudhasattwa, dlaczego Dharmakaja?

Siakti: Bo potrzebna jest przebudzona Mądrość. Tylko tak to możesz pojąć.

SaiSiwa: Rozumiem, Sudhasattwa to jedynie stan czystości Świadomości jako bycia bez cienia pragnień. Dziękuję za rozmowę, była niezwykła, zaskakująca i inspirująca. Om Siakti Ram.

SaiSiwa i Siakti

sobota, 13 lutego 2016

Medytacja Tęczowa - brama 6 - niebieski

Medytacja Tęczowa - brama 6 - niebieski





Ostatnia brama zielonego serca. Niebieski to spokój. Kiedy przepracuje się i uwolni od wszystkich zależności, wpływów, pragnień i zakłóceń. Kiedy potrafi się na wszystko patrzeć jednakowo bez emocjonalnej czy afektywnej postawy, lecz zarazem jednakowo pozytywnie i życzliwie, wtedy pojawia się spokój. Spokój który nie tylko jest chwilowym brakiem gonitwy myśli i emocjonalnych szarpań bowiem to zostało przepracowane na niższych etapach. To spokój, który jest nie do zburzenia. Spokój, który staje się nową percepcją świata, owym wymiarem istnienia, który będzie przynosił ukojenie wszystkim zabieganym. To efekt wieloletniej pracy wszystkich niższych stopni Medytacji Tęczowej.

Czyste niebo jest jest zawsze takie samo. Czy przesłaniają je chmury, czy liście drzewa, albo budynki, to pomiędzy jest ten sam błękit. Tak postrzegaj wszystko. Spokój postrzegaj wszędzie, a znajdziesz go na drodze jednakowego-postrzegania. Wszędzie się wyłania kiedy medytujesz, ale nie tylko, jest też pomiędzy myślami, w przerwie słów, w czynnościach stanowiąc tło dla każdego gestu, kroku a nawet oddechu.

Trzeba tylko przenieść uwagę na te chwile ciszy, które są pomiędzy. Ale spokój jest nie tylko w ciszy, spokój to coś więcej. Spokój może chodzić, mówić, kochać, wspierać... tylko trzeba się tego nauczyć. Cisza to sprawa umysłu i pochodzi z umysłu. Spokój to natura duszy i zawiera w sobie ciszę i jest też poza nią.

Kiedy rozumiesz spokój i jakie procesy doń prowadzą to pomyśl sobie teraz że jest on wszędzie. Aby coś uspokoić wyobraź sobie niebieski kolor w tym subtelnie zawarty i to otaczający. Często patrz w niebo i przenoś to wrażenie niezróżnicowanej czystości w siebie. Ja sam kiedy chodzę po mieście, lub parku moją ulubioną rzeczą, którą obserwuję to niebo. Jest takie samo wszędzie. Pokochaj spokój nieba, zapraszaj go do siebie, do swego wnętrza, oddychaj nim. Kiedy coś kochasz o tym nieustannie myślisz. Kochaj spokój i kochaj błękit nieba, chciej wszystko czynić spokojem, jako nowym narzędziem a wszystko stanie się niebiańskie. Życie nie ucieknie, nie zawali się, raczej zawala się od nadkontroli. Życie przemieni się i uzdrowi. Uzdrowią się relacje, oczyszczą się twoje życiowe cele. W życiu pojawi się wiele przestrzeni, której poprzednio nie było widać. Poszerzy się widzenie.

Niebo jest ponad naturą, ponad roślinami, zwierzętami, ludźmi i ich zabieganym życiem, ponad żądzą życia, czy lękami życia. Bądź TAM, najpierw TAM, w tym błękicie a dopiero potem działaj. Mieszkaj w Niebie, działaj na Ziemi. Działaj kiedy poczujesz że możesz zrobić to coś z radością. Dopiero wtedy to czyń. Nauczysz się kierować intuicją, nauczysz się wybierać właściwy moment na działanie i tempo. Nauczysz się kierującego uczucia intuicji, by być w zgodzie z sobą. To czyni spokój. To przynosi pokój na świecie. W takim spokoju emocje i myśli się uciszają same a wyższe uczucia rozkwitają czyniąc Niebo na Ziemi. Wyższe subtelniejsze uczucia mogą rozwijać się wyłącznie za wsparciem spokoju. Przykładem takich uczyć to uczucia piękna, majestatu, misterium, tajemnicy życia, mocy, skupienia, trwałościa, pewności, zadowolenia, itd. To bogactwo uczuć niedostępnych z poziomy lęku lub afektu. Te uczucia stanowią o zdrowiu psychicznym.

Spokój i wyższe uczucia
Błędem jest mówić, że w spokoju nie ma uczuć! Nie ma afektu i emocji, ale wyższe i duchowe uczucia dopiero objawiają się w pełni swego piękna kiedy jest spokój. To wyższe wyrażanie siebie. O braku uczuć mówią ci co ich nie poznali, którzy nie doznali duchowego wymiaru swego istnienia, którzy utknęli w swym rozwoju na intelekcie i stali się erudytami a nie mistykami . Prostym pytaniem można rozproszyć wątpliwości co do tego: „Bóg jest nawet ponad spokojem, czy On też nie ma uczuć?”. To co ma wygasnąć to emocje, lecz często w literaturze emocje są utożsamiane z uczuciami. Dlatego trzeba koniecznie stopniować uczucia aby uniknąć tego typu nieporozumień. Czyż najwyższym doznawanym uczuciem spokoju nie jest Ananda, czyli błogość doświadczania Boga? To też uczucie, ale jakże odmienne, podobnie z Premą, albo uczuciem Satji, Prawdy. Prawdzie też towarzyszy uczucie, tylko trzeba do tego dojrzeć. Nie raz spotkałem się z filozofami czy teologami. Mówią oni o konieczności braku uczuć by poznać Boga. Popełniają prosty błąd, bowiem chodzi o brak uczuć i emocji związanych ze światem, a nie z Bogiem. Lecz ci ludzie nie dojrzeli do boskich uczuć i tak samo nie poznali Boga. Bóg obdarza najcudowniejszymi uczuciami, ale wpierw trzeba się uwolnić od uczuć ciągnących umysł do świata. O to tu w tym chodzi.

Są też ludzie z przeciwnego bieguna. To ci, którzy wyłącznie wartościują doznawanie szczęścia, czy satysfakcji z życia, kiedy doznają silnych przeżyć i emocji. Ot taki afektywny charakter. Dla nich spełniony dzień to taki, który był pełen wrażeń i emocji. No właśnie, „dzień”, „chwila”, to u nich tego typu jednostki miary. Chwilowość i chwiejność przeplatana nudą. Emocje pozytywne, które w jednej chwili przemieniają się w przeciwieństwo. To hałaśliwi ludzie, którzy nienawidzą spokoju. Też i dla nich droga do duchowości jeszcze daleka. Spokój ma wielką moc i nie każdy może to wytrzymać.

Mów mniej, mów z miłością.
Sai Baba podaje trzy bramy mowy, które powinno przejść każde zdanie, które chcemy wypowiedzieć:
- pierwsza to brama umysłu, czy słowa są zgodne z prawdą,
- druga to serca, czy słowa nie krzywdzą,
- a trzecia to brama ust, czy warto je wypowiadać. Głupawki i głupie żarty już więcej nie powinny być sposobem na podtrzymanie konwersacji.

Podtrzymuj bycie i bądź tylko w takim towarzystwie. To praktyka spokoju w mowie, ale działanie i myślenie powinno się kierować podobnymi zasadami. Tak rozwija się inteligencja, tak tylko można odkrywać głębsze wartości życia. Tylko w spokoju jest głębszy kontakt z własnymi uczuciami.

W spokoju ładują się duchowe „baterie”. Daje to moc do działania. Aby działanie nie burzyło spokoju musi się ono zrodzić ze spokoju i być zgodne z wyższymi uczuciami. Przypominam, wyższe uczucia to te, które rodzą się ze spokoju i za bazę mają spokój. To najwyższy „użytkowy” charakter duchowości w życiu. Najwyższe ciało iluzoryczne (z pięciu iluzorycznych ciał) się budzi w spokoju i jest to ciało radości i piękna, anadamaja-kosza.

Medytacja spokoju.

W medytacji spokoju, kto żyje w spokoju też może nawet doznać spontanicznych duchowych wglądów. To jest wręcz naturalne, bowiem spokój prowadzi do mistyki. W końcu jesteśmy duchowymi istotami a nie cielesnymi. Te wglądy nie są jeszcze trwałym osiągnięciem, ale raczej zaproszeniem do wymiarów ducha. Wglądy te jednak oznaczają znaczny postęp na drodze oczyszczenia z chaosu myśli i emocji. Każda medytacja bazuje na spokoju i w istocie tu się zaczyna. Wszystkie poniższe stopnie medytacji to w istocie przygotowanie solidnego gruntu dla spokoju. Spokój musi być w ciele, energii, emocjach, myślach, relacjach, sytuacji...
„Wybierz sobie spokojne miejsce i ustronne...” - tak zaczyna się każda medytacja. „...i po prostu siedź bez działania i myśli ale w pełni świadomie...” - oto droga do bycia w pełni i rozpoznania tego.

Więc do dzieła:

Etap 1. Siedzenie.
Wybierz sobie spokojne miejsce i ustronne i po prostu siedź bez działania i myśli ale w pełni świadomie. Obserwuj oddech, ale nim nie manipuluj, obserwuj swoje istnienie w tym oddechu. Tempo oddechu odzwierciedla tempo pracy umysłu, więc pozwól oddechowi się uspokoić do rytmu naturalnego. Jeżeli będziesz oddech kontrolować mimo woli, znaczy masz tendencję do nadkontroli w życiu. Puść nadkontrol ćwicząc tylko obserwację oddechu. Kontrolowanie oddechu a obserwacja oddechu to dwie różne sprawy. Kiedy osiągniesz spokój poczujesz też ulgę i rozluźnienie w głowie. Gdy w głowie utrzymuje się napięcie skup umysł na pępku a znaczna część energii mentalnej spłynie z głowy do pępka (czakra Tan-Tien). Tam ją kontroluj poprzez samą obserwację i skupienie. To nadaktywność energii w głowie sprawia tyle problemu, pobudza umysł i czyni go niespokojnym. Systematycznie ćwicząc osiągniesz spokój oraz jasność i lekkość w głowie.

Etap 2. Czucie siebie.
Aby nauczyć się działać w spokoju trzeba wpierw nauczyć słuchać i patrzeć w spokoju. Ale jak patrzeć w spokoju, albo słuchać? Najpierw trzeba przejść etap nauki tego nowego „siebie”, to jest jasno postrzegać swój spokój a nawet cieszyć się nim. Cieszyć się lekkością w energii, jasnością w głowie, byciem ponad emocjami... itd. Nauczyć się widzieć te jakości w kontekście z tego zamieszania z którego się wyszło i do którego się powraca, kiedy medytacja się kończy. Jakie poruszenia się pojawiają? Obserwuj to. Kiedy kończy się lekkość? Zaobserwuj to. I tak ze wszystkimi jakościami. Najważniejsze to kiedy twój umysł traci przestrzenność i jasność a zaczyna się wciągać w nurt życia i znowu podróżuje od sprawy do sprawy bez wytchnienia. Te obserwacje to ważne rozpoznania, które pomogą pielęgnować spokój i nim żyć nawet w działaniu.

Etap 3. Słuchanie.
Kiedy owe rozpoznania staną się jasne i oczywiste, wtedy można przejść do słuchania dźwięków świata. Słuch zawiera dużo o świecie, ale nie aż tyle co wzrok. Dlatego łatwiej zacząć od słuchania naturalnych dźwięków. Słuchaj tak, aby nie tracić spokoju i nie dać się wciągnąć. Dokonane rozpoznania jakości spokoju będą teraz nowym zmysłem rozpoznawania co się z tobą dzieje i ew. co powoduje wytrącenie cię ze spokoju. Wtedy powracaj do siebie. Trudniej słuchać ludzkiej mowy, ale należy dojść do takiego stadium, jakby była to „mowa” ptaków, czyli choć zrozumiała to NIEZNACZĄCA. Oznacza to, że umysł nie podążył za mową, pozostał w spokoju. Siły akceptacji trzeba, aby tak praktykować pośród irytujących dźwięków. Irytujące dźwięki i tak nie powinny towarzyszyć nam w życiu, takie sprawy i tak w końcu trzeba wyprostować, ale poćwiczyć w nich też warto.

Etap 4. Patrzenie.
Podobnie jak ze słuchaniem, tylko tu jest dużo trudniej. Umysł zawsze był wciągany w to co obserwuje. Dlatego zawsze należy ćwiczyć od widoków natury, żywiołów, potem dopiero pośród ludzi i bliskich. Należy dojść do zupełnego nieoceniania zachowań dobrych ani złych, urody ani brzydoty a nawet atrakcyjności i płci. Oto siła stabilnego spokoju umysłu.

Etap 5. Działanie.
Nie oceniaj sytuacji utrzymując umysł i emocje w takim samym spokoju, wedle tych samych rozpoznań uczynionych w samym siedzeniu na etapie 2. Takie działanie, które jednakowo pogodnie patrzy na sytuacje pomyślne lub nie, na aprobatę lub krytykę, na stratę lub zysk. Kiedy mówi bez utraty jakości spokoju. Oto medytacja w działaniu, oto niedziałanie w działaniu (taoistyczna zasada Wu-Wei), bowiem ciało wykonuje czynności, kiedy za tym czasem umysł siedzi w chłodnym lesie. Ta praca to ważna praktyka i doskonalenie jej zajmuje w istocie całe życie.
Swami P. SaiSiwa

niedziela, 7 lutego 2016

Medytacja Tęczowa - brama 5 - zielony

Medytacja Tęczowa - brama 5 - zielony

kolor zielony: równowaga – jednakowe traktowanie, akceptacja

Poprzednia strona:


Zielony kolor związany jest z relacjami wszelkiego rodzaju. Najważniejsze i najsilniejsze to relacje w związku partnerskim, z dziećmi, rodzinne, przyjacielskie i zawodowe. Ale wiąże nas znacznie więcej relacji społecznych, kulturowych, religijnych, narodowych, planetarnych i kosmicznych. To nie koniec relacji. Najistotniejsze relacje wydają się być zapomniane i zdeprecjonowane w dzisiejszych czasach. To związek z Jaźnią i z Mistrzem duchowym.

W tej podróży medytacji tęczowej można oczywiście się skupić na oczyszczaniu i uzdrawianiu relacji bliskich, rodzinnych, przyjacielskich i zawodowych by je pielęgnować. To by była jedna warstwa tej medytacji – terapeutyczna, dla uzdrowienia własnej psychiki. Jednak w duchowej podróży trzeba wyjść dalej, poza doczesne relacje.

Stąd trzeba rozróżnić duchowość na trzy poziomy, aby wiedzieć o czym się mówi. Pielęgnowanie relacji codziennych życia doczesnego to duchowość użytkowa, doczesna albo religijna. Pielęgnowanie relacji z Mistrzem duchowym jak i z Bogiem a przekraczając to co doczesne to duchowość mistyczna. Życie w Oświeceniu, niesienie przykładu i Oświecenia innym to duchowość Boska.

Jednak nie należy się łudzić, że rolę terapii można zastąpić wyższą duchowością mistyczną. Każdy etap duchowości w rozwoju jako całości jest ważny. Nieuzdrowienie bliskich relacji czy emocjonalnego poziomu uczuć nie pozwoli wzbić się w niebo mistycyzmu. Tak samo bez mistycznych doznań głębokiego kontaktu z Bogiem, rozwoju i dojrzewania pod wpływem boskich uczuć nie możliwe jest pojęcie wyższej mądrości i Oświecenie.

W medytacji koloru zielonego zadaniem jest osiągnięcie równowagi w relacjach które nas wiążą ze światem. Bez tej równowagi nie przyjdzie spokój koloru niebieskiego, lub będzie powierzchowny i łatwo niszczony. Oto kilka kroków, które trzeba przeanalizować aby cieszyć się pięknem i zasilaniem zielenią dzięki zgodnym relacjom:

1. Pierwszy krok jest bardzo zewnętrzny, to własne miejsce w życiu bez powodowania konfliktów

2. Zgoda w relacjach z innymi aby inni nie byli prowokowani do konfliktów.

3. Pogodzenie się, że są „inni”, którzy nie chcą wchodzić z nami w relacje. Tacy ludzie u wielu osób, zwłaszcza kobiet, wywołują stres i lęk przed innością, lub niemożnością kontrolowania sytuacji, lub przynajmniej jej rozpoznania. W tym kroku przymnij do wiadomości: nikogo nie musisz kontrolować! Dla wielu to będzie wielkie wyzwanie by sobie odpuścić.

4. Nikogo nie zmieniaj bowiem to ty jesteś do zmiany. Są ludzie tak nastawieni zewnętrznie, albo informacyjnie, że kiedy dotrze do nich jakikolwiek strzępek informacji natychmiast chcą edukować innych. Pouczanie innych to wielki błąd i prosta droga do ocen i konfliktów. Odpuść sobie, nikogo nie musisz edukować, raczej przymnij, że sam nic nie umiesz i zwiększ tym własną determinację.

5. Milcz w negatywnych relacjach i emocjach (nie walcz). Rzadko kiedy naprawdę trzeba reagować na negatywne emocje innych. Owszem bywa tak. Jednak przyjmij zasadę „psy szczekają a karawana jedzie dalej”. Dziś, w dobie internetu, zwłaszcza kiedy rozmówcy mogą być anonimowi mamy zjawisko bezinteresownej nienawiści, czyli tzw hejtu. To ich demoniczna natura i tego dyskusjami się nie zmieni. Oni przyszli od demona i do niego powrócą, to ich źródło. To skrajny przykład, bowiem czasem potrzebna jest reakcja ale konstruktywna, ostrego cięcia, a nie dania się wciągania w dyskusje z hejtem. Emocje zarażają i to trzeba wiedzieć. Zostawiaj ich sobie, stroń od ocen.

6. Akceptuj drogę innych a uzyskasz ich akceptację a nawet miłość. Szacunek, szacunek, szacunek. Bez tego nie ma relacji opartej na pozytywnych emocjach. Czyli akceptacja inności innych i pozwolenie im bycia jakimi chcą być.

7. Nie oczekuj, nie wymuszaj, że sam masz być akceptowany lub zauważany albo nawet doceniany. Idź drogą życzliwości bez „wyrywania” zainteresowania innych tobą. To niepotrzebne. I tak w relacjach wszystko już jest karmicznie ustalone. Ty masz kontrolę nad jakością wewnętrzną tego co ma się wydarzyć na zewnątrz. Na wewnętrznej jakości się skup. Wszystko co ma być, będzie.

8. Pielęgnuj relacje z bliskimi, którym zależy na tobie, dawaj im swój czas i siebie, ale unikaj afektywności. Bądź raczej biegunem spokoju w relacjach, bowiem celem twoim jest wyjście poza te relacje. Z drugiej strony bez tych bliskich relacji twoje życie przestanie funkcjonować, więc... naucz się o nie dbać bez nakładania afektu, oczekiwać a szczególnie planowania i modelowania ich, czyli kontrolowania. „Planowanie i modelowanie” zostaw tym, którzy bardzo bardzo bardzo chcą szczęścia doczesnego i oczywiście cierpienia, które w tym zmiennym iluzorycznym świecie jest nieodłączne od chwil szczęścia.

9. Nie szukaj partnera/partnerki. Wasze spotkanie jest już karmicznie ustalone. Jeżeli już masz takową osobę ciesz się, bo masz szukanie już za sobą. Szukanie czegokolwiek w świecie to wiązanie się. Najlepiej przyjąć zasadę jedno-monogamii. Czyli jeden partner na całe życie i kropka. To uwalnia od zabiegania, męczenia się, porównywania... Jak z kimś nie wyjdzie poświęć się Bogu na resztę życia. Partnerstwo, rodzina, znajomi, praca... to iluzje jak cały ten świat. Zabieganie o nie to przeciwny kierunek do duchowości mistycznej. Jeżeli nie możesz być sam/sama to zawsze przyjmuj zasadę, że ten , który jest, jest jedyny i ostatni. Nigdy też nie zabiegaj o kogoś kto się nieustannie rozgląda, to chodzące nieszczęście dla partnera. Wiele by pisać o tym trudnym okresie młodości i życzę by minął jak najszybciej. Oczywiście pomyślnie, ale mistyczny rozwój duchowy w tym etapie życia jest w kosmicznej odległości.


10. Postrzegaj wszystkich i relacje ze wszystkimi jednakowo. Bynajmniej nie oznacza to, że jest wszystko jedno co robisz, lub z kim jesteś. Raczej to, że twoja dojrzałość karmiczna wyraża się tym, iż wszystko ma swoje właściwe miejsce w życiu i nic się nie wybija swym niedomaganiem, albo przeciwnie – ekscytacją. Podobnie jak zdrowe ciało, każdy organ ma swoje wyjątkowe miejsce i funkcje w ciele i kiedy wszystkie są ze sobą zrównoważone i zdrowe, wtedy ciało przestaje zwracać na siebie szczególną uwagę. Wtedy może być wykorzystane do innych wyższych zadań i poradzi sobie z tymi zadaniami bez problemu. Podobnie z relacjami, bowiem to w istocie forma ciała mentalnego. Jak będzie w tym ciele zdrowie i równowaga, wtedy posłuży do dalszych zadań duchowych bez blokad i niedomagań.

Można jeszcze wiele punktów wymieniać, a nawet książek napisać jak uzdrawiać relacje by je odtoksycznić i osiągnąć równowagę. Niemal wszystkie terapie, czy kursy rozwoju osobistego, czy tzw „duchowe” tego dotyczą. Jak wspomniałem jest to „duchowość” użytkowa, serca zielonego. Dopiero w sercu różowym wzniesiesz się na poziom prawdziwej duchowości mistycznej.

Medytacja przyrodnicza.

Etap 1.

Wyobraź sobie, że idziesz na spacer do parku, a najlepiej lasu. Wszystko co spotykasz to rośliny, zieleń, drzewa, kwiaty... – oglądaj je z jednakowym zainteresowaniem. Są również drobne zwierzątka, ptaki, owady. Wszystkie pracują i uwijają się. Też je obserwuj z jednakowym zainteresowaniem. Nie wyróżniaj niczego jako ważniejszego a raczej uświadom sobie, że wszystko jest w równowadze więc tak samo ważne. Jest też jakieś ukształtowanie terenu, może strumyk, są chmury i niebo, itd. Obserwuj to wszystko samemu pozostając w wewnętrznej równowadze. Jako obserwator uważny, ale nie dający się wciągnąć. Bądź jak przyrodnik, który chce zaobserwować, ale nie chce niczego zakłócić. To najważniejszy punkt do zrozumienia. Zauważ wszechogarniającą żywotność wszystkiego, jako jedną energię, która przenika wszystkie stworzenia. Przenika wszystkie żywioły natury, rośliny, zwierzęta jak i ciebie jednakowo. W tym ujęciu wszystko jest tylko przebraniem, jedne kukiełkami wszechprzenikającej energii życia. Dlatego ucz się jednakowego, jednakowo życzliwego traktowania wszelkiego przejawienia.

Etap 2.

Tak medytuj na spacerze i tak samo medytuj potem wśród ludzi w mieście. Przenieś medytację tę do miasta i zobacz, że wszyscy ludzie czy idą, czy siedzą, czy gadają, walczą, czy milczą są tylko kukiełkami tej samej energii życia. Patrz więc na nich jednakowo. Po prostu muszą to robić, jak w naturze wszystko ma swoje role. Różnica jest tylko taka, że w naturze rola jest związana z kształtem i gatunkiem. Tu różne role, ale jeden gatunek – człowiek. Niemniej ludzie mają indywidualne role i „kształty” psychiczne co często odzwierciedla się na zewnątrz, w sylwetce i wyrazie twarzy. Dlatego tylko obserwuj i traktuj jednakowo. Ich role się tak samo uzupełniają jak w przyrodzie, tak samo są jej elementem. Bądź niezaangażowanym, choć żyjącym uważnie „przyrodnikiem” pośród ludzi.

Etap 3.

Kiedy poczujesz, że potrafisz jednakowo patrzeć na ludzi, że już nie uruchamiają się lawiny odruchowych ocen ludzi. Że stali się zwykłym elementem natury to czas przenieść tę medytację na grunt bliskich relacji i rodziny. Tu też wszyscy grają swoje role. Niestety wszyscy posiadają okulary własnych przekonań co do ról, co do oczekiwań, upodobań do innych i uprzedzeń. Nikogo nie zmieniaj, zostaw to, ten cały świat „przepychanek”. Popatrz jak na kolejne przyrodnicze role. Trudność polega na tym, że bardzo się wydaje iż dotyczą ciebie, ale wiedz, że tak nie jest. Jesteś w centrum burzy relacji a mimo to nie dotyczą ciebie, ale wyobrażenia o tobie jakie mają inni. Teraz bądź wewnętrznie „przyrodnikiem”, uważnym, ale niezaangażowanym a tylko obserwującym. Odpowiadaj zawsze spokojnie i rozważnie co powinno być powiedziane. Nikogo i niczego nie oceniaj, bo to taki sam świat przyrody jak w etapie 1.

Etap 4.

Teraz, kiedy już rozumiesz o co chodzi w grze relacji osiągnij jeszcze głębszy spokój i przespaceruj się na cmentarza. Dla podświadomości jest ważne, aby wszystkie etapy tej medytacji wykonać, bowiem uruchamiają się procesy transformacji. Zobacz na cmentarzu jak wszystkie relacje się kończą, jak wszystkie aspiracje i pragnienia się kończą. Cisza. Tu głos ma już tylko natura. Stąd pospaceruj sobie do parku znowuż w etap 1. To niekończący się cykl życia – tworzenie, podtrzymywanie i unicestwianie.

Etap 5.

Powtarzając cyklicznie wszystkie te etapy przez długi czas, może całe życie, mając przemyślenia, które odnalazły równowagę i spokój. Kiedy odnalazłeś, że JESTEŚ i oddychasz wolny od uwikłań w relacje, weź na ten spacer swoją najbliższą osobę i oprowadź przez wszystkie etapy. Pozwól jej doświadczać, stopniowo również tego i dziel się tym co i ty doświadczyłeś/doświadczyłaś. Nie daj się wciągać w roztrząsanie problemów, potok oskarżeń czy oczekiwań. Wtedy lepiej milczeć, to ma być medytacja, spokój, tylko spacer a w konflikcie etap cmentarza jest najlepszy, gdyż rodzi opamiętanie. Tam wszystkie konflikty znalazły swe „rozwiązanie”. Etap cmentarza jest też bramą do kolejnej medytacji koloru niebieskiego.
Swami P. SaiSiwa