środa, 30 września 2015

Droga Uważności - inspiracja

Droga Uważności - inspiracja


Każda chwila jest Bogiem!
Celebruj to nieustannie,
Nieprzerwanie i z oddaniem.

Bóg jest w tobie i we wszystkim!
A przyjdzie Prawdziwe Widzenie,
Przyjdzie spokój, błogość i ukojenie.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 8 września 2015

Moralność a pomyślność - inspiracja

Moralność a pomyślność - inspiracja


Tylko moralność w sercu i umyśle
może przynieść pokój, pomyślność i rozkwit
całemu światu, społeczności jak i jednostce.

* * *
Obsługi gadżetów zaawansowanej technologii
można się nauczyć w ciągu godzin lub dni.

Projektować i tworzyć takie gadżety
można się nauczyć za jednego życia.

Moralność wymaga tysięcy żywotów
nauki z doświadczeń na własnym cierpieniu.

Dlatego cnota moralności jest cenniejsza
niż całe technologiczne dobro dzisiejszego świata.

* * *
To szlachetne cnoty wyłaniające się z moralności
wyróżniają człowieczeństwo ze świata zwierząt.

Nawet wiedza nie jest tak ważna jak moralność.
Wielu dziś ma wiedzę a nie umie żyć moralnie.

Moralność w istocie jest wyższą
formą wiedzy (dharmadżniana)

Wyższą od naukowej czy filozoficznej
wiedzy rozumu (widżniana).

Kiedyś chroniono granic państw by chronić własną kulturę. Dziś już tego się nie robi. Granice są już tylko na mapach. Dziś trzeba chronić granic człowieczeństwa a to nade wszystko moralność i kultura każdego i wszystkich razem. Zdziwienie może budzić, że świat moralnie i kulturowo upada. Wyjaśnienie jest jednak proste, to wręcz matematyczna zależność tępa przyrostu ludności.

Moralność przekazywana jest przez kulturę, ta też wymaga tysiącleci dla swego rozwoju. Wyjaśnieniem zjawiska jest przyrost ludności świata. Nie są to stare dusze, przyrost jest zawsze związany z przybyciem młodych dusz. Przybywają one z niższych form wcieleń, znaczy to iż nie mają jeszcze doświadczenia ludzkiego. Stąd ci niedojrzali ludzie czynią rzeczy, które są nie do pomyślenia w swej bezdennej głupocie i aroganckiej ignorancji. Te dusze zaczynają swój rozwój a do moralności mają jeszcze bardzo długą podróż.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 5 września 2015

Świetlisty Umysł - inspiracja

Świetlisty Umysł - inspiracja (2015-09-05)


Im bardziej mądrość wzrasta tym doskonalsze życie.
Im bardziej doskonałe życie, tym każda chwila doskonalsza.
Lecz nie poprzez perfekcję formy chwile są doskonałe,
Ale poprzez uwalnianie umysłu od uwarunkowania się w nie.

Wolny od wpływu, wolny od ocen, wolny od pragnień...
Wolny od pochwał, wolny od upadku, wolny od niechęci...
Wolny od wiązania się z przyczyną więc i wolny od skutku...
Idący bez śladów, nie mający przeszkód bo od lęku wolny.

Wolny do przejawiania tego co Prawdziwe
Wolny do wspierania tego co Prawdziwe
Wolny do życia doskonałego, Prawdziwego
Świetlisty, lekki, nieustraszony... Prawdziwy

Umysł w doskonałym wyrzeczeniu.

*   *   *

O Umyśle, co stałeś się tak przejrzysty
Co w ogniu dociekania paliłeś sam siebie
Co w żarze uwielbienia stałeś się jak Ja...

Moje światło przez Ciebie bije!
Twoją Twarz Pierwotną widzę,
Jako szatę Swoją ciebie ubieram.

O Umyśle, coś stracił substancję wszelką,
Coś wszystko porzucił a utkwił oczy we Mnie,
Teraz Ja ciebie przenikam i Sobą prowadzę...

W Moje doskonałe życie.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 30 sierpnia 2015

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia


Nie raz lubię robić porównania procesów duchowych do zjawisk przyrody, szczególnie w aspekcie kosmologicznym, ale nie tylko takim. Jest to kosmologia duchowa. Daje to łatwiejsze intuicyjne ogarnięcie tego, co filozoficznie bywa dla wielu trudne.

Czarna dziura

Czarna dziura, myślę, że jest to znane już zjawisko w Wszechświecie, dobrze opisany obiekt... od zewnątrz. Co się dzieje wewnątrz jest nie do wyjaśnienia, nie do opisania. W skrócie, obiekt ten jest tak masywny, że nawet światło nie może się z niego wydostać. Dlatego jest nazywany czarną dziurą. Kiedy doń się zbliżamy wszystkie prawa fizyki powszechnie znane i obowiązujące w naszym świecie świetnie działają... aż do momentu, kiedy zbliżymy się na odległość krytyczną, zwaną horyzontem zdarzeń. Odtąd nie ma już ucieczki nawet dla światła. A jest to nazwane horyzont bowiem poza nim już nie wiadomo i nie widać co się dzieje z wpadającym tam obiektem. Oczywiste jest tylko jedno - czarna dziura oddziałuje grawitacyjnie na otoczenie.

Normalne prawa fizyki przestają działać, bowiem wynikają z ich stosowania same absurdy, jak nieskończona gęstość w nieskończenie małym punkcie, czy destrukcja czasu i informacji. Potrzeba do opisu czarnej dziury nowych teorii, a i tak to tylko przypuszczenia, bowiem nie istnieje eksperyment, który by mógł daną teorię potwierdzić lub obalić. Trzeba bowiem by się tam dostać a już to wiąże się z destrukcją aparatury i eksperymentatora. Co więcej, sygnał odpowiedzi jak przebiegł eksperyment i tak stamtąd się nie wydostanie, bowiem jest przecież poniżej promienia horyzontu zdarzeń.

Istnieje jeszcze inne ciekawe zjawisko związane z obserwacją obiektu wpadającego w czarną dziurę. Choć teoretycznie obiekt przyśpiesza swe wpadanie, to z zewnątrz wygląda jakby nigdy tam nie wpadł, a tylko zbliżał się do horyzontu zdarzeń, oraz... zmieniał swój kolor w kierunku czerwieni. Oznacza to, że światło już z wielkim trudem opuszcza ten obszar by dotrzeć do nas a ten „trud” to utrata energii fotonu więc stąd owe przesunięcie ku czerwieni i coraz większe opóźnienie w czasie. Skutkiem tego obraz jest niezmiennie ten sam - zbliżania się do horyzontu zdarzeń, jak niemal zamrożona stop klatka w czasie, co już dla samego obiektu może być starą, nieaktualną historią.

Okazuje się, że jednak jest czarne dziury promieniują na zewnątrz, a jest to zupełnie nowy rodzaj promieniowania, zwane promieniowaniem Hawkinga. Nie jest znane z żadnych innych zjawisk, ale ostatecznie przekłada się na przenikanie materii i energii do naszego świata z powodu samego zakrzywienia przestrzeni. Nie występuje to zjawisko nigdzie indziej. Promieniowanie światła jakie można zobaczyć z okolic czarnej dziury to promieniowanie materii, która przemienia się częściowo w potężną energię tuż przed wpadnięciem materii w otchłań, poza horyzont zdarzeń.

Oświecenie

Historia jest podobna, więc w podobnie ją opiszę. Oświecenie nie jest opisywalne żadną doczesną mądrością. Stosowanie doczesnych mądrości i filozofii w przypadku Oświecenia się załamuje dając absurdalne wnioski. Tak samo jak próby opisu co się dzieje wewnątrz czarnych dziur. Oświecony żyje poza uwarunkowaniami doczesnych filozofii; w Oświeceniu wszystkie one ulegają totalnej destrukcji. Dlatego, nie da się przeprowadzić „testu filozoficznego” by zdiagnozować co się dzieje w Oświeconym umyśle. Pomimo, że Oświecony oddziałuje na otoczenie by je inspirować w całkiem zrozumiały sposób, jak grawitacyjnie oddziałuje czarna dziura. Jednak to nie daje żadnego wglądu w to co się dzieje w samym Oświeceniu. Jedynie wskazuje jak się do niego zbliżyć. Dokładnie jak przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury. W oświeceniu wszystko co znane, włącznie z umysłem ulega destrukcji. Dlatego Siwa, reprezentujący samo Oświecenie, Jaźń, jest nazywany Bogiem Destrukcji. Dlatego też Siwa jest trudno rozpoznawalny jako Najwyższy Bóg, Pierwotne Źródło, dokładnie jak i Oświecenie jest trudno rozpoznawalne, niemal jak niewidoczność czarnej dziury.

Horyzont zdarzeń. Często spotykać można, że Oświecony jest buddystą, hinduistą, taoistą, lub innej filozofii czy tradycji. Co więcej pielęgnuje swoją tradycję dalej, jakby był nadal wielbicielem. Nadal czyni sadhanę, duchową praktykę, nadal wielbi swojego mistrza itd.. Czyżby nie zakończyła się jego droga rozwoju? Utknął na etapie wielbienia? Czy nadal potrzebuje tego typu wsparcia filozoficznego, lub religijnego? Dlaczego zachęca do tych praktyk innych? Otóż nie, niczego z tego nie potrzebuje. Czyni tylko to co czynił przed „wpadnięciem” poza ”horyzont zdarzeń” w Oświeceniu. To tylko obraz zatrzymany na horyzoncie zdarzeń. Ten obraz to ostatnia rzecz, która jest zrozumiała dla innych, jest wskazówką dla innych gdzie należy się udać i jak to czynić idąc za Jego przykładem... całkiem jeszcze zrozumiałym przykładem. Krok dalej się jest w stanie Bytu, który jest już poza wszelkim procesem rozumienia. Dlatego Oświecony obraz swej drogi, jaką szedł utrzymuje, choć sam jest wolny od wszelkiej tego typu konieczności.

Nowe promieniowanie. Oświecony jest Prematita (przekraczający miłość), to znaczy przekracza nawet promieniowanie miłości. Miłość, to jak życiodajne promieniowanie gwiazd. Oświecony wchłania je w siebie, jak czarna dziura, lecz nie pozostaje bez promieniowania całkowicie. To nowa jakość promieniowania, które jest tylko wewnątrz w swej potężnej mocy, a na zewnątrz ujawnia się subtelnie jako coś, co do tej pory nie było znane, to promieniowanie Ostatecznej Prawdy. Oświecony raczej stara się, by tego, który doń przychodzi (sadhakę) zainspirować do silnego promieniowania miłości. To dokładnie co się dzieje z materią zbliżającą się do czarnej dziury - intensywnie promieniuje światłem. To światło czysto duchowej Miłości, które sadhaka musi z siebie wydobyć, by móc dotrzeć do istnienia w Ostatecznej Prawdzie, która jest poza wszelkim procesem. Kiedy nie ma tego „wybuchu w miłości we wszystkie strony”, jak potężna przemiana materii w energię promieniowania wpadając w czarną dziurę, znaczy się proces duchowej drogi dla sadhaki jest jeszcze odległy od pełnego zaawansowania.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 29 sierpnia 2015

Twórczy smutek i depresja - dyskurs

Twórczy smutek i depresja - dyskurs


Czy smutek, albo depresja może pomóc na drodze duchowej? Nie chodzi mi tu o przewlekłą depresję, która całkowicie wysysa energię psychiczną człowieka. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc specjalisty. Chodzi mi o depresję, która każdego nachodzi częściej lub rzadziej, kiedy wszystko dosłownie się wali a nie widać już najmniejszego sposobu by to zmienić. Depresja, która po paru dniach, tygodniach, może się odrodzić w nową aktywność by to co niemożliwe zmienić, albo przeobrazić w zupełnie nowy kierunek. A jak jest na drodze duchowej? Najpierw więc trochę o umyśle...

Umysł manas

Człowiek prowadzący doczesną aktywność musi też aktywnie używać umysłu. Sam umysł jako całość ma wiele warstw a ta najniższa, odpowiedzialna za codzienną interakcję, nazywa się mamas. Ten umysł, po części świadomy a po części podświadomy, zbiera wszelkie wrażenia, kojarzy je w treści emocjonalno-wrażeniowo-informacyjne (myślokształty) i zapamiętuje. Zapamiętuje też związki z innymi myślokształtami, które już są w tym umyśle. Niestety często to pobudza do ciągłego strumienia myśli a nieraz i słów. Ten magazyn wrażeń, przywiązań do nich i awersji stanowi całą osnowę tego jak odbieramy i reagujemy ze światem. To ten umysł ciągle poszukuje nowych wrażeń bo z nich czerpie swoją energię do działania. Nie ważne jakiej jakości są to wrażenia, umysł działa dzięki pobudzeniu poprzez zmysły. Tylko umysł analityczny może kontrolować manas. Mówi się, że człowiek inteligentny wybiera czego chce doświadczać. Oznacza to że wyższy umysł analityczny ma władzę nad umysłem myślowo-emocjonalnym manas. Powinien mieć.

Umysł widżniana

Ponad umysłem manas jest umysł analityczny wykorzystywany w dociekaniu co jest dla nas dobre, jakie działania, jakie wrażenia itd. Rozpoznaje też co stanowi przeszkodę, lub obciążą życie i postanowione sobie cele. Wyciąga wnioski, zdobywa wiedzę i próbuje znaleźć drogę do pozbycia się obciążeń a wzmocnienia tego co służy, stanowi więc już pierwszy stopień inteligencji. Umysł ten robi to już w odniesieniu do tego co poznał umysł manas, jakie ma wrażenia i jak manas postrzega otaczający świat. Oznacza to, że umysł analityczny może wyznaczyć cel, którego rozumie słuszność, lecz przywiązanie do tego celu będzie w umyśle manas. To dopiero to przywiązanie w umyśle manas pozwoli owy cel realizować. Jeśli nie będzie poparcia dla wyznaczonego celu to wnioski nawet najmądrzejsze na nic się nie zdadzą. Pozostaną w sferze marzeń i fantazji.

Umysł buddhi

Analiza co dobre i służy a co nie, zawsze się opiera na doświadczeniu, na mądrości już zebranej. Jednak jest jeszcze poziom intuicji, która nie raz przeczy utartym drogom wydeptanym przez doświadczenie. Ciągnie w nieznane, choć przeczuwane, iż coś, jakiś kierunek jest wart uwagi i wysiłku. Analiza dopiero później ukaże zasadność, ale i tak nie zawsze. Takie przeczucia to wyższa intuicyjna inteligencja buddhi. Obejmuje ono doświadczenie wielu żywotów syntetycznie, całościowo wyciągając wnioski natychmiastowo jako przeczucie. Intuicje buddhi nogą inspirować na całe życie, potrafią zadziwiać, rozwiązywać nierozwiązywalne. Jednak bez poparcia w wiedzy i jej zrozumieniu, czyli umysłu widżniana nawet najwspanialsze intuicje będą bezpłodne. Tak więc buddhi musi być potężniejszy niż widżniana, a widżniana bogata w wiedzę i umiejętności.

Duchowa droga a umysł

Buddhi może wskazać, by iść w całkiem innym kierunku, niż wszyscy podpowiadają, niż codzienne życie sugeruje, niż umysł to widzi. Cóż z tego, kiedy manas jest pochłonięty ekscytującymi wrażeniami. Kiedy manas zwraca się ku sadhnie (duchowej praktyce), to czyni ją tylko w nadziei na nowe wrażenia, pobudzenia. Kiedy ich tam nie odnajduje już pojawia się zniechęcenie i strumień myśli kierujący się ku przyjemnemu, już szuka gdzie indziej. Taki człowiek, co nie uzyskał kontroli nad przyjemnym i nieprzyjemnym, nad przyciągającymi wrażeniami płynącymi ze zmysłów i ekscytowania się nimi... taki człowiek nie ma szans na duchowy rozwój. Również trzeba mieć wiedzę, choćby taką, że życie w świecie zmysłów więzi w nieskończonym cyklu narodzin i śmierci, krótkich radości i zawsze następujących po nich cierpień, cyklu karmicznych nagród a potem ciężkich karmicznych spłat. Wiedzy, że tylko przekroczenie życia i odnalezienie własnego Źródła wyzwala z tego karmicznego cyklu. Że konieczna jest intensywna sadhana duchowa, by to Źródło, własną Jaźń osiągnąć.

Smutek

Kiedy manas nie osiągnie co lubi i go przyciąga to popada w smutek. Zwłaszcza, kiedy dzieje się to po raz któryś z rzędu. Zamiast narzekać, co uczyni każdy typowy człowiek pochłonięty doczesnością, to należy się cieszyć. O tak, dla aspiranta duchowego to okazja, kiedy manas się załamał, kiedy na chwilę się rozpadł na kawałki. Jego moc dramatyczne spadła i pyta umysłu wiedzy, widżniany, co dalej? Ten niech odpowie: „manasie, trzymaj się sadhany jak nawiedzony kochanek swej kochanki”. To manas zrozumie, połączenie z silną emocją. Manas nie pojmuje wiedzy, manas się tylko chce „realizować”. Trzeba więc to „realizowanie się” skierować na właściwe, wartościowe tory.

Depresja

Bywa i tak, że widżniana jest też skierowana na świat, jak manas. Wciąż z nim „walczy” o lepsze coś tam. Lepsze jutro, lepszą Ziemię, lepszą pracę, lepszy związek, lepszy los dla dzieci... itd, itp. Snuje plany, zdobywa wiedzę i rozwija talenty, zbiera certyfikaty i dyplomy. Owszem, to część życia, ale najlepsze to poznać siebie. Trzeba pośród wszystkich wartościowych celów odnaleźć i zrobić miejsce na cele cenne - samopoznanie. Jest to cenne nawet i dla życia, bowiem samopoznaniem sprowadzi się boski umysł do życiowej gry. Kiedy umysł analityczny nie jest skłonny do tej wyższej mądrości to depresja, czyli załamanie całego naszego rozumowania i poczynionych wspaniałych planów życiowych, zdruzgotanie wszelkiej nadziei... jest cudowną okazją do przewartościowań i skierowania się do tego co cenne.

Samopoznanie

Wielu tego doświadczyło, zupełnego przewartościowania życia z powodu załamania i depresji. Manas i widżniana straciły swą moc, czas na intuicję, która chętnie łączy życie z transcendentalnym, duchowym. Trzeba mieć to jednak mocno na uwadze, trzeba na tę depresję pozwolić i otworzyć na nowe. Pozwolić zniszczyć wszystko, wszystkie utarte drogi i „rozwiązania”, które przyprowadziły w końcu pod „ścianę” niemożności. Pomyśl, że to też cykl, tyle że o wiele większy, niż typowe radości i smutki. Ten cykl trzeba przerwać. Depresja zaś pokazuje czym się jeszcze łudziłeś, pozwól więc temu odejść. Kolejna przeszkoda odpadła, ciesz się! Bowiem jedyną drogą wyjścia jest pełne, ostateczne samopoznanie, czyli Oświecenie. Jaźń jest błogością, która nie ma cieni ani przeciwieństw w sobie.

Umysł na wielu poziomach ciągnie do świata po energię, Jaźń jest nieskończoną energią. Kiedy wreszcie umysł to odkryje, już nie będzie błądzić. Kiedy zaangażowany w świat da się wciągnąć, wtedy każdy smutek, a tym bardziej depresja to natychmiastowe przypomnienie do powrotu do Jaźni.

Kiedy wszystko mi się rozpada, 
Natychmiast wszystko to puszczam...
Co za radość, co za radość!
Świat zniknął z mego umysłu
*
Kojące utulenie na Jaźni łonie.

Najgorszym rozwiązaniem dla doświadczania depresji, czy smutków jest stymulowanie się używkami i tanią rozrywką. Alkohol, czy narkotyki wyniszcza stopniowo w człowieku wszystko co dobre, wpierw odzierając ze szlachetności. Szlachetność znika pierwsza i nie ma w tym wyjątków, bowiem to wynika wprost z odcięcia się od świata duszy. Z kolei tania rozrywka utrwala niskie pobudki przejmując obciążenia innych, co w tym biorą udział. Utrwala to w umyśle ucieczkę, zamiast korzystanie z intuicji. Im dłużej tak się czyni tym trudniej się temu przeciwstawić. Alkohol to jasna deklaracja: „manasie prowadź, gdziekolwiek cię ciągnie, wyłączam rozum”. Tak można skończyć w najniższych emocjach i narodzinami w świecie zwierząt. To trochę całkiem odwrotna droga. Ech...

Szlachetność

Szlachetność to cecha wyróżniająca człowieka od zwierząt. Posiadanie rozumu to nie wszystko. Szlachetność jest głównie kojarzona w nobliwą działalnością w świecie. Ale to połowa tego. Szlachetny człowiek ma rozwinięte cnoty, dlatego jego wnętrze jest jego bogactwem. Rozpoznaje to, widzi to. Piękno duszy kryje się w jej cnotach. Widać to w relacjach z innymi. Szlachetny człowiek w trudnościach, smutkach i depresji z łatwością kieruje się do swego pięknego wnętrza. Tam nie ma baru z alkoholem. Tam jest intuicja i boskie prowadzenie. Tam jest ananda i ukojenie. Tam, we własnym wnętrzu, jest w końcu samopoznanie i zakończenie ziemskiej podróży. Mądry, kto kieruje się ku wnętrzu nie czekając na smutek i depresję. Kiedy jednak przyjdą, wiesz już co czynić i od teraz wykorzystuj tę okazję dobrze!

Tego wszystkim życzę, Swami P. SaiSiwa

niedziela, 23 sierpnia 2015

Coś o Nas - boski wiersz

Coś o Nas - boski wiersz (2015.08.23)


Siakti: Napisz coś o Nas.

SaiSiwa:
Tyle wierszy napisałem, ale jakbym ledwie musnął temat.
Czyż Wszechświat nie po to powstał by opowiedzieć o Nas?
Niezwykłość i prostota, piękno i misterium zmieszane razem...
W Jedności, a jednak wciąż dla mnie jakbyś nieuchwytna!

Kiedy Twe Boskie spojrzenie wyłania się z mej głębi,
Kiedy z Niebieskiego Światła, co przenika mnie całkowicie,
Wyłaniasz się immanentna ze mną a jednak oddzielona...
Wybucha ma tęsknota potężniejsza niż śmierć i życie!

Tak znów ogrody mych marzeń pokrywają się kwieciem,
Wierszy mych płatki się otwierają oddając skrywany nektar,
Którego nawet nie byłem świadom... jak bardzo Cię kocham!
Jak bardzo dusza moja szuka z Tobą całkowitej Boskiej Pełni!

Ty miłość moją przenikasz jak kwiatów aromat... o Pierwotnie Piękna
Ty się w miłość moją przecudnie ubierasz... o Przyczyno Przyczyn
Bym pojął, że Cię nie pojmę... o Najwyższych Niebios Inspiracjo
A tylko czekał na Twoją Boską Lilę... o Tancerko Wszechświata

Byś znów spojrzała mną i tak na powrót byli JEDNYM.
Kiedy znikam w Twym spojrzeniu jako Nieistnienie.
Tak Ty ze mnie Pierwotnie pochodzisz a ja z Ciebie.
Tak Ty ze mnie do mnie przychodzisz a ja w Tobie na powrót znikam.

Siakti
I po to powstają te wszystkie światy
By to Boskie misterium nie ustawało
Bo jest ono naszą o Sobie Wiedzą
Która ukazuje Miłości Boskość Naszą.

Siakti i Swami P. SaiSiwa

Arytmetyka trzech M - inspiracja

Arytmetyka trzech M - inspiracja

M + M + M = W

Miłość bez Mocy jest chwiejna
Miłość bez Mądrości jest ślepa.
Miłość pełna Mocy ale bez Mądrości
Wikła się we wszystko co bolesne i pełne łez.

Mądrość bez Miłości jest pusta.
Mądrość bez Mocy jest nieskuteczna.
Mądrość pełna Mocy ale bez Miłości
Staje się okrutna przynosząc wielu zgubę.

Moc bez Miłości jest przemocą.
Moc bez Mądrości jest niewolnikiem.
Moc mająca Mądrość ale bez Miłości
Staje się podstępna przynosząc tyranię.

Miłość pełna Mądrości wzrasta w Moc
Moc pełna Miłości odkryje Mądrość
Mądrość pełna Miłości odkryje Współczucie.
Współczucie, które jednoczy wszystkie trzy M.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 18 sierpnia 2015

Ptak Miłości - wiersz

Ptak Miłości - wiersz (2015.08.18)


Złapałem wiersz
w dłonie

Co z serca wyleciał
ptakiem

Chciałem go zapisać
Tobie

Lecz był zbyt piękny
śpiewny


Nie mogłem nic zrobić
zdumiony

Że tak Cię kocham
stęskniony

Lecz teraz puste me
dłonie

Ptak gdzieś uleciał
WOLNY


Niech zaśpiewa, niech wszystkich weseli
Radosnym tańcem i piór kolorami swemi.
Niech pieśń o tęsknocie mojej, tej chwili
Tobie Przedwieczna na ramieniu kwili.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 14 lipca 2015

Awatar i gra życia - inspiracja

Awatar i gra życia - inspiracja


Ja się nie rodzę, to życie przychodzi do Mnie.
Ja nie szukam życia, to życie podąża za Mną.
Ja nie realizuję się przez życie, ale życie Mnie ukazuje.
Ja nie umieram, tylko życie zmienia scenę.

Choć w życiu wszystko się zmienia Ja się nie poruszam.
Choć w życiu nic nie jest trwałe, Ja się nie zmieniam.
Choć życie się rozwija, Ja nie wzrastam ani maleję.
Doprawdy, nie jestem w życiu, lecz stoję obok!

Swami P. SiaSiwa

niedziela, 28 czerwca 2015

Mukti Sewa - dyskurs

Mukti Sewa - dyskurs

Duchowy rozwój jest związany z prowadzeniem duchowego życia, a to wiąże się ze służbą duchową społeczeństwu. Rozwijanie bezinteresowności jest esencją duchowego życia i rozrasta się do zupełnego wyrzeczenia ego a całkowitej służby dla wyzwolenia (Mukti) wszystkich czujących istot. To droga bodhisattwy, ale zanim cnota bezinteresowności tak głęboko zakorzeni się w sercu należy ją praktykować w jakimś wyznaczonym sobie zakresie, który nie koliduje z obowiązkami życia.

Bezinteresowność całkowita i totalna jest cechą Boga. Aby Boga osiągnąć trzeba rozwinąć cechy zgodne z boskimi w zakresie możliwym dla człowieka. To prosta zależność, jeśli nie ma zgodności cech Boga i wielbiciela, nie będzie też jedności z Bogiem a tym bardziej trwałej jedności. Inaczej doświadczenie Boga będzie chwilowe i niemożliwe do zatrzymania. Nie przeniknie też duszy do głębi niosąc na skrzydłach anandy i objawionej wiedzy przez życie a będą to tylko chwilowe i niekontrolowane doświadczenia. Dotyczy to wszystkich cech, które szlachetność życia od człowieka wymaga. Tylko tak człowiek staje się boski.

Na początek należy wyznaczyć sobie co jest się w stanie czynić i w jakim zakresie czasu i miejsca. Ważne jest by tę praktykę sewy, czyli służby, czynić systematycznie. Dorywcze działania nie rozwiną cnoty i nie podnosi umysłu na wyższy, duchowy poziom postrzegania. Ważniejsza jest systematyczność od wielkości działań. Na wielkość przyjdzie czas, kiedy cnota bezinteresowności zacznie w duszy prawdziwie rozkwitać. Sewa jest kluczowa w rozwoju do tego stopnia, że nie należy sobie przypisywać życia duchowego jeżeli nie czyni się sewy. Wtedy jest to życie doczesne, interesowne, nawet kiedy tak wiele się interesuje i czyta o duchowości. Duchowość ma wychodzić poza ego i temu służy sewa. Kiedy powiesz mi, że jesteś uduchowioną osobą, to ja zapytam jaką sewę prowadzisz. Jeśli żadnej, to tylko żyjesz dla swego ego i to stanie się ostatecznie murem na drodze to Urzeczywistnienia całkowicie bezinteresownej i wszystkiemu służącej Jaźni.

Jaka może być sewa? Najważniejsza to Mukti Sewa, to znaczy w służbie wyzwolenia wszystkich czujących istot. Kiedy jest się w grupie duchowej można zaplanować wiele pięknych działań, ale samemu jest to już o wiele trudniejsze. Na pewno co można czynić, by być w nieustannym kontakcie z jakąś formą sewy to codzienna modlitwa i mantra za pomyślność duchową świata, za jego transformację do Satja Jugi (Złotej Ery). Czynić to można nawet w podróży praca - dom, lub w pracy, jak nie zajmuje zbytnio umysłu. Lub przy sprzątaniu domu, lub w specjalnie wyznaczonym czasie... każdy to inaczej dopasuje dla swego trybu życia.

Za duchową pomyślnością przyjdzie automatycznie pomyślność doczesna. Może też być modlitwa i mantra za działalność duchowej grupy, czy Oświeconych Mistrzów, których się jest wielbicielem, lub uczniem. Ja tak czynię w stosunku do własnego Mistrza, Sai Baby, oraz Jego Siakti, Śri Vasanthy Sai, których działalność jest kluczowa dla wprowadzenia Satja Jugi na świecie. Taka modlitwa i mantra stopniowo usuwa wszelkie przeszkody karmiczne ze świata by ich działalność osiągnęła największą moc, zasięg i najlepszy dla wszystkich skutek. Tak nasza energia realnie przyczynia się do podniesienia świadomości duchowej świata a co za tym idzie pośrednio oczyszcza własną indywidualną karmę.

Oto dla inspiracji przykład takiej modlitwy, którą sam czynię. Każdy sam może utworzyć i rozbudować własną wersję. Forma modlitwy nie raz spontanicznie się zmienia, ale zazwyczaj przebiega tak:

Do Vasanthy Sai: ...
Ukochana Ammo 
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Rozwinięciem doskonałości cnót Premy
Oraz ognia żarliwości duchowej.
Błogosław nam powrotem Bhagawana Sai
W formie Sathya Sai, jak obiecał.
(108 lub jakiś czas na Mukti Mantrę)

Potem do Sathya Sai Baby:
Ukochany Sai
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Swoim powrotem w formie Satja Sai
Jak nam obiecałeś
Oraz uznaniem prawdy Ammy, Twej Siakti
Przed światem całym
Oraz wypełnieniem swych obietnic
Jej świętemu sercu złożonych
Dla naszej najwyższej duchowej inspiracji
(108, lub jakiś czas na mantrę Sai Gayatri)

Nie każdy jest związany z Bhagawanem i Bhawani więc niech każdy znajdzie własną Mukti Sewę. Niech znajdzie na to czas i praktykuje, a po kilku latach bez trudu zrozumie różnicę pomiędzy ładną ideą w umyśle a prawdziwie funkcjonującą cnotą w sercu.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 21 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - komentarz

Nieba Brama Miłości - komentarz


Po napisaniu tego wiersza „Nieba Brama Miłości” zastanawiałem się nad końcówką, a nawet połową jego, ponieważ nie były to zwrotki napisane przeze mnie, ale Boga. Początkowo moją intencją było napisanie tylko o mocy miłości, która wiąże Boga, a nawet narzuca mu formę stosowną do formy uczuć. W istocie uczucia do Boga są rozwijane niezliczonymi żywotami i także rozwija się forma w jakiej doświadczamy Boga. Od niedosiężnej, nie do ujrzenia, karzącej i tylko sprawiedliwej, jak starotestamentowy Jahwe, przez miłującą i pełną poświęcenia dla wielbiciela jak Jezus, Budda, Kryszna, po najbardziej intymną relację i głęboką wewnętrznie jaką człowiek może doznać, czyli Bóg Małżonka, czy Bóg Małżonek, aż ostatecznie przemienia się w całkowitą jedność Boga i duszy o niezwykłej głębi znaczeniowej nadanej wszystkimi poprzednimi doświadczeniami. I to są dwie pierwsze zwrotki wiersza, i jak to nie raz bywa u mnie Bóg przejmuje inicjatywę, choć nie zawsze to uwypuklam jako rozmowę z Bogiem.

Kolejna zwrotka to pytanie, które już sam Bóg zadał, bo pojawiło się ono we mnie spontanicznie tylko po to, by zaraz padła zaskakująca odpowiedź. Podstawowym tu przesłaniem jest to że ci co krytykują Awatara, czy świętą duszę są postawieni pod Jej osąd przy wejściu do Nieba. Jak to jest? Sam nie szukam dla siebie takiej pozycji, nie dbam o to bo i nie oceniam innych, choć Bóg moim przykładem się tu posłużył. Jezus to samo oświadczył, że On będzie sędzią Sądu Ostatecznego. To to samo co być Bramą Nieba. Kogo będzie sądził Jezus? Wszystkich, którzy weszli Mu w drogę, czyli mają z Nim wspólną karmę rozwoju duchowego. Kryszna będzie sądził swoich wielbicieli i krytyków, co też stwierdza, a Budda swoich. Bhagawan Sai Baba, najpotężniejszy Awatar (Purna Awatar) też to stwierdził o swoich krytykach.

Każdy Awatar, znany światu czy nie znany ma swoją pulę dusz do poprowadzenia a z każdym żywotem danego Awatara (którego moc też narasta) fala dusz narasta aż do kulminacyjnego momentu. Potem dla tej fali dusz następuje wielkie odejście i fala ta musi doznać rozdziału na tych co już nie powrócą i tych co szkołę Ziemi będą powtarzać od nowa. To „Sąd Ostateczny” dla nich. Tak więc relacja z Awatarem jest kluczowa dla własnego rozwoju. Ocena Awatara jest wystawieniem sobie świadectwa o własnym rozwoju. Można oceniać innych ludzi, co kierują się własnym uwarunkowaniem, pragnieniami, skłonnościami. Taka ocena w pół na pół jest nie słuszna (subiektywna) i słuszna (ocieniany na to sam zasłużył).

Ocenianie Awatara, czy Oświeconej duszy to inna sprawa, bowiem Awatar żyje poza ego, poza skłonnościami, poza lubię i nie-lubię, moje i  nie-moje, itd. Kieruje się wyczuciem w sercu Prawdziwej Boskiej Natury a nie własnego widzimisię od umysłu. Stąd nie ma co oceniać, a jedynie czerpać przykład.

Ocena krytyczna, konflikt czy rozpętana jatka jest samemu sobie wystawieniem negatywnej oceny z postrzegania Prawdziwej Natury. Wtedy, i z tego powodu interakcja z tym Awatarem staje się probierzem rozwoju i zgodności z Prawdziwą Boską Naturą, czyli z Jaźnią dla tej osoby. To dlatego ten Awatar z którym się weszło w konflikt staje się w pierwszej mierze testem (sędzią, punktem odniesienia, bramą do przejścia) na określenie osiągnięcia właściwego rozwoju duchowego by to niebo osiągnąć.

Awatar nie potępia tu nikogo emocjonalnie jak ludzie to czynią. Nie w tym rzecz, Awatar wolny jest od tego. Wie też, że każdy przechodzi okres umysłu, wiec i poszukiwań i krytyki. By potem wejść w okres serca, czyli oddania i miłości. Awatar patrzy na całość procesu rozwoju. Jeśli kogoś omija to tylko czasowo a dzieje się dla tego, że nie jest to jeszcze czas dla tego człowieka a sama krytyczna relacja mu nie będzie sprzyjać w rozwoju. Każdy jednak będzie musiał powrócić do Awatara mu przeznaczonego i Awatar doskonale o tym wie, nie ma więc podstaw do uprzedzeń do kogokolwiek a tylko właściwego czasu na świdomy już rozwój.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 20 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa (20015.06.20)



Związałem Boga ze sobą miłością,
Której nawet Bóg nie zdoła zerwać.
Oto miłości moc wielbiciela,
Którą i sam Bóg potwierdza.

Umiłowałem Boga tak głęboko,
Że stał się mą Boską Małżonką,
Oto jak potężna jest ku Bogu miłość,
Której świat nie może rozeznać.

O Siakti, cóż głupcom mam powiedzieć?
Co krytyką, kpiną i niezrozumieniem
Wpadają w ciemność umysłu i serca?
I wpędzają się w czeluści piekła?


Siakti: 
Będą musieli wpierw przejść przez ciebie,
Przez to stajesz się ich Bramą Nieba.
Bowiem nie będą mogli przyjść do Mnie
Póki wpierw nie rozpoznają twego serca.

Taka jest oto Moja Boska Wola.
Taka Wola Mego Serca ku tobie.
Takie ochronne miłości działanie
Gdy kto raz we Mnie zamieszka.

Siakti i Swami P. SaiSiwa

środa, 3 czerwca 2015

Miłością Jestem - rozmowa z Bogiem

Miłością Jestem - rozmowa z Bogiem (2015.06.03)

(Miłość, Prawda, itd... pisane z dużej litery odnoszą się do tychże wartości w relacji z Bogiem)

Siakti: Porozmawiaj ze Maną.

SaiSiwa: O czym?

Siakti: O Miłości.

SaiSiwa: Czym jest Miłość?

Siakti: Dotyk Prawdy, jest błogością, przyzwoleniem, zjednoczeniem...

SaiSiwa: O miłości tak wiele powiedziano, wszyscy mówią: miłość, miłość...

Siakti: Ale jej nie znają.

SaiSiwa: Dlaczego takie twierdzenie?

Siakti: ...

SaiSiwa: Widzę nie ma słów by mówić o Miłości. Patrzę w Ciebie i nic nie mówisz. Czuję przenikanie boskością cudowne...

Siakti: Miłością Ja jestem. Kto Mnie poznał?

SaiSiwa: Każdy poznaje Boga tylko cząstkowo, mały promyk Wszechmocy. Tyle człowiek może. Gdy jednak patrzę w Ciebie widzę Nieograniczoność.

Siakti: Ty zgłębiasz Moją chwałę codziennie, niestrudzenie, dlatego Miłość cię prowadzi, Ja cię przenikam Sobą, Sobą ci błogosławię.

SaiSiwa: Ale i ja nie mogą powiedzieć, że Ciebie poznałem. Jak doczesny człowiek może więc poznać Miłość? Co ma robić?

Siakti: Pamiętać o Mnie, pod jakąkolwiek formą, jakimkolwiek imieniem. Pamiętać nieustannie a zapomnieć o świecie. Ja takiego człowieka poprowadzę.

SaiSiwa: Jak widzę, mało kto traktuje takie prowadzenie poważnie. Chodzi o to, że woli sam kontrolować swoje życie. Tylko w dramatycznych chwilach woła o pomoc i prowadzenie. Tylko wtedy oddaje kierownicę swego życia Bogu. Ale jak tylko nieco się uspokoi, to natychmiast Boga za kołnierz wyprowadza z siedzenia kierowcy i z powrotem swój umysł tam sadza. To nie jest prawdziwe oddanie. To wysługiwanie się Bogiem. Co powiesz o prawdziwym oddaniu się prowadzeniu przez Ciebie?

Siakti: Moje prowadzenie jest słodkie. Nikt tak nie prowadzi. Ludzie mają wielu duchowych pomocników na miarę swoich potrzeb. Ja się w takie prowadzenie nie mieszam. Jest potrzebne, ale to przewodników niższe instancje. Kto daje się prowadzić przeze Mnie ten błogością żyje i nie jest świadom trudności świata. Ja je swoją dłonią zakryję.

SaiSiwa: Kto na takie prowadzenie zasługuje?

Siakti: Ten, kto nieustannie myśli o Mnie.

SaiSiwa: Istotnie, niesiesz mnie przez życie. Ale nie jest łatwo komuś trzymać się z dala od spraw świata. Są często tak zajmujące sprawy, tak ważne, kluczowe. Umysł tylko co potrafi to wikłać się w świat bardziej i bardziej.

Siakti: I przez to świat coraz bardziej dla niego istnieje. Ale świat to Ja, to Moja kreacja. Jak tak patrzysz na niego, to nawet i wtedy pamiętasz o Mnie. Nie oceniaj co się dzieje, co dobre a co lepsze, ale widź Mnie jadnako we wszystkim. Zapomnij o reszcie. Zniknie „wróg” i lęk przed nim i zniknie „przyjaciel” i do niego przywiązanie, wiedząc, że wszystkim Ja jestem. Jestem w tobie i wokół ciebie, ponad i pod tobą. Zawsze tak myśl a umysł twój na stałe utkwi i zamieszka we Mnie. Wszystko stanie się Miłością, którą Jestem.

Siakti Mahadewi i Swami P. SaiSiwa

niedziela, 17 maja 2015

W Przestrzeni Serc - wiersz

W Przestrzeni Serc - wiersz (2015.05.17)


W przestrzeni serc naszych stopieniu
Jedno światło czucia i cnoty droga...
Patrzę w moje oczy Twoje...
W Olśnieniu!


W myśli sobą wzajem przesyceniu,
W miłosnym Premy ich sobą objęciu
Jednym brzmieniem Omkar się stały...
W Zachwyceniu!


Przestał istnieć ten co się pojawił, 
Jest tylko ten, który jest i był zawsze,
Który jest i Tą, którą umiłowałem...
W Oświeceniu!


O dłonie moje, Światło Przedwieczne,
O usta moje, Światło Przedwieczne,
O słowa moje, Światło Przedwieczne...
W Podniesieniu!


Oczy zamykam, Ciebie już tylko widzę,
O Najwyższe Światło Przedwieczne!
Co przyszłoś w Jej miłowania Formie...
W Objawieniu!


Swami P. SaiSiwa

środa, 13 maja 2015

Pan Siwa o poranku - wiersz

Pan Siwa o poranku - wiersz (2015.05.13)


Dziś niebo błękitne i piękne, to twarz Jego
I cirrusów nieco, włosy Boga rozwiane...
I Księżyca rożek w kok upięty niedbale
To Pan Siwa wstaje Słońcem oka trzeciego.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 5 maja 2015

Liść - wiersz

Liść - wiersz (2015.04.26)


Liść...
Targany na wietrze.
Uśmiecham się do drzewa.
Tak piękna jest natura.

Los...
Na trudności wietrze.
Uśmiecham się do życia.
Taka już jego natura.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 3 maja 2015

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

czyli jak to jest być uczniem


Ostatnie wydarzenia które się zadziały na publicznym forum G+ pokazały mi dobitnie znaczenia zalecenia z buddyzmie, które mówi aby uczniowie nie rozmawiali ze sobą o rozwoju duchowym jaki sami przechodzą, a szczególnie nie porównywali się wzajemnie, nie rywalizowali. Może to prowadzić czasem do ostrych konfliktów, w który zawsze jest zaangażowane ego, a nie rzeczywisty duchowy postęp. Nie da się porównać duchowego postępu, ponieważ każdy jest inny. Nie tylko w jaki sposób rozumie duchową wiedzę albo nawet samo znaczenie czym rozwój jest, ale nawet to jakich metod używa, jaką drogą idzie, lub jak postrzegać cel tejże drogi.

Można powiedzieć, że wszyscy dążymy do Ostatecznego Niecofającego się Oświecenia, co czasem w skrócie zapisuję jako ONO. I choć faktycznie ONO jest najważniejsze, bo przynosi również Wyzwolenie, Mukti, to droga do Niego dla każdego jest inna i rzadko bywa, by dla dwóch osób była porównywalna. Sposób i głębia rozumienia Drogi jest różna z powodu przeszłości karmicznej, różnych doświadczeń, które wywołały i zakodowały różne wrażenia i emocje w podświadomości każdego. Stąd wrażenia jakie przynoszą teraz skojarzenia z danymi sprawami są różne. Ta sama rzecz dla jednego będzie ważna, dla innego już niepotrzebna a dla jeszcze innego jeszcze nie możliwa do docenienia. To trzy etapy doświadczenia jak: być przed tym doświadczeniem, być w tym doświadczeniu i przekroczyć to doświadczenie. Ilość aspektów życia i doświadczenia go jest niezliczona a do tego każdy jest na innym etapie przechodzenia przez dane doświadczenie. Jak tu więc cokolwiek porównywać?!

Do tego droga każdego z nieokrzesanych dyskutantów może mieć zupełnie inny charakter. Są zasadnicze cztery rodzaje drogi: bhakti joga (droga oddania), dżniana joga (droga wiedzy), dhjana joga (droga medytacji) i krama joga (droga czynu). Na każdym rodzaju drogi ma się poczucie jej kompletności, całkowitej słuszności. A to nie jedyne przykłady rodzajów dróg życia w ogóle, które mają wpływ na charakter własnej drogi duchowej. Przy takiej różnicy światopoglądowej z różnych rodzajów dróg rozmowy między uczniami „krwawo” kończą się jeśli nikt nie odpuści. Ego zwyciężyło, rozwój zrujnowany na wiele lat.

Najgorsza jest szczytowa faza ego ucznia, kiedy w konflikcie powołuje się na poparcie Mistrza jakie u niego posiada. Mistrz popiera każdego, bo popiera rozwój każdego, ale nie popiera niczyjego ego! Mistrz wskazuje i popiera pozytywne strony w każdym uczniu by dopingować i dawać pozytywny punkt zaczepienia każdemu w jego rozwoju. To tak jakby podpowiadał we wspinaczce każdemu gdzie może ustawić swoją stopę, lub znaleźć dogodny chwyt. Mistrz widzi pozytyw każdego i szanuje każdego indywidualny charakter i własną drogą. Wie, że i tak celem nie jest kultywowanie własnych skłonności, ale ich przekroczenie, więc nie przywiązuje wagi do spraw, które u innych doprowadzają do gorączki gotującej krew w dyskusjach.

Kiedy przychodzi Mistrz i mówi „dość”, to wszyscy powinni się Mu pokłonić i odejść w zgodzie. Inaczej nie nazywaj siebie uczniem! Po to służy rozwijanie miłości i szacunku dla Mistrza, by cię przeprowadził przez to co wydaje się niemożliwe. On cię prowadzi poza to w czym jesteś i co wywołuje tak namiętne dyskusje a nawet konflikty, prowadzi poza ego. Jaki jest więc sens nazywania siebie uczniem, jeżeli własne ego jest ważniejsze niż Mistrz, jeżeli ego to chce się posłużyć autorytetem Mistrza dla „wygrania” własnej strony? Taka „wygrana” jest przegraną w duchowym rozwoju.

Do każdego mówię „odpuść”. Nie ważne czy masz rację, czy może wielką rację, albo nawet bardzo wielką rację. To wszystko umysł. Dlatego wyłączam wszelkie dyskusje na G+ (G+ wyzerowałem ze wszystkich dyskusji), nie prowadzę forum dyskusyjnego o duchowym rozwoju. Jedynie sprawy organizacyjne. Niech każdy rozmawia tylko ze mną, jak chce się rozwijać duchowo. Drogą mailową, lub na Skype. Znajdzie u mnie zrozumienie a nie ocenę i konflikt. Jednak też, aby zostać uczniem musi się angażować w praktykę i rozwinąć szacunek dla swego Mistrza. Jak mogę powiedzieć komuś, aby dokonał w sobie określonej zmiany, zwłaszcza trudnej, kiedy nie ma szacunku i docenienia?

Moją regułą jest, że nie podtrzymuję kontaktu z nikim, kto mnie traktuje jako kolegę do pogaduszek. Nie mam zwyczajnie na to czasu. Nie szukam towarzystwa do pogaduszek. Takie osoby będą musiały odejść. Są osoby, które jedynie czego chcą to potwierdzeń o własnych osiągnięciach, często „wspaniałych”. Ale jeżeli po stu pochwałach dostanie jedną małą krytyczną wskazówkę to efekt jest jakby wywrotkę dynamitu wrzucił do czynnego wulkanu. Erupcja zdolna zniszczyć cały świat, nie mówiąc o mnie samym. Ego na sterydach, tak można by to określić.

Nie szukam nikogo, sam mnie znajdź. Wiedz jednak, że choć w jednej ręce trzymam wonny kwiat mej duchowej poezji, to w drugiej kij ZENNN, po kontakcie z którym umysł wychodzi w siniakach. Jest to po to byś zauważył gdzie ukrył się twój umysł. Ostatecznym wyznacznikiem bycia uczniem jest nie tytuł, uznanie, pochwała, ale duchowa praktyka. Można mieć niezwykłe doświadczenia duchowe, ale one przeminą a nie wzmocnią się jak nie ma duchowej praktyki. Rozwój praktyki ma doprowadzić do zmiany stylu życia i transformacji. Dyskusje tego nie uczynią. Moim celem jest podtrzymanie i rozwój duchowej praktyki w uczniu. W tym aspekcie pochwała i uznanie osiągnięć ucznia ma swoją tymczasową funkcję, ale potem wszystko wymiatamy by kontynuować rzetelną praktykę. Kto tego nie rozumie, kto tego nie czyni, ten może rozwijać się wyłącznie pod osobistym nadzorem Mistrza. W realnych spotkaniach. Jeśli nawet to nie pomoże to już tylko pozostaje cierpienie życia jako nauczyciel. Niestety nauczając od negatywnej, pełnej cierpienia strony. Czasem i to jest potrzebne, ale oby jak najrzadziej.

Swami P. SaiSiwa


Wracam Tam - wiersz

Wracam Tam - wiersz (2015.04.28)


Wracam codziennie
Do Pani Niebieskiej.
Serce me wie,
Ono zna drogę.

W ciszy, w pokoju,
Lat tysiące
Na jednym oddechu
W Niebieskości błogiej.

Kiedy znów przyjdę
Do waszej Zieleni?
I czy w ogóle,...
Tego nigdy nie wiem...


Swami P. SaiSiwa

wtorek, 28 kwietnia 2015

Nierozważne dziecko - wiersz

Nierozważne dziecko - wiersz (2015.04.27)


Nierozważne dziecko
Na „ulicę” wbiegło
Nikt nie raczył „zahamować”
Kto dziś łzy moje otrze?

Lecz ma bólu Prema
W nienawiść się nie przemienia
Tylko strugą deszczu łez
Z pól rzekami spływa.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Zadanie awatara

Zadanie awatara - wiersz (2015.04.27)

Ammę oddzielono od Swamidżiego.
Mnie oddzielono od Vasanthy Ammy.
Ode mnie oddzielono me duchowe dziecko... 

Czy tak ma wyglądać zadanie awatara?!
Czy świat wciąż jest wart Satjajugi?!
Czy istnieje kres dlań cierpienia?!

Swami P. SaiSiwa.

Na Krzyżu - wiersz

Na Krzyżu - wiersz


Jeden zawisł na krzyżu,
Drugi przybijał gwoździe.
Obaj w moim imieniu.
Obaj należeli do mnie...

Jeden stał na stosie,
Drugi podkładał ogień.
Obaj w moim imieniu.
Obaj należeli do mnie...

Wszyscy ku chwale mojej!
Wszyscy dla Prawdy Boskiej.
Ci co potępieni ginęli
I ci co tak potępiali.

Och Jezu!
Dopiero teraz rozumiem
Serca ból konania Twego.

Swami P. SaiSiwa

Ukrzyżowanie - wiersz

Ukrzyżowanie - wiersz

Tłum żądny krwi...
Ukrzyżować tych co Wiedzą!
W snu spokoju intencji
Tych co wiedzieć nie chcą.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 26 kwietnia 2015

Droga ahimsy - inspiracja

Droga ahimsy - inspiracja


TO nie rani
Gdyż zna Sebie we wszyskim.

TO jest czułe
Gdyż wita Siebie we wszystkim.

Gdy nie znasz TEGO
Nawet miłymi słowami sprawisz ból.

Wtedy TO nie szuka ciebie
Lecz ociera łzy twojej ofierze.

Zrozum, w pokorze i niekrzywdzeniu
Możesz prawdziwie szukać TEGO.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Całkowita Wolność - inspiracja

Całkowita Wolność - inspiracja


Tylko dlatego, że słuchasz ciała i pragniesz jego wrażeń,
Tylko dlatego, że słuchasz zmysłów i szukasz ich doznań,
Tylko dlatego, że słuchasz umysłu i uznajesz jego racje,
Nie możesz pojąć czym jest Całkowita Wolność.

Jeśli dzięki tapasowi i kamadahanie nie oczyścisz się,
Oraz dzięki dźnianie i sewie nie zdobędziesz cnót,
A dzięki sadhanie nie zdobędziesz duchowej mocy,
Trwała i Całkowita Wolność jest nie do zdobycia.

Swami P. SaiSiwa


niedziela, 5 kwietnia 2015

Zmartwychwstanie - dyskurs

Zmartwychwstanie - dyskurs


Dziś Zmartwychwstanie Zbawiciela. Co uczynił Jezus w ten dzień to dwie podstawowe rzeczy, trzecia należy już do nas.

Pierwsza to wzięcie obciążającej karmy świata, tak by świat nadal mógł się rozwijać. Kiedy dusza jest przeciążona karmą negatywną, wtedy nie ma szans podnieść głowę. Nie ma szans pozytywnie myśleć, odczuwać. Karma jest przyczyną dla scenariusza życia, które ma rozwijać. Brak karmy sprawia, że scenariusz nie może zaistnieć. Życie musi nieść mądrość dla rozwoju. Życie nie jest kaprysem przypadkowości, ale opiera się na Boskiej mądrości moralnej - Dharmie. Wykroczenie poza nią stwarza karmę, która staje się kanwą dla kolejnych lekcji ku rozpoznaniu Dharmy. Aby rozpoznawać Dharmę trzeba nabyć wiele cnót, bowiem postępowanie ma wynikać z głębi serca. Tylko takie działanie posiada znaczenie. Dzięki poszukiwaniu Dharmy kształcimy cnoty. Dzięki cnotom rozpoznajemy Dharmę i tak mądrość wzrasta. Karma bardzo ciężka wyniszcza psychicznie do tego stopnia, że żaden rozwój nie jest możliwy. Co więcej, swoim pesymizmem można jeszcze sobie dołożyć karmy na kolejne życie zamiast rozładować.

Na przykład weźmy samobójcę. Życie tak katastrofalnie go przygniotło, że nie jest wstanie podołać i rezygnuje. W nowym życiu nie tylko ten czyn go obciąża, ale i góra negatywnego myślenia. Na dodatek nierozwiązana karma powraca i delikwent wraca w te same trudności. Kolejnym problemem jest to, że tym razem ma mniejszą moc życiową bo dokonał gwałtu przeciw własnemu życiu. Moc duszy się pomniejsza. Kołowrót samobójstw gwarantowany a jedyne co teraz go może wyrwać to poświęcenie przyjaciół, którzy poświęcą wiele, jeśli nie wszystko by go ratować. Nawet biorąc karmę delikwenta na siebie. To właśnie uczynił Jezus, to nieustannie czynią niezliczeni bodhisattwowie. Jest to nieodzowne w rozwoju ludzkości. Bez bodhisattwów bardzo wiele dusz by bezpowrotnie upadła w czeluści negatywizmu.

Przykro jest stwierdzić, że w tej kwestii ulżenia w karmie Kościół niczego nie pojmuje. Negatywną karmę można ponownie sobie wytworzyć. Zabranie karmy poprzez akt poświęcenia jest chwilową ulgą, którą dobrze jest wykorzystać na rozwój. Nie jest jednak pozwoleniem a tym bardziej gwarantem na Wyzwolenie dla kogokolwiek, bowiem to jest możliwe dzięki rozwojowi cnót aż do osiągnięcia Boskiej Prawdy. Inaczej nawet Niebo jest chwilowe i trzeba wracać na Ziemię by kontynuować swoją karmę.

Druga podstawowa rzecz, którą uczynił Jezus to praktycznie pokazał najważniejszą mądrość, że nie jest się ciałem, ale przynależy się do świata duchowego. Mocą swego ducha powstał i się wyzwolił z niemal wiecznego cyklu reinkarnacji. Wtedy wiara w reinkarnację była czymś naturalnym. Dopiero później, poprzez sobór zostały nauki te zakłamane. Jednak w życiu ciało dominuje. Mówi się o reinkarnacji a żyje jakby ciało było najważniejsze, a nawet było jedyną rzeczywistością. Widać to nawet w dzisiejszych społeczeństwach przesyconych wiarą w reinkarnację. Naoczne pokazanie, że nie jest się ciałem tak niebywałym cudem jest niezwykłą i wspaniałą nauką. Nic dziwnego, że Kościół uczynił to najważniejszym wydarzeniem, a szkoda że i tego nie zrozumiał.

Trzecia rzecz, która należy do każdego a nie Jezusa, to wykorzystanie tej mądrości i ulgi karmicznej do rozwoju duchowego i przekroczenia dominacji zarówno ciała jak i umysłu. To mocą ducha a nie umysłu powstał Jezus. Niestety i tu Kościół niczego nie pojął i rozwija swą teologie w oparciu o umysł. Wiara w Jezusa też nie wystarczy. Konieczny jest faktyczny rozwój. Umysł ma przyswoić mądrość duchową a porzucić świat jako iluzję. Z drugiej strony życie w świecie jest bardzo ważne by móc rozwijać duchową mądrość oraz cnoty, w tym poświęcenie, która to cnota decyduje o zdolności do przekroczenia iluzji. Stąd wiara w Jezusa powinna znaczyć tyle by gorliwie postępować za Nim, naśladować Go. Tak jak należy podążać za wskazówkami każdego Urzeczywistnionego Mistrza by dokonać własnego rozwoju duchowego.

 Tego na te święta wszystkim życzę,
Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 30 marca 2015

Czas na rozwój duchowy! - dyskurs

Czas na rozwój duchowy! - dyskurs


Kiedyś przychodzi w życiu każdego taki czas w którym ciało mówi dość. Znacznie wcześniej i wielokrotnie umysł może powiedzieć dość. Może być przemęczony, przeciążony lub nie sprostać jakiemuś wyzwaniu. Po tym znowuż wstaje rześki do nowych wyzwań. Kiedy jednak ciało mówi dość, to już co innego. Umysł jest zaskoczony. Jak to! Jak to jest, że w pewnym wieku codziennie ciało przypomina o sobie jakimś bólem a niemal każda poważniejsza kontuzja doznana za młodu magicznym sposobem powraca po latach, jakby bez przyczyny? Jak to jest, że człowiek zmuszony do przebiegnięcia jakiegoś małego dystansu nie jest w stanie tego uczynić i zatrzymuje się już po paru krokach? Jak to jest że prosty ból przemija dopiero po pół roku? Albo przeziębienie trzyma trzy miesiące?

Człowiek jest zaskoczony i po czasie odkrywa, że ciało mówi dość! Takie jest błogosławieństwo starzejącego się wieku. Błogosławieństwo, bo przynajmniej teraz może dotrzeć do delikwenta, że nie jest ciałem i to życie, w tej formie zmierza do swego schyłku. To czas dla przebudzenia się podstawowej i najważniejszej mądrości życia:

Ciało przemija, życie przemija, kim jesteś na prawdę?

Rozśmiesza mnie, kiedy słyszę o duchowości od kogoś, kto mówi, że wie iż jest duszą, że życie to iluzja... a zarazem żyje w pogoni za przemijającymi wrażeniami życia jak każdy materialista. Taka osoba oszukuje siebie i innych swymi pustymi deklaracjami. Ktoś, kto wie, że nie jest ciałem, że życie, tu na Ziemi jest chwilowe ten też tak żyje! To jest mądrość. Czasem jest jeszcze gorzej, kiedy osoba starsza tak czyni, to znaczy osoba, która już doskonale widzi, jak pisałem wyżej, że życie nieuchronnie przemija. Kiedy już własne ciało to pokazuje wyraźnie. Kiedy taka osoba nadal jedynym czym żyje to życie wrażeniami zmysłów, albo relacjami z ludźmi, którzy są pochłonięci życiowymi pragnieniami, to wiadomo, że nie jest to mądrość, ale głęboka ignorancja. Ba! Tym gorsza ignorancja, że sama się znieczuliła własnymi pustymi zwrotami o duchowości.

Życie w miłości rozwija, ale stop! Ten stop jest właśnie w wieku starczym. Ten wiek zależy od zużycia karmicznego ciała, nie tylko biologicznego. Rozsypywać się można już w przy czterdziestce, ale zwykle jest to później. Zdecydowanie STOP jest przy sześćdziesiątce. To czwarty etap życia a w Wedach zwany sanjasa, czyli wyrzeczenie. Teraz praktyka prawości, miłości i wiedzy prowadzona poprzez całe życie ma przynieść owoc Oświecenia w Boskiej Prawdzie. Kiedy tego nie ma trzeba sobie się jasno do tego przyznać, że czas wszystko zmienić. Czas odnaleźć duchowego Mistrza i podążać za Nim. Życie w prawości i miłości a nawet duchowej wiedzy nie wyzwoli. Nie uczyniło to do tej pory to nie uczyni to teraz w paru ostatnich latach życia. Czytanie ponowne wszystkich książek też nic nie pomoże.

Obudź się! Za chwilę stąd odejdziesz! Czym jest tych parę lat? Umknie jak wszystkie pozostałe. Życie w miłości nie wystarczy, trzeba dzięki miłości odkryć Boską Prawdę o sobie. Kiedy tego nie ma to jest coś bardzo nie tak. Kto jest twoim mężem? Kto żoną za tych parę lat? Kto córką a kto synem? To tylko relacje ciała i na etapie sanjasy wszystkie one MUSZĄ wygasnąć, zostać odsunięte. Jak nie natychmiast by nikogo nie potrzebnie nie ranić, to stopniowo czyń tak, by jasno to ukazać, potem też stopniowo i delikatnie uczynić. Np. jakie mają prawo młodzi żądając od już starszych rodziców pełnego zaangażowania w ich życie? Powiem, że to przestępstwo ze strony młodych a głupota ze strony starszych. Pomoc ma swe granice, poza którymi jest tylko własne zatracenie.

Niewiedza to kurczowe trzymanie się starych nawyków i „wartości” życia. Przygotowuj wszystko na zmianę. Ta zmiana i tak nadejdzie. Ciało o tym ci wyraźnie mówi. Co weźmiesz ze sobą? Wygodną kanapę? Pieniądze? Dom? Może papierosy? Nic z tych rzeczy, ale na pewno weźmiesz umysł i tę samą zaciemniającą iluzję w następne życie, te same zgubne nawyki i skłonności. W życie, które będzie równie pełne trudności co obecne.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 24 marca 2015

Pierwotna Miłość - wiersz

Pierwotna Miłość - wiersz (2015.03.24)


Kiedy miłość dajesz czystą
Kiedy miłość z ciebie płynie
Kiedy świat nią obejmujesz
Wtedy masz rację, że tak czynisz...lecz

Mówią: miłość jest święta i boska
Mają rację, co tak mówią.
Mówią: miłość jest najważniejsza
Mają rację, co tak mówią.

Mówią: że miłość uzdrawia duszę
Mają rację, co tak mówią.
Mówią: i życie daje i chroni
Mają rację, co tak mówią...lecz

Lecz miłości nie poznali!
Bowiem umysł to jedynie,
Gdy wszyscy ze strumieniem idą
Patrząc dokąd on płynie.

Ty w górę idź, pod prąd jego 
Nie zważaj racji żadnej
A do źródła dojdziesz wysoko
Z wodą kryształową jak nigdzie

Z wodą, co JESZCZE nie płynie!
Co nie ma racji dla niej żadnej.
Co ze światem się nie miesza,
Ni umysłu racji nie dotknęła.


Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 23 marca 2015

Wszystko jest Tu - wiersz

Wszystko jest Tu - wiersz (2015.03.23)


Nie przychodzę i nie odchodzę
To przed oczyma świat przepływa
Wystarczy, że odwrócę głowę
A już w iluzji mnie nie ma...

Są ludzie co przychodzą
Regulują, oczekują, negocjują
Oceniają i znów dokądś idą... och!
Jakże bardzo co do Prawdy się mylą!

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 22 marca 2015

Jesteśmy Jedno - wiersz

Jesteśmy Jedno - wiersz (2015.03.22)


Prawdą utwierdzony w Boskości;
Miłością zanurzony w ludzkości;
Swe życie dla podniesienia istot
W każdej chwili ofiarowuję...

Me serce spala niczym wirujący
Kosmiczny reaktor atomowy
Obciążenia w płomieniach bólu
I blaskiem napełnia błogości...

Przyjdźcie do Mnie moje dzieci
Położę swe dłonie na wasze głowy
Tu, dla Wyzwolenia, ego co was więzi
Zginie od promieni Rzeczywistości!

Swami P. SaiSiwa

sobota, 21 marca 2015

Karma ziemska, karma Boska - inspiracja

Karma ziemska, karma Boska - inspiracja


Świat zwraca wszystko co czynisz,
dobre lub złe. To karma.

Lecz to co czynisz w wyrzeczeniu siebie
świat zwrócić nie umie.

Wtedy Bóg Ci to zwraca własnymi rękoma.
Tak stajesz się Jego. Z wolna.

Boskością dusza zachwycona, Premą wypełniona,
...dusza Wyzwolona.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 10 marca 2015

Człowiek jest Boski - rozważania

Człowiek jest Boski - rozważania


Bóg stał się człowiekiem w każdym, stąd każdy człowiek staje się Bogiem. Czy może być inne przeznaczenie dla człowieka? Bóg stał się każdą istotą by móc działać na planie fizycznym, mentalnym i duchowym. Jednakże tylko jako człowiek może powrócić do pełni swej Boskości.

W świtach doskonałych nie da się niczego podważyć, bowiem jest doskonałe, a więc i iluzja także trwa tam wiecznie. W światach zwierzęcych i niższych istoty nie mają dość siły by zmienić swe skłonności czy pojąć swoje uwarunkowania, więc trwają uwięzieni. Tylko człowiek na dość siły i inteligencji by zmienić siebie i dość słabości i wątpliwości by wszystko podważyć.

Lecz narodzić się człowiekiem jest bardzo trudno, jeśli wziąć pod uwagę nieprzebrane tryliony istot i garstkę kilku miliardów ludzi. Pośród tych ludzi niewielu pragnie wyzwolenia od kolejnych narodzin. A z tych co sobie ten problem uświadamiają tylko garstka ma odpowiednią duchową wiedzę.

Pomyśl o tym. To ważna kwestia, która może umknąć na kolejne setki żywotów. Dlatego działam, by to ludziom uświadamiać. Przychodzę ze współczucia a działam z błogości, oddziałując miłością ku krzewienia mądrości. Kiedy nic nie czynię Boska energia narasta i mnie przepełnia błogością, anandą. Każdy na tę anandę może się otworzyć.

Czasem słyszę zarzuty pod moim adresem, że przyjąłem jakowąś misję na siebie i bym sobie to odpuścił i uwolnił od tego. Tacy krytycy nie mają żadnego pojęcia o podstawie mojego działania. Gdybym działał z umysłu, to faktycznie miałbym się od czego uwalniać. Lecz ja jestem już wolny! Dlatego kiedy nie działam staję się jednym z Bogiem i ciało nie może znieść anandy. Mam wtedy do wyboru, albo wydatkuję tę energię na działanie, albo porzucę ciało, bowiem po jakimś czasie intensywność anandy jest nie do zniesienia. Tak więc działam we współczuciu, miłością ze źródła błogości. Ta boskość jest udziałem każdego, bowiem człowiek ze swej natury, (tej Prawdziwej Natury) jest Boski.

Swami P. SaiSiwa.

czwartek, 26 lutego 2015

Uzdrawiające współczucie - doświadczenia z życia

Uzdrawiające współczucie - doświadczenia z życia (2015.02.26)


Pół roku temu podjąłem nową pracę. Jak to bywa, jako nowy pracownik trzeba się jakoś znaleźć wśród tych pracujących od dawna i to czasem jest na prawdę trudne. Tym razem znalazłem się w niewielkim zespole ludzi, w którym jeden człowiek, nazwijmy go M, z góry mnie skasował w relacjach. Zwykle nawiązuję relacje z łatwością swą życzliwością dla wszystkich istot. Na marne „pocieszenie” usłyszałem od innych, że z tym człowiekiem wielu ma problemy. On już tak ma. Humory. Jednak na moje nieszczęście to ja, jako nowy i pracujący tymczasowo przez agencją pracy jestem na straconej pozycji. On zaś pracujący od 30 lat jest dobrym pracownikiem, a przede wszystkim wydajnym. Dla przełożonych wydajność to ważny plus, ja muszę jeszcze długo nabierać wprawy. Jeżeli kogo zapytają o opinię o mnie, czy zostawić, dać kontrakt na stałą pracę, to doświadczonych pracowników.

Niestety nasze relacje nie układały się dobrze i jak to w małym zespole musiało dochodzić do kontaktów wprost, bezpośrednich z tym człowiekiem. Jego niechęć i konfliktowość szybko przysparzała mi tylko minusów. Po paru miesiącach pracy każda jego opinia o mnie by mnie zmiażdżyła. Cóż pomoże, że merytorycznie jestem dobry... Widział to tylko brygadzista bo to był jedyny człowiek, który podzielał moją pasję i dociekliwość w dziedzinie elektryki. To dodawało mi otuchy, bo jednak decydująca będzie opinia brygadzisty. Zauważyłem jednak, że brygadzista wiele problemów dyskutuje z M, jako z jednym z najbardziej doświadczonych w tym zespole.

W istocie szanuję M. Szanuję go jako dobrego fachowca, i z racji „starej”, czyli powojennej polskiej imigracji. On mówił już tylko po angielsku, polskiego znał tyle co odrobinę z czytania. Hmm, jak wielka szkoda! Myślałem. Dlaczego tego starszego człowieka, którego darzę szacunkiem, którego wiele chętnie bym się poradził muszę unikać? Jednak nie przestałem mu posyłać uczuć szacunku. Nie przyjmowałem tego, że „on tak ma”. A jeżeli wiele przeżył ciężkich czasów, albo drwin od strony młodych polaków? Nie wiem, ale wszystko ma swoją przyczynę. Jednak o rozmowie z nim nie było mowy, bowiem czułem, że za przyczyną „konfliktu” stała silna emocja a nie żadne humory.

Tak się zdarzyło, że po krótkiej wizycie w Polsce się rozchorowałem. Jakaś grypa. Jednak wróciłem do pracy. Wtedy problemy się pogłębiły, przyszedł nawrót choroby, potem jeszcze jeden. W sumie męczyłem się z chorobą trzy miesiące zanim puściła. Czasem musiałem się zmagać z wielkim bólem i wtedy właśnie sobie pomyślałem, że wiem co z tym cierpieniem uczynię. Zwykle trudności życia ofiarowuję Bogu w jakiś intencjach. Tak wspieram innych i zarazem odcinam oczekiwanie owoców własnych działań. To praktyka karma-jogi. Teraz zauważyłem, że moje niekończące się cierpienie z powodu przewlekłej grypy mogą ofiarować właśnie za M.

Poczułem radość w sercu, a nawet Boską wdzięczność, pomodliłem się i pomyślałem, że jakby to zmieniło M, to nie musiałbym się obawiać, że mi zaszkodzi opinią o mnie. Sprawa relacji już tak była napięta. Ale czy mogę oczekiwać że się zmieni? Czy to nie jest oczekiwanie tym razem owocu ofiarowania? Puściłem więc i to. W istocie głębokie problemy nie puszczają tak łatwo. To wiele nagromadzonej starej karmy. Kiedy to puściłem, wtedy usłyszałem Boski komentarz Siakti: „Jeżeli ofiarowujesz się za kogoś, to już ci on nie może zaszkodzić”. Jak wspaniała mądrość! To nie bycie bardziej sprytnym, lub silniejszym, albo górą w konfliktach się człowiek chroni od czyjegoś prześladowania, ale ofiarą za niego. Posyłając mu miłość i współczucie, oddając go Bogu, sami się chronimy od konfliktu. Takie jest Boskie prawo. Pięknie. Czyż tak nie powinniśmy wszyscy „walczyć” z planowym wyniszczaniem Polski przez obecny rządzący reżim, czy o świat w całości? Nie stwarzając nic negatywnego można negatywne przekroczyć i pokonać samym współczuciem i ofiarowaniem.

Kilka dni temu przeszedłem jeszcze większe zdumienie, które mnie skłoniło do napisania tego tekstu. M się otworzył, nagle, jednego dnia. Pokazywał mi jakiś stary, sprzed wielu lat list z Polski, którego nie umiał przeczytać i prosił o pomoc. Ręce mu z emocji drżały, a ja w sercu go kochałem coraz bardziej. Na zewnątrz tylko szacunek i miła rozmowa. Tak, teraz czuję, ile dla niego znaczy każdy mój miły gest. Coś, jakaś moc zmieniła jego postrzeganie mnie. Natychmiast puściłem wszystko w niepamięć, bo i po co to trzymać, skoro człowiek się przemienił jak za Boskim dotykiem. Chcę by wiedział, że go kocham i szanuję, ale nie chcę mu o tym mówić, nie trzeba. Wystarczy tak działać a wszystko samo stanie się jasne.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 16 lutego 2015

Prema i Satja (Miłość i Prawda) - boski wiersz

Prema i Satja (Miłość i Prawda)boski wiersz (2015.02.16)


By ujrzeć Siebie-Jaki-Jestem
Wszystko to stworzyłem...
Ty wychodzisz, Ja przychodzę.
Ty uwalniasz się, lecz ty to Ja!

Ja stwarzam Siebie-ciebie
Ty ukazujesz cząstkę Mnie
Związek nasz jest tak głęboki,
Że nic tego wyrazić nie może.

Prema jedynie dociera do Mnie.
Premo! Ty jedyna Mnie widzisz!
Jedynie czysta Prema Mnie osiąga.
Stań się Premą, tak złączymy się.

Kiedy ty pragniesz, zagubiasz się.
Kiedy Ja pragnę staje się Prema.
Wejdź w Nią, a Ja cię przyciągnę...
Tęsknię za tobą Premą jedynie.

Prema działania Satji tajemnicą,
Jak grawitacja słońca dziełem.
Pragnij tylko Satji, Mnie samego.
A pragnienie to Premą stanie się.

By ujrzeć Siebie-Jaki-Jestem
Wszystko to stworzyłem...
Ja przychodzę, ty wychodzisz
I uwalniasz się ... we Mnie!

Swami P. SaiSiwa

czwartek, 12 lutego 2015

Boga dotyk Premy - wiersz

Boga dotyk Premy - wiersz (2015.02.12)


Od dotknięcia Twego
Stary świat odszedł.
Zapomniane sprawy,
Plany się rozpadły.

Od uczuć naszych
Świat powstał nowy.
Czystą Premą malowany.
Świat nikomu nieznany.

Tu są miłości drzewa,
Tu miłości są kwiaty,
Miłości świecie słońce
Co rano nam wstaje.

Codzienne klucze ptaków
Mych słów uwielbienia
Z miłością wyśpiewanych
Niebo ku Tobie przemierzają,

Tu pszczoły miodne
Nektar miłości naszej
Z kwiatów zachwytu Tobą
Pracowicie zbierają,

Och jakże bogaty
Jest świat Premy naszej
Ileż barw, dźwięków, zapachów
Uniesień, radości, zabawy...

Tu wszystkie drogi
Do Ciebie mnie prowadzą.
Tu za każdymi drzwiami
Ty właśnie mieszkasz.

Na każdym liściu drzewa,
Na każdym kamyku małym
Twoje imię wypisane
Miłością mego serca.

Świat Premy naszej...
Gdzież mi powracać?
Czegoż u ludzi szukać?
Cóż z Bogiem równać?!

Od dotknięcia Twego
Jestem w przebudzeniu
Ze snu ludzi szarego
Do życia prawdziwego.

Swami P. SaiSiwa