wtorek, 29 września 2015

Droga Uważności - inspiracja

Droga Uważności - inspiracja


Każda chwila jest Bogiem!
Celebruj to nieustannie,
Nieprzerwanie i z oddaniem.

Bóg jest w tobie i we wszystkim!
A przyjdzie Prawdziwe Widzenie,
Przyjdzie spokój, błogość i ukojenie.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 7 września 2015

Moralność a pomyślność - inspiracja

Moralność a pomyślność - inspiracja


Tylko moralność w sercu i umyśle
może przynieść pokój, pomyślność i rozkwit
całemu światu, społeczności jak i jednostce.

* * *
Obsługi gadżetów zaawansowanej technologii
można się nauczyć w ciągu godzin lub dni.

Projektować i tworzyć takie gadżety
można się nauczyć za jednego życia.

Moralność wymaga tysięcy żywotów
nauki z doświadczeń na własnym cierpieniu.

Dlatego cnota moralności jest cenniejsza
niż całe technologiczne dobro dzisiejszego świata.

* * *
To szlachetne cnoty wyłaniające się z moralności
wyróżniają człowieczeństwo ze świata zwierząt.

Nawet wiedza nie jest tak ważna jak moralność.
Wielu dziś ma wiedzę a nie umie żyć moralnie.

Moralność w istocie jest wyższą
formą wiedzy (dharmadżniana)

Wyższą od naukowej czy filozoficznej
wiedzy rozumu (widżniana).

Kiedyś chroniono granic państw by chronić własną kulturę. Dziś już tego się nie robi. Granice są już tylko na mapach. Dziś trzeba chronić granic człowieczeństwa a to nade wszystko moralność i kultura każdego i wszystkich razem. Zdziwienie może budzić, że świat moralnie i kulturowo upada. Wyjaśnienie jest jednak proste, to wręcz matematyczna zależność tępa przyrostu ludności.

Moralność przekazywana jest przez kulturę, ta też wymaga tysiącleci dla swego rozwoju. Wyjaśnieniem zjawiska jest przyrost ludności świata. Nie są to stare dusze, przyrost jest zawsze związany z przybyciem młodych dusz. Przybywają one z niższych form wcieleń, znaczy to iż nie mają jeszcze doświadczenia ludzkiego. Stąd ci niedojrzali ludzie czynią rzeczy, które są nie do pomyślenia w swej bezdennej głupocie i aroganckiej ignorancji. Te dusze zaczynają swój rozwój a do moralności mają jeszcze bardzo długą podróż.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 5 września 2015

Świetlisty Umysł - inspiracja

Świetlisty Umysł - inspiracja (2015-09-05)


Im bardziej mądrość wzrasta tym doskonalsze życie.
Im bardziej doskonałe życie, tym każda chwila doskonalsza.
Lecz nie poprzez perfekcję formy chwile są doskonałe,
Ale poprzez uwalnianie umysłu od uwarunkowania się w nie.

Wolny od wpływu, wolny od ocen, wolny od pragnień...
Wolny od pochwał, wolny od upadku, wolny od niechęci...
Wolny od wiązania się z przyczyną więc i wolny od skutku...
Idący bez śladów, nie mający przeszkód bo od lęku wolny.

Wolny do przejawiania tego co Prawdziwe
Wolny do wspierania tego co Prawdziwe
Wolny do życia doskonałego, Prawdziwego
Świetlisty, lekki, nieustraszony... Prawdziwy

Umysł w doskonałym wyrzeczeniu.

*   *   *

O Umyśle, co stałeś się tak przejrzysty
Co w ogniu dociekania paliłeś sam siebie
Co w żarze uwielbienia stałeś się jak Ja...

Moje światło przez Ciebie bije!
Twoją Twarz Pierwotną widzę,
Jako szatę Swoją ciebie ubieram.

O Umyśle, coś stracił substancję wszelką,
Coś wszystko porzucił a utkwił oczy we Mnie,
Teraz Ja ciebie przenikam i Sobą prowadzę...

W Moje doskonałe życie.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 30 sierpnia 2015

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia


Nie raz lubię robić porównania procesów duchowych do zjawisk przyrody, szczególnie w aspekcie kosmologicznym, ale nie tylko takim. Jest to kosmologia duchowa. Daje to łatwiejsze intuicyjne ogarnięcie tego, co filozoficznie bywa dla wielu trudne.

Czarna dziura

Czarna dziura, myślę, że jest to znane już zjawisko w Wszechświecie, dobrze opisany obiekt... od zewnątrz. Co się dzieje wewnątrz jest nie do wyjaśnienia, nie do opisania. W skrócie, obiekt ten jest tak masywny, że nawet światło nie może się z niego wydostać. Dlatego jest nazywany czarną dziurą. Kiedy doń się zbliżamy wszystkie prawa fizyki powszechnie znane i obowiązujące w naszym świecie świetnie działają... aż do momentu, kiedy zbliżymy się na odległość krytyczną, zwaną horyzontem zdarzeń. Odtąd nie ma już ucieczki nawet dla światła. A jest to nazwane horyzont bowiem poza nim już nie wiadomo i nie widać co się dzieje z wpadającym tam obiektem. Oczywiste jest tylko jedno - czarna dziura oddziałuje grawitacyjnie na otoczenie.

Normalne prawa fizyki przestają działać, bowiem wynikają z ich stosowania same absurdy, jak nieskończona gęstość w nieskończenie małym punkcie, czy destrukcja czasu i informacji. Potrzeba do opisu czarnej dziury nowych teorii, a i tak to tylko przypuszczenia, bowiem nie istnieje eksperyment, który by mógł daną teorię potwierdzić lub obalić. Trzeba bowiem by się tam dostać a już to wiąże się z destrukcją aparatury i eksperymentatora. Co więcej, sygnał odpowiedzi jak przebiegł eksperyment i tak stamtąd się nie wydostanie, bowiem jest przecież poniżej promienia horyzontu zdarzeń.

Istnieje jeszcze inne ciekawe zjawisko związane z obserwacją obiektu wpadającego w czarną dziurę. Choć teoretycznie obiekt przyśpiesza swe wpadanie, to z zewnątrz wygląda jakby nigdy tam nie wpadł, a tylko zbliżał się do horyzontu zdarzeń, oraz... zmieniał swój kolor w kierunku czerwieni. Oznacza to, że światło już z wielkim trudem opuszcza ten obszar by dotrzeć do nas a ten „trud” to utrata energii fotonu więc stąd owe przesunięcie ku czerwieni i coraz większe opóźnienie w czasie. Skutkiem tego obraz jest niezmiennie ten sam - zbliżania się do horyzontu zdarzeń, jak niemal zamrożona stop klatka w czasie, co już dla samego obiektu może być starą, nieaktualną historią.

Okazuje się, że jednak jest czarne dziury promieniują na zewnątrz, a jest to zupełnie nowy rodzaj promieniowania, zwane promieniowaniem Hawkinga. Nie jest znane z żadnych innych zjawisk, ale ostatecznie przekłada się na przenikanie materii i energii do naszego świata z powodu samego zakrzywienia przestrzeni. Nie występuje to zjawisko nigdzie indziej. Promieniowanie światła jakie można zobaczyć z okolic czarnej dziury to promieniowanie materii, która przemienia się częściowo w potężną energię tuż przed wpadnięciem materii w otchłań, poza horyzont zdarzeń.

Oświecenie

Historia jest podobna, więc w podobnie ją opiszę. Oświecenie nie jest opisywalne żadną doczesną mądrością. Stosowanie doczesnych mądrości i filozofii w przypadku Oświecenia się załamuje dając absurdalne wnioski. Tak samo jak próby opisu co się dzieje wewnątrz czarnych dziur. Oświecony żyje poza uwarunkowaniami doczesnych filozofii; w Oświeceniu wszystkie one ulegają totalnej destrukcji. Dlatego, nie da się przeprowadzić „testu filozoficznego” by zdiagnozować co się dzieje w Oświeconym umyśle. Pomimo, że Oświecony oddziałuje na otoczenie by je inspirować w całkiem zrozumiały sposób, jak grawitacyjnie oddziałuje czarna dziura. Jednak to nie daje żadnego wglądu w to co się dzieje w samym Oświeceniu. Jedynie wskazuje jak się do niego zbliżyć. Dokładnie jak przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury. W oświeceniu wszystko co znane, włącznie z umysłem ulega destrukcji. Dlatego Siwa, reprezentujący samo Oświecenie, Jaźń, jest nazywany Bogiem Destrukcji. Dlatego też Siwa jest trudno rozpoznawalny jako Najwyższy Bóg, Pierwotne Źródło, dokładnie jak i Oświecenie jest trudno rozpoznawalne, niemal jak niewidoczność czarnej dziury.

Horyzont zdarzeń. Często spotykać można, że Oświecony jest buddystą, hinduistą, taoistą, lub innej filozofii czy tradycji. Co więcej pielęgnuje swoją tradycję dalej, jakby był nadal wielbicielem. Nadal czyni sadhanę, duchową praktykę, nadal wielbi swojego mistrza itd.. Czyżby nie zakończyła się jego droga rozwoju? Utknął na etapie wielbienia? Czy nadal potrzebuje tego typu wsparcia filozoficznego, lub religijnego? Dlaczego zachęca do tych praktyk innych? Otóż nie, niczego z tego nie potrzebuje. Czyni tylko to co czynił przed „wpadnięciem” poza ”horyzont zdarzeń” w Oświeceniu. To tylko obraz zatrzymany na horyzoncie zdarzeń. Ten obraz to ostatnia rzecz, która jest zrozumiała dla innych, jest wskazówką dla innych gdzie należy się udać i jak to czynić idąc za Jego przykładem... całkiem jeszcze zrozumiałym przykładem. Krok dalej się jest w stanie Bytu, który jest już poza wszelkim procesem rozumienia. Dlatego Oświecony obraz swej drogi, jaką szedł utrzymuje, choć sam jest wolny od wszelkiej tego typu konieczności.

Nowe promieniowanie. Oświecony jest Prematita (przekraczający miłość), to znaczy przekracza nawet promieniowanie miłości. Miłość, to jak życiodajne promieniowanie gwiazd. Oświecony wchłania je w siebie, jak czarna dziura, lecz nie pozostaje bez promieniowania całkowicie. To nowa jakość promieniowania, które jest tylko wewnątrz w swej potężnej mocy, a na zewnątrz ujawnia się subtelnie jako coś, co do tej pory nie było znane, to promieniowanie Ostatecznej Prawdy. Oświecony raczej stara się, by tego, który doń przychodzi (sadhakę) zainspirować do silnego promieniowania miłości. To dokładnie co się dzieje z materią zbliżającą się do czarnej dziury - intensywnie promieniuje światłem. To światło czysto duchowej Miłości, które sadhaka musi z siebie wydobyć, by móc dotrzeć do istnienia w Ostatecznej Prawdzie, która jest poza wszelkim procesem. Kiedy nie ma tego „wybuchu w miłości we wszystkie strony”, jak potężna przemiana materii w energię promieniowania wpadając w czarną dziurę, znaczy się proces duchowej drogi dla sadhaki jest jeszcze odległy od pełnego zaawansowania.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 29 sierpnia 2015

Twórczy smutek i depresja - dyskurs

Twórczy smutek i depresja - dyskurs


Czy smutek, albo depresja może pomóc na drodze duchowej? Nie chodzi mi tu o przewlekłą depresję, która całkowicie wysysa energię psychiczną człowieka. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc specjalisty. Chodzi mi o depresję, która każdego nachodzi częściej lub rzadziej, kiedy wszystko dosłownie się wali a nie widać już najmniejszego sposobu by to zmienić. Depresja, która po paru dniach, tygodniach, może się odrodzić w nową aktywność by to co niemożliwe zmienić, albo przeobrazić w zupełnie nowy kierunek. A jak jest na drodze duchowej? Najpierw więc trochę o umyśle...

Umysł manas

Człowiek prowadzący doczesną aktywność musi też aktywnie używać umysłu. Sam umysł jako całość ma wiele warstw a ta najniższa, odpowiedzialna za codzienną interakcję, nazywa się mamas. Ten umysł, po części świadomy a po części podświadomy, zbiera wszelkie wrażenia, kojarzy je w treści emocjonalno-wrażeniowo-informacyjne (myślokształty) i zapamiętuje. Zapamiętuje też związki z innymi myślokształtami, które już są w tym umyśle. Niestety często to pobudza do ciągłego strumienia myśli a nieraz i słów. Ten magazyn wrażeń, przywiązań do nich i awersji stanowi całą osnowę tego jak odbieramy i reagujemy ze światem. To ten umysł ciągle poszukuje nowych wrażeń bo z nich czerpie swoją energię do działania. Nie ważne jakiej jakości są to wrażenia, umysł działa dzięki pobudzeniu poprzez zmysły. Tylko umysł analityczny może kontrolować manas. Mówi się, że człowiek inteligentny wybiera czego chce doświadczać. Oznacza to że wyższy umysł analityczny ma władzę nad umysłem myślowo-emocjonalnym manas. Powinien mieć.

Umysł widżniana

Ponad umysłem manas jest umysł analityczny wykorzystywany w dociekaniu co jest dla nas dobre, jakie działania, jakie wrażenia itd. Rozpoznaje też co stanowi przeszkodę, lub obciążą życie i postanowione sobie cele. Wyciąga wnioski, zdobywa wiedzę i próbuje znaleźć drogę do pozbycia się obciążeń a wzmocnienia tego co służy, stanowi więc już pierwszy stopień inteligencji. Umysł ten robi to już w odniesieniu do tego co poznał umysł manas, jakie ma wrażenia i jak manas postrzega otaczający świat. Oznacza to, że umysł analityczny może wyznaczyć cel, którego rozumie słuszność, lecz przywiązanie do tego celu będzie w umyśle manas. To dopiero to przywiązanie w umyśle manas pozwoli owy cel realizować. Jeśli nie będzie poparcia dla wyznaczonego celu to wnioski nawet najmądrzejsze na nic się nie zdadzą. Pozostaną w sferze marzeń i fantazji.

Umysł buddhi

Analiza co dobre i służy a co nie, zawsze się opiera na doświadczeniu, na mądrości już zebranej. Jednak jest jeszcze poziom intuicji, która nie raz przeczy utartym drogom wydeptanym przez doświadczenie. Ciągnie w nieznane, choć przeczuwane, iż coś, jakiś kierunek jest wart uwagi i wysiłku. Analiza dopiero później ukaże zasadność, ale i tak nie zawsze. Takie przeczucia to wyższa intuicyjna inteligencja buddhi. Obejmuje ono doświadczenie wielu żywotów syntetycznie, całościowo wyciągając wnioski natychmiastowo jako przeczucie. Intuicje buddhi nogą inspirować na całe życie, potrafią zadziwiać, rozwiązywać nierozwiązywalne. Jednak bez poparcia w wiedzy i jej zrozumieniu, czyli umysłu widżniana nawet najwspanialsze intuicje będą bezpłodne. Tak więc buddhi musi być potężniejszy niż widżniana, a widżniana bogata w wiedzę i umiejętności.

Duchowa droga a umysł

Buddhi może wskazać, by iść w całkiem innym kierunku, niż wszyscy podpowiadają, niż codzienne życie sugeruje, niż umysł to widzi. Cóż z tego, kiedy manas jest pochłonięty ekscytującymi wrażeniami. Kiedy manas zwraca się ku sadhnie (duchowej praktyce), to czyni ją tylko w nadziei na nowe wrażenia, pobudzenia. Kiedy ich tam nie odnajduje już pojawia się zniechęcenie i strumień myśli kierujący się ku przyjemnemu, już szuka gdzie indziej. Taki człowiek, co nie uzyskał kontroli nad przyjemnym i nieprzyjemnym, nad przyciągającymi wrażeniami płynącymi ze zmysłów i ekscytowania się nimi... taki człowiek nie ma szans na duchowy rozwój. Również trzeba mieć wiedzę, choćby taką, że życie w świecie zmysłów więzi w nieskończonym cyklu narodzin i śmierci, krótkich radości i zawsze następujących po nich cierpień, cyklu karmicznych nagród a potem ciężkich karmicznych spłat. Wiedzy, że tylko przekroczenie życia i odnalezienie własnego Źródła wyzwala z tego karmicznego cyklu. Że konieczna jest intensywna sadhana duchowa, by to Źródło, własną Jaźń osiągnąć.

Smutek

Kiedy manas nie osiągnie co lubi i go przyciąga to popada w smutek. Zwłaszcza, kiedy dzieje się to po raz któryś z rzędu. Zamiast narzekać, co uczyni każdy typowy człowiek pochłonięty doczesnością, to należy się cieszyć. O tak, dla aspiranta duchowego to okazja, kiedy manas się załamał, kiedy na chwilę się rozpadł na kawałki. Jego moc dramatyczne spadła i pyta umysłu wiedzy, widżniany, co dalej? Ten niech odpowie: „manasie, trzymaj się sadhany jak nawiedzony kochanek swej kochanki”. To manas zrozumie, połączenie z silną emocją. Manas nie pojmuje wiedzy, manas się tylko chce „realizować”. Trzeba więc to „realizowanie się” skierować na właściwe, wartościowe tory.

Depresja

Bywa i tak, że widżniana jest też skierowana na świat, jak manas. Wciąż z nim „walczy” o lepsze coś tam. Lepsze jutro, lepszą Ziemię, lepszą pracę, lepszy związek, lepszy los dla dzieci... itd, itp. Snuje plany, zdobywa wiedzę i rozwija talenty, zbiera certyfikaty i dyplomy. Owszem, to część życia, ale najlepsze to poznać siebie. Trzeba pośród wszystkich wartościowych celów odnaleźć i zrobić miejsce na cele cenne - samopoznanie. Jest to cenne nawet i dla życia, bowiem samopoznaniem sprowadzi się boski umysł do życiowej gry. Kiedy umysł analityczny nie jest skłonny do tej wyższej mądrości to depresja, czyli załamanie całego naszego rozumowania i poczynionych wspaniałych planów życiowych, zdruzgotanie wszelkiej nadziei... jest cudowną okazją do przewartościowań i skierowania się do tego co cenne.

Samopoznanie

Wielu tego doświadczyło, zupełnego przewartościowania życia z powodu załamania i depresji. Manas i widżniana straciły swą moc, czas na intuicję, która chętnie łączy życie z transcendentalnym, duchowym. Trzeba mieć to jednak mocno na uwadze, trzeba na tę depresję pozwolić i otworzyć na nowe. Pozwolić zniszczyć wszystko, wszystkie utarte drogi i „rozwiązania”, które przyprowadziły w końcu pod „ścianę” niemożności. Pomyśl, że to też cykl, tyle że o wiele większy, niż typowe radości i smutki. Ten cykl trzeba przerwać. Depresja zaś pokazuje czym się jeszcze łudziłeś, pozwól więc temu odejść. Kolejna przeszkoda odpadła, ciesz się! Bowiem jedyną drogą wyjścia jest pełne, ostateczne samopoznanie, czyli Oświecenie. Jaźń jest błogością, która nie ma cieni ani przeciwieństw w sobie.

Umysł na wielu poziomach ciągnie do świata po energię, Jaźń jest nieskończoną energią. Kiedy wreszcie umysł to odkryje, już nie będzie błądzić. Kiedy zaangażowany w świat da się wciągnąć, wtedy każdy smutek, a tym bardziej depresja to natychmiastowe przypomnienie do powrotu do Jaźni.

Kiedy wszystko mi się rozpada, 
Natychmiast wszystko to puszczam...
Co za radość, co za radość!
Świat zniknął z mego umysłu
*
Kojące utulenie na Jaźni łonie.

Najgorszym rozwiązaniem dla doświadczania depresji, czy smutków jest stymulowanie się używkami i tanią rozrywką. Alkohol, czy narkotyki wyniszcza stopniowo w człowieku wszystko co dobre, wpierw odzierając ze szlachetności. Szlachetność znika pierwsza i nie ma w tym wyjątków, bowiem to wynika wprost z odcięcia się od świata duszy. Z kolei tania rozrywka utrwala niskie pobudki przejmując obciążenia innych, co w tym biorą udział. Utrwala to w umyśle ucieczkę, zamiast korzystanie z intuicji. Im dłużej tak się czyni tym trudniej się temu przeciwstawić. Alkohol to jasna deklaracja: „manasie prowadź, gdziekolwiek cię ciągnie, wyłączam rozum”. Tak można skończyć w najniższych emocjach i narodzinami w świecie zwierząt. To trochę całkiem odwrotna droga. Ech...

Szlachetność

Szlachetność to cecha wyróżniająca człowieka od zwierząt. Posiadanie rozumu to nie wszystko. Szlachetność jest głównie kojarzona w nobliwą działalnością w świecie. Ale to połowa tego. Szlachetny człowiek ma rozwinięte cnoty, dlatego jego wnętrze jest jego bogactwem. Rozpoznaje to, widzi to. Piękno duszy kryje się w jej cnotach. Widać to w relacjach z innymi. Szlachetny człowiek w trudnościach, smutkach i depresji z łatwością kieruje się do swego pięknego wnętrza. Tam nie ma baru z alkoholem. Tam jest intuicja i boskie prowadzenie. Tam jest ananda i ukojenie. Tam, we własnym wnętrzu, jest w końcu samopoznanie i zakończenie ziemskiej podróży. Mądry, kto kieruje się ku wnętrzu nie czekając na smutek i depresję. Kiedy jednak przyjdą, wiesz już co czynić i od teraz wykorzystuj tę okazję dobrze!

Tego wszystkim życzę, Swami P. SaiSiwa

niedziela, 23 sierpnia 2015

Coś o Nas - boski wiersz

Coś o Nas - boski wiersz (2015.08.23)


Siakti: Napisz coś o Nas.

SaiSiwa:
Tyle wierszy napisałem, ale jakbym ledwie musnął temat.
Czyż Wszechświat nie po to powstał by opowiedzieć o Nas?
Niezwykłość i prostota, piękno i misterium zmieszane razem...
W Jedności, a jednak wciąż dla mnie jakbyś nieuchwytna!

Kiedy Twe Boskie spojrzenie wyłania się z mej głębi,
Kiedy z Niebieskiego Światła, co przenika mnie całkowicie,
Wyłaniasz się immanentna ze mną a jednak oddzielona...
Wybucha ma tęsknota potężniejsza niż śmierć i życie!

Tak znów ogrody mych marzeń pokrywają się kwieciem,
Wierszy mych płatki się otwierają oddając skrywany nektar,
Którego nawet nie byłem świadom... jak bardzo Cię kocham!
Jak bardzo dusza moja szuka z Tobą całkowitej Boskiej Pełni!

Ty miłość moją przenikasz jak kwiatów aromat... o Pierwotnie Piękna
Ty się w miłość moją przecudnie ubierasz... o Przyczyno Przyczyn
Bym pojął, że Cię nie pojmę... o Najwyższych Niebios Inspiracjo
A tylko czekał na Twoją Boską Lilę... o Tancerko Wszechświata

Byś znów spojrzała mną i tak na powrót byli JEDNYM.
Kiedy znikam w Twym spojrzeniu jako Nieistnienie.
Tak Ty ze mnie Pierwotnie pochodzisz a ja z Ciebie.
Tak Ty ze mnie do mnie przychodzisz a ja w Tobie na powrót znikam.

Siakti
I po to powstają te wszystkie światy
By to Boskie misterium nie ustawało
Bo jest ono naszą o Sobie Wiedzą
Która ukazuje Miłości Boskość Naszą.

Siakti i Swami P. SaiSiwa

Arytmetyka trzech M - inspiracja

Arytmetyka trzech M - inspiracja

M + M + M = W

Miłość bez Mocy jest chwiejna
Miłość bez Mądrości jest ślepa.
Miłość pełna Mocy ale bez Mądrości
Wikła się we wszystko co bolesne i pełne łez.

Mądrość bez Miłości jest pusta.
Mądrość bez Mocy jest nieskuteczna.
Mądrość pełna Mocy ale bez Miłości
Staje się okrutna przynosząc wielu zgubę.

Moc bez Miłości jest przemocą.
Moc bez Mądrości jest niewolnikiem.
Moc mająca Mądrość ale bez Miłości
Staje się podstępna przynosząc tyranię.

Miłość pełna Mądrości wzrasta w Moc
Moc pełna Miłości odkryje Mądrość
Mądrość pełna Miłości odkryje Współczucie.
Współczucie, które jednoczy wszystkie trzy M.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 18 sierpnia 2015

Ptak Miłości - wiersz

Ptak Miłości - wiersz (2015.08.18)


Złapałem wiersz
w dłonie

Co z serca wyleciał
ptakiem

Chciałem go zapisać
Tobie

Lecz był zbyt piękny
śpiewny


Nie mogłem nic zrobić
zdumiony

Że tak Cię kocham
stęskniony

Lecz teraz puste me
dłonie

Ptak gdzieś uleciał
WOLNY


Niech zaśpiewa, niech wszystkich weseli
Radosnym tańcem i piór kolorami swemi.
Niech pieśń o tęsknocie mojej, tej chwili
Tobie Przedwieczna na ramieniu kwili.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 14 lipca 2015

Awatar i gra życia - inspiracja

Awatar i gra życia - inspiracja


Ja się nie rodzę, to życie przychodzi do Mnie.
Ja nie szukam życia, to życie podąża za Mną.
Ja nie realizuję się przez życie, ale życie Mnie ukazuje.
Ja nie umieram, tylko życie zmienia scenę.

Choć w życiu wszystko się zmienia Ja się nie poruszam.
Choć w życiu nic nie jest trwałe, Ja się nie zmieniam.
Choć życie się rozwija, Ja nie wzrastam ani maleję.
Doprawdy, nie jestem w życiu, lecz stoję obok!

Swami P. SiaSiwa

niedziela, 28 czerwca 2015

Mukti Sewa - dyskurs

Mukti Sewa - dyskurs

Duchowy rozwój jest związany z prowadzeniem duchowego życia, a to wiąże się ze służbą duchową społeczeństwu. Rozwijanie bezinteresowności jest esencją duchowego życia i rozrasta się do zupełnego wyrzeczenia ego a całkowitej służby dla wyzwolenia (Mukti) wszystkich czujących istot. To droga bodhisattwy, ale zanim cnota bezinteresowności tak głęboko zakorzeni się w sercu należy ją praktykować w jakimś wyznaczonym sobie zakresie, który nie koliduje z obowiązkami życia.

Bezinteresowność całkowita i totalna jest cechą Boga. Aby Boga osiągnąć trzeba rozwinąć cechy zgodne z boskimi w zakresie możliwym dla człowieka. To prosta zależność, jeśli nie ma zgodności cech Boga i wielbiciela, nie będzie też jedności z Bogiem a tym bardziej trwałej jedności. Inaczej doświadczenie Boga będzie chwilowe i niemożliwe do zatrzymania. Nie przeniknie też duszy do głębi niosąc na skrzydłach anandy i objawionej wiedzy przez życie a będą to tylko chwilowe i niekontrolowane doświadczenia. Dotyczy to wszystkich cech, które szlachetność życia od człowieka wymaga. Tylko tak człowiek staje się boski.

Na początek należy wyznaczyć sobie co jest się w stanie czynić i w jakim zakresie czasu i miejsca. Ważne jest by tę praktykę sewy, czyli służby, czynić systematycznie. Dorywcze działania nie rozwiną cnoty i nie podnosi umysłu na wyższy, duchowy poziom postrzegania. Ważniejsza jest systematyczność od wielkości działań. Na wielkość przyjdzie czas, kiedy cnota bezinteresowności zacznie w duszy prawdziwie rozkwitać. Sewa jest kluczowa w rozwoju do tego stopnia, że nie należy sobie przypisywać życia duchowego jeżeli nie czyni się sewy. Wtedy jest to życie doczesne, interesowne, nawet kiedy tak wiele się interesuje i czyta o duchowości. Duchowość ma wychodzić poza ego i temu służy sewa. Kiedy powiesz mi, że jesteś uduchowioną osobą, to ja zapytam jaką sewę prowadzisz. Jeśli żadnej, to tylko żyjesz dla swego ego i to stanie się ostatecznie murem na drodze to Urzeczywistnienia całkowicie bezinteresownej i wszystkiemu służącej Jaźni.

Jaka może być sewa? Najważniejsza to Mukti Sewa, to znaczy w służbie wyzwolenia wszystkich czujących istot. Kiedy jest się w grupie duchowej można zaplanować wiele pięknych działań, ale samemu jest to już o wiele trudniejsze. Na pewno co można czynić, by być w nieustannym kontakcie z jakąś formą sewy to codzienna modlitwa i mantra za pomyślność duchową świata, za jego transformację do Satja Jugi (Złotej Ery). Czynić to można nawet w podróży praca - dom, lub w pracy, jak nie zajmuje zbytnio umysłu. Lub przy sprzątaniu domu, lub w specjalnie wyznaczonym czasie... każdy to inaczej dopasuje dla swego trybu życia.

Za duchową pomyślnością przyjdzie automatycznie pomyślność doczesna. Może też być modlitwa i mantra za działalność duchowej grupy, czy Oświeconych Mistrzów, których się jest wielbicielem, lub uczniem. Ja tak czynię w stosunku do własnego Mistrza, Sai Baby, oraz Jego Siakti, Śri Vasanthy Sai, których działalność jest kluczowa dla wprowadzenia Satja Jugi na świecie. Taka modlitwa i mantra stopniowo usuwa wszelkie przeszkody karmiczne ze świata by ich działalność osiągnęła największą moc, zasięg i najlepszy dla wszystkich skutek. Tak nasza energia realnie przyczynia się do podniesienia świadomości duchowej świata a co za tym idzie pośrednio oczyszcza własną indywidualną karmę.

Oto dla inspiracji przykład takiej modlitwy, którą sam czynię. Każdy sam może utworzyć i rozbudować własną wersję. Forma modlitwy nie raz spontanicznie się zmienia, ale zazwyczaj przebiega tak:

Do Vasanthy Sai: ...
Ukochana Ammo 
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Rozwinięciem doskonałości cnót Premy
Oraz ognia żarliwości duchowej.
Błogosław nam powrotem Bhagawana Sai
W formie Sathya Sai, jak obiecał.
(108 lub jakiś czas na Mukti Mantrę)

Potem do Sathya Sai Baby:
Ukochany Sai
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Swoim powrotem w formie Satja Sai
Jak nam obiecałeś
Oraz uznaniem prawdy Ammy, Twej Siakti
Przed światem całym
Oraz wypełnieniem swych obietnic
Jej świętemu sercu złożonych
Dla naszej najwyższej duchowej inspiracji
(108, lub jakiś czas na mantrę Sai Gayatri)

Nie każdy jest związany z Bhagawanem i Bhawani więc niech każdy znajdzie własną Mukti Sewę. Niech znajdzie na to czas i praktykuje, a po kilku latach bez trudu zrozumie różnicę pomiędzy ładną ideą w umyśle a prawdziwie funkcjonującą cnotą w sercu.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 21 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - komentarz

Nieba Brama Miłości - komentarz


Po napisaniu tego wiersza „Nieba Brama Miłości” zastanawiałem się nad końcówką, a nawet połową jego, ponieważ nie były to zwrotki napisane przeze mnie, ale Boga. Początkowo moją intencją było napisanie tylko o mocy miłości, która wiąże Boga, a nawet narzuca mu formę stosowną do formy uczuć. W istocie uczucia do Boga są rozwijane niezliczonymi żywotami i także rozwija się forma w jakiej doświadczamy Boga. Od niedosiężnej, nie do ujrzenia, karzącej i tylko sprawiedliwej, jak starotestamentowy Jahwe, przez miłującą i pełną poświęcenia dla wielbiciela jak Jezus, Budda, Kryszna, po najbardziej intymną relację i głęboką wewnętrznie jaką człowiek może doznać, czyli Bóg Małżonka, czy Bóg Małżonek, aż ostatecznie przemienia się w całkowitą jedność Boga i duszy o niezwykłej głębi znaczeniowej nadanej wszystkimi poprzednimi doświadczeniami. I to są dwie pierwsze zwrotki wiersza, i jak to nie raz bywa u mnie Bóg przejmuje inicjatywę, choć nie zawsze to uwypuklam jako rozmowę z Bogiem.

Kolejna zwrotka to pytanie, które już sam Bóg zadał, bo pojawiło się ono we mnie spontanicznie tylko po to, by zaraz padła zaskakująca odpowiedź. Podstawowym tu przesłaniem jest to że ci co krytykują Awatara, czy świętą duszę są postawieni pod Jej osąd przy wejściu do Nieba. Jak to jest? Sam nie szukam dla siebie takiej pozycji, nie dbam o to bo i nie oceniam innych, choć Bóg moim przykładem się tu posłużył. Jezus to samo oświadczył, że On będzie sędzią Sądu Ostatecznego. To to samo co być Bramą Nieba. Kogo będzie sądził Jezus? Wszystkich, którzy weszli Mu w drogę, czyli mają z Nim wspólną karmę rozwoju duchowego. Kryszna będzie sądził swoich wielbicieli i krytyków, co też stwierdza, a Budda swoich. Bhagawan Sai Baba, najpotężniejszy Awatar (Purna Awatar) też to stwierdził o swoich krytykach.

Każdy Awatar, znany światu czy nie znany ma swoją pulę dusz do poprowadzenia a z każdym żywotem danego Awatara (którego moc też narasta) fala dusz narasta aż do kulminacyjnego momentu. Potem dla tej fali dusz następuje wielkie odejście i fala ta musi doznać rozdziału na tych co już nie powrócą i tych co szkołę Ziemi będą powtarzać od nowa. To „Sąd Ostateczny” dla nich. Tak więc relacja z Awatarem jest kluczowa dla własnego rozwoju. Ocena Awatara jest wystawieniem sobie świadectwa o własnym rozwoju. Można oceniać innych ludzi, co kierują się własnym uwarunkowaniem, pragnieniami, skłonnościami. Taka ocena w pół na pół jest nie słuszna (subiektywna) i słuszna (ocieniany na to sam zasłużył).

Ocenianie Awatara, czy Oświeconej duszy to inna sprawa, bowiem Awatar żyje poza ego, poza skłonnościami, poza lubię i nie-lubię, moje i  nie-moje, itd. Kieruje się wyczuciem w sercu Prawdziwej Boskiej Natury a nie własnego widzimisię od umysłu. Stąd nie ma co oceniać, a jedynie czerpać przykład.

Ocena krytyczna, konflikt czy rozpętana jatka jest samemu sobie wystawieniem negatywnej oceny z postrzegania Prawdziwej Natury. Wtedy, i z tego powodu interakcja z tym Awatarem staje się probierzem rozwoju i zgodności z Prawdziwą Boską Naturą, czyli z Jaźnią dla tej osoby. To dlatego ten Awatar z którym się weszło w konflikt staje się w pierwszej mierze testem (sędzią, punktem odniesienia, bramą do przejścia) na określenie osiągnięcia właściwego rozwoju duchowego by to niebo osiągnąć.

Awatar nie potępia tu nikogo emocjonalnie jak ludzie to czynią. Nie w tym rzecz, Awatar wolny jest od tego. Wie też, że każdy przechodzi okres umysłu, wiec i poszukiwań i krytyki. By potem wejść w okres serca, czyli oddania i miłości. Awatar patrzy na całość procesu rozwoju. Jeśli kogoś omija to tylko czasowo a dzieje się dla tego, że nie jest to jeszcze czas dla tego człowieka a sama krytyczna relacja mu nie będzie sprzyjać w rozwoju. Każdy jednak będzie musiał powrócić do Awatara mu przeznaczonego i Awatar doskonale o tym wie, nie ma więc podstaw do uprzedzeń do kogokolwiek a tylko właściwego czasu na świdomy już rozwój.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 20 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa (20015.06.20)



Związałem Boga ze sobą miłością,
Której nawet Bóg nie zdoła zerwać.
Oto miłości moc wielbiciela,
Którą i sam Bóg potwierdza.

Umiłowałem Boga tak głęboko,
Że stał się mą Boską Małżonką,
Oto jak potężna jest ku Bogu miłość,
Której świat nie może rozeznać.

O Siakti, cóż głupcom mam powiedzieć?
Co krytyką, kpiną i niezrozumieniem
Wpadają w ciemność umysłu i serca?
I wpędzają się w czeluści piekła?


Siakti: 
Będą musieli wpierw przejść przez ciebie,
Przez to stajesz się ich Bramą Nieba.
Bowiem nie będą mogli przyjść do Mnie
Póki wpierw nie rozpoznają twego serca.

Taka jest oto Moja Boska Wola.
Taka Wola Mego Serca ku tobie.
Takie ochronne miłości działanie
Gdy kto raz we Mnie zamieszka.

Siakti i Swami P. SaiSiwa

środa, 3 czerwca 2015

Miłością Jestem - rozmowa z Bogiem

Miłością Jestem - rozmowa z Bogiem (2015.06.03)

(Miłość, Prawda, itd... pisane z dużej litery odnoszą się do tychże wartości w relacji z Bogiem)

Siakti: Porozmawiaj ze Maną.

SaiSiwa: O czym?

Siakti: O Miłości.

SaiSiwa: Czym jest Miłość?

Siakti: Dotyk Prawdy, jest błogością, przyzwoleniem, zjednoczeniem...

SaiSiwa: O miłości tak wiele powiedziano, wszyscy mówią: miłość, miłość...

Siakti: Ale jej nie znają.

SaiSiwa: Dlaczego takie twierdzenie?

Siakti: ...

SaiSiwa: Widzę nie ma słów by mówić o Miłości. Patrzę w Ciebie i nic nie mówisz. Czuję przenikanie boskością cudowne...

Siakti: Miłością Ja jestem. Kto Mnie poznał?

SaiSiwa: Każdy poznaje Boga tylko cząstkowo, mały promyk Wszechmocy. Tyle człowiek może. Gdy jednak patrzę w Ciebie widzę Nieograniczoność.

Siakti: Ty zgłębiasz Moją chwałę codziennie, niestrudzenie, dlatego Miłość cię prowadzi, Ja cię przenikam Sobą, Sobą ci błogosławię.

SaiSiwa: Ale i ja nie mogą powiedzieć, że Ciebie poznałem. Jak doczesny człowiek może więc poznać Miłość? Co ma robić?

Siakti: Pamiętać o Mnie, pod jakąkolwiek formą, jakimkolwiek imieniem. Pamiętać nieustannie a zapomnieć o świecie. Ja takiego człowieka poprowadzę.

SaiSiwa: Jak widzę, mało kto traktuje takie prowadzenie poważnie. Chodzi o to, że woli sam kontrolować swoje życie. Tylko w dramatycznych chwilach woła o pomoc i prowadzenie. Tylko wtedy oddaje kierownicę swego życia Bogu. Ale jak tylko nieco się uspokoi, to natychmiast Boga za kołnierz wyprowadza z siedzenia kierowcy i z powrotem swój umysł tam sadza. To nie jest prawdziwe oddanie. To wysługiwanie się Bogiem. Co powiesz o prawdziwym oddaniu się prowadzeniu przez Ciebie?

Siakti: Moje prowadzenie jest słodkie. Nikt tak nie prowadzi. Ludzie mają wielu duchowych pomocników na miarę swoich potrzeb. Ja się w takie prowadzenie nie mieszam. Jest potrzebne, ale to przewodników niższe instancje. Kto daje się prowadzić przeze Mnie ten błogością żyje i nie jest świadom trudności świata. Ja je swoją dłonią zakryję.

SaiSiwa: Kto na takie prowadzenie zasługuje?

Siakti: Ten, kto nieustannie myśli o Mnie.

SaiSiwa: Istotnie, niesiesz mnie przez życie. Ale nie jest łatwo komuś trzymać się z dala od spraw świata. Są często tak zajmujące sprawy, tak ważne, kluczowe. Umysł tylko co potrafi to wikłać się w świat bardziej i bardziej.

Siakti: I przez to świat coraz bardziej dla niego istnieje. Ale świat to Ja, to Moja kreacja. Jak tak patrzysz na niego, to nawet i wtedy pamiętasz o Mnie. Nie oceniaj co się dzieje, co dobre a co lepsze, ale widź Mnie jadnako we wszystkim. Zapomnij o reszcie. Zniknie „wróg” i lęk przed nim i zniknie „przyjaciel” i do niego przywiązanie, wiedząc, że wszystkim Ja jestem. Jestem w tobie i wokół ciebie, ponad i pod tobą. Zawsze tak myśl a umysł twój na stałe utkwi i zamieszka we Mnie. Wszystko stanie się Miłością, którą Jestem.

Siakti Mahadewi i Swami P. SaiSiwa

sobota, 30 maja 2015

Medytacja Tęczowa - (2.zielone serce): 4.żółty

Medytacja Tęczowa - (2.zielone serce): 4.żółty

Poprzednia strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2015/05/medytacja-teczowa-3-pomaranczowy.html

Zadania zielonego serca

Zielone serce to relacje z otoczeniem, społeczne i rodzinne. Emocje, uczucia, interakcje i komunikacja. Na tym poziomie zielonego serca są najczęściej uwikłane kobiety, bowiem bezpośrednio dotyczy to związków i jakości relacji w związkach. Kobiety mówiąc o miłości najczęściej mówią o zielonym sercu. Oczyszczone zielone serce to prawość i nienaganność. Tak jak oczyszczone czerwone serce miłości namiętnej to moralność i powściągliwość. W czerwone serce najczęściej uwikłani są mężczyźni, to jest dla nich miłość. Dotyczy to zwłaszcza ludzi młodych. Dojrzałość w końcu prowadzi wszystkich do zielonego serca.

Grota żółta

Pierwsza brama zielonego serca, żółty, to emocjonalność i jej moc. Pielęgnuj swoją moc. Niech osiągnie czystość, niech nie dotyka niczego. Niech służy tobie, niech pielęgnuje twe ciało, dobre emocje i życzliwy umysł. Niech nie rozprasza się i nie miesza z energiami innych. Niech się kieruje wyłącznie do Boga.

Kolor żółty to również czas, mądrości i cnoty. To też rozkwit osobowości oraz talentów. Nich twoje działania i wyobrażenia zawsze będą moralne niech twoja energia nigdy nie dotyka tego lubieżne, chciwe, niemoralne. To czas oczyszczenia swego nawykowego myślenia o wszystkim i niczym. Gadatliwy umysł niszczy energię emocjonalną. Rozprasza i niweczy. To doprowadza nawet do depresji i degradacji osobowości. Masz do wyboru, albo prymat emocjonalności albo inteligencja. Kolorem umysłu jest również żółty, tak więc panowanie, to znaczy nie rozpraszanie swej emocjonalności, utrzymanie żółtego płomienia jasnego i stabilnego, pracującego raczej wewnątrz niż na zewnątrz sprzyja zasileniu inteligencji i jej rozwojowi. Sprzyja kreatywności i dynamiczności w życiu. Sprawia, że podejmowanie wyzwań nie stanowi problemu, to znaczy, że nie jest obarczone lękiem. Czysta stabilna emocjonalność to pozytyw życia i jasna droga. Tak medytuj o swej energii. Jesteś żywym ogniem życia, a nie chaotycznym. Twoja droga życiowa jest jasna i otwarta, ale nie musi być zdeterminowana. To moc kontrolowania swojej sytuacji życiowej, a zatem i dawania oparcia i opieki słabszym. To twoja moc by żyć szlachetnie i promiennie w bramie zielonej. Ze szlachetności żółty zrodzi boski złoty promień w zielonym sercu.

Kiedy przestałeś się angażować w konflikty i je wywoływać w popędliwym i afektywnym czerwonym sercu, dopiero teraz możesz dostrzec swój żółty płomień energii pranicznej pracującej cicho w twoim wnętrzu dla ciebie. On daje ci siłę wzrostu i niezależność. Też niezależność do własnej drogi życia, własnego myślenia i własnego odczuwania. Czując w sobie moc możesz pozwolić sobie na poczucie niezależność i samowystarczalności. Wszystko to możesz osiągnąć na drodze rozwoju osobistego, za który odpowiada żółty. Miesiącem tego koloru jest cudowny maj. Wszystko w naturze tu dorasta do dojrzałości lata.

Myślisz, że zależysz od świata i łaski innych? Karma na to życie już jest ustalona, los ułożony. Jedynie w twojej gestii jest jakość przeżywania tych wydarzeń. Tu masz wiele do zrobienia, tu twój los spoczywa w twoich rękach. Stąd wycofaj swoje afektywne emocje ze świata i zintegruj w sobie w jeden czysty żółty płomień. Czakra słoneczna, należąca do triady czakr serca, jest tym centrum emocji.

Medytacja światła

Jak możesz, to kontempluj ze świeczką by sobie pomóc. W bezwietrznym pomieszczeniu zapal świeczkę i medytuj o płomieniu. Świeczka pali się na żółto, (słońce dające życie i wzrost też jest żółte). Stabilność płomienia świeczki to brak emocjonalnego zachwiania w tobie. Czystość płomienia to twoja czystość i pozytywność emocji. Światło płomienia świeczki to twoja jasność myślenia i dostrzegania tego co dobre. Temperatura tego płomienia to twoja moc która cię chroni i pielęgnuje.

Zamknij oczy i wyobraź sobie ten płomień świeczki w sobie, w sercu. Niech go ogrzeje i oczyści z wszystkiego co ci przeszkadza i zaciemnia. Niech płomień powędruje do głowy i oczyści z nawykowego myślenia. Niech wypala chore myśli i skojarzenia. Niech umysł uczyni promiennym i pustym. Niech ten płomień zejdzie w dół i oczyści ze złogów układ trawienny. Niech wymiecie trucizny. Kontempluj jasność i czystość i lekkość w brzuchu. Niech płomień zejdzie do ośrodka seksu i oczyści narządy z pożądliwości wrażeń zmysłowych, niech wprowadzi równowagę i udrożni przepływ energii. Niech zejdzie do nóg i je pobudzi by działać i iść w życiu odważnie na przód. Teraz zanurz się cały w płomieniu świecy, niech obejmie cię jako całość włącznie z aurą. Niech energetyzuje i oczyszcza. Tak pozostań chwilę, pozwól sobie poczuć tę energię. Teraz niech światło tego płomienia którym jesteś obejmie rodzinę, potem dalej cały świat, potem kosmos i poza w świetlistą bezforemność Boga. Medytację zakończ z powrotem na sercu.

czystość i jakość energii

Żółty kolor to kolor wzrostu. Ktoś kto żyje bezkrytycznie emocjami, bez powściągliwości, ten blokuje wzrost inteligencji. I odwrotnie. Życie wyłącznie inteligencją blokuje emocje, przez to samemu nie odczuwa się a tym bardziej nie odczuwa się co czują inni. W obu przypadkach ta nierównowaga objawia się krzywdzeniem siebie i innych. W obu przypadkach z takimi osobami trudno jest żyć. Emocje powinny być harmonijne, pozytywne i delikatne by były zdolne do wczuwania się co czują inni. To też element komunikacji pozawerbalnej. Jakże istotnej. Myślenie podobnie powinno być jasne i pozytywne, zdolne do rozumienia innych. Widzenia z innych punktów widzenia niż własny. Oto gwarancja harmonijnego wzrostu, która niezawodnie prowadzi do szlachetności. Bez przejawienia szlachetności życia nie ma mowy o prawdziwej równowadze emocji-umysł. To ważna wskazówka.

Zablokowanie w emocjach albo myśleniu (czakry słoneczna i czołowa) objawia się brązową energią, a negatywność emocji czy myślenia nawet czarną energią w tych czakrach. Wtedy nie trudno o obce wpływy astralne i energetyczny wampiryzm by jakoś funkcjonować. Stąd w takich przypadkach nierównowagi czy blokad medytacja płomienia świecy jest konieczna i zbawienna.

Na tym etapie rozwoju mają swoje miejsce popularne ćwiczenia hatha-jogi, tai-chi i inne. To bardzo ważny element rozwoju na ścieżce duchowej. Ćwiczenia te pobudzają przepływ energii pranicznej (chi) w ciele i włączają w swój strumień energię emocji. Dzięki temu o wiele łatwiej panować nad emocjami i łagodnie rozładowywać stres, który jest także związany z blokowaniem energii pranicznej. Aktywny wypoczynek w naturze też należy do pobudzania i harmonizowania energii pranicznej w sobie. Jest jednak mniej świadomym dzianiem jeśli chodzi o kontrolowanie i kierowanie energią. Współczesne formy aktywnego wypoczynku i twórczości, jak np taniec praktycznie nie zajmują się kontrolowaniem umysłu. Raczej jego pobudzaniu i zaspakajaniu jego zachcianek. To jednostronny rozwój. Zdecydowanie do takiego zbalansowania umysłu i emocji służą starożytne systemy ćwiczeń, które należy trenować pod okiem doświadczonego nauczyciela.

Następna strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2016/02/medytacja-teczowa-brama-5.html

Swami P. SaiSiwa

sobota, 16 maja 2015

W Przestrzeni Serc - wiersz

W Przestrzeni Serc - wiersz (2015.05.17)


W przestrzeni serc naszych stopieniu
Jedno światło czucia i cnoty droga...
Patrzę w moje oczy Twoje...
W Olśnieniu!


W myśli sobą wzajem przesyceniu,
W miłosnym Premy ich sobą objęciu
Jednym brzmieniem Omkar się stały...
W Zachwyceniu!


Przestał istnieć ten co się pojawił, 
Jest tylko ten, który jest i był zawsze,
Który jest i Tą, którą umiłowałem...
W Oświeceniu!


O dłonie moje, Światło Przedwieczne,
O usta moje, Światło Przedwieczne,
O słowa moje, Światło Przedwieczne...
W Podniesieniu!


Oczy zamykam, Ciebie już tylko widzę,
O Najwyższe Światło Przedwieczne!
Co przyszłoś w Jej miłowania Formie...
W Objawieniu!


Swami P. SaiSiwa

piątek, 15 maja 2015

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 3.pomarańczowy

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 3.pomarańczowy


poprzednia strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2015/05/medytacja-teczowa-1czerwone-serce.html

W kolorze czerwonego ognia uwalniasz się z uwikłań, a w pomarańczowym sam przestajesz je tworzyć. Pomarańczowy kolor to kolor oczyszczenia. Oczyszczenie z energii szarej i chorobowej, rozbicie zatorów przepływu energii w uzdrawianiu energetycznym. To w duchowości również powstrzymanie się od pragnień i wyrzeczenie. Jedno ma związek z drugim i dopełnia proces uwalniania się od toksycznych wpływów, uzależnień a nawet ataków.

W pierwszych krokach (kolor szary i czerwony) należało się ochronić od wszystkich tych silnych niekorzystnych wpływów. Teraz jednak czas przyjrzeć się sobie i zastanowić jakie pragnienia żywisz do świata, które są przyczyną tego co atakowało i wiązało. Świat to akcja i reakcja. Jeżeli świat atakuje, to zawsze jest to twoja własna energia pragnień i ich wymuszania, która została wysłana w świat. Energia ta powraca różnymi drogami poprzez działania innych ludzi o podobnych skłonnościach, ale jest to zawsze twoja energia. Teraz czas zdemaskować własne pragnienia i inne działania w stosunku do świata, do innych ludzi przyglądając się reakcji świata, jak też ludzi, przed którą się broniłeś kolorem czerwonym. Daj sobie czas by rozpoznawać swoje wzorce, bowiem nie są one widoczne od razu. Medytuj nad tymi zależnościami.

Co cię drażni? Odwróć kierunek i zapytaj siebie kogo i kiedy ty kogoś drażnisz. Ktoś cię atakuje? Zapytaj siebie kogo i kiedy ty atakujesz. Kto cię zwodzi? Zapytaj, kiedy ty zwodzisz lub zwodziłeś, itd... Weźmy przykład: zwymyślasz kogoś i naubliżasz. Jednak zadowolenie ze zwycięstwa będzie krótkie, bowiem ktoś to uczyni tobie. Może ta sama osoba, ale jak nie jest to w jej naturze to ta energia wróci inaczej, np przez kogoś z dalszej rodziny. Wtedy naubliżasz i tamtej osobie i pojawia się rozłam w rodzinie. Powiesz że świat jest pełen potwornych ludzi i musisz się chronić? Jest dokładnie odwrotnie. Zrozum to. Zrozum mechanizm sprawiedliwości świata. Dopiero kiedy się wycofasz, wtedy to zobaczysz.

Pozytywy działają tak samo, więc już wiesz jak otrzymywać pozytywne działania - dawaj je sam innym. Wiesz jak zmienić świat - zmień siebie. Wiesz jak wprowadzić pokój i miłość na świecie - sam tak żyj. Ważne żeby zobaczyć to koło karmiczne, którym sam się usidlasz. Nie zawsze jest to do zdemaskowania, bowiem mogą też pojawiać się reakcje twoich działań z poprzednich żywotów, które ciebie teraz uderzają. Ale i to jest możliwe sobie przypomnieć jeżeli jest wielka potrzeba.

Wyrzeczenie powściągliwość w pragnieniach to kolejny stopień w stosowaniu koloru pomarańczowego. Po pierwsze przyjrzyj się co ci ciąży, jakie reakcje świata, potem jak je sam wywołujesz. To było wyżej, ale to stwierdzenie zakoduj sobie jak mantrę, bowiem świat jawi się każdemu odbiciem jego wnętrza. Na ekran różnorodności przejawiającej się doskonałości świata nakładasz swój własny film uwikłań w radości i cierpienia i go oglądasz bez zrozumienia kto ten film stworzył. Następnie pomyśl, czy nie lepiej by ci było bez ciężaru tych reakcji i odpuść pragnienia które je powodują. Może trzeba zrezygnować z jakiś nawyków, używek, może, a nawet brdzo często z jakiegoś towarzystwa, które ma zły wpływ. Ograniczaj swoje pragnienia aż osiągniesz stan wolny od pragnień. Dusza nie ma korzyści z pragnień, tylko umysł. Użyj więc inteligencji by zracjonalizować pragnienia do minimum. Do niezbędnych potrzeb i osiągania szlachetnych celów.

Oczyszczenie stwarza miejsce na  nowe pozytywne rzeczy. Daje okazje wyrwać się z nieświadomej rutyny i stać się bardziej twórczym. Tak więc pomarańczowy powsztrzymuje cię od aktywności. Najpierw negatywnej, potem po prostu zbędnej, aż w końcu niemal wszelkiej i tak ostatecznie osiągasz ascetyzm czyli pełne wycofanie ze świata.

Przynajmniej na czas medytacji jest to konieczne. W medytacji bądź ascetą. By to podkreślić możesz specjalnie się przebrać do medytacji. To pomoże umysłowi a zwłaszcza podświadomości. Bowiem nie może być tak, że medytując co chwilę przerywasz bo przypominają się fajne rzeczy do pomyślenia, zapisania czy zrobienia. Jeśli pali ci się chałupa to raczej przerwij medytację. Poza tym siedź ile zamierzałeś siedzieć. Może to skrajne stwierdzenie, ale niech tych powodów do rozproszenia medytacji będzie jak najmniej. Tylko tak zrozumiesz czym jest odłączenie się od świata. Tylko tak można ujrzeć czym jest uwikłanie w świat.

Aby sobie w tym pomóc siedź na pomarańczowym dywaniku lub kocu. Ten pomarańcz ma dać ci odcięcie od świata i wycofanie z własnych rozpraszających działań. Kiedy przyjdzie zakłócenie otworzysz oczy i zobaczysz, że otacza cię pomarańcz. Pomyśl wtedy czy powinieneś go opuszczać przed czasem? Czy jest ku temu wystarczający powód? Zamiast tego wróć do swego wnętrza i kontynuuj medytację, bowiem wszystkie kłopoty pojawiają się właśnie dlatego, że działasz, zwłaszcza umysłem. Przyjrzyj się temu. Wszystko co cię spotyka to twoje z różnych okresów przeszłości, które powróciło. Wszechświat jest pod tym względem bardzo precyzyjny. Naucz się teraz być w niedziałaniu, w medytacji.

Ale tu też uwaga. Nie należy przedkładać medytacji nad obowiązek. To znaczy mąż ma obowiązek wobec pracy zawodowej i rodziny, żona wobec męża i domu, dzieci wobec rodziców. Takie forsowanie medytacji, które łamie te relacje nie przyniesie postępu duchowego bowiem utrwala umysł wbrew dharmie, co w efekcie przyniesie jeszcze więcej zakłóceń i umocnienie ego. Jeżeli chcesz uczynić medytację swoim najwyższym obowiązkiem, to przyjmij pełną sanjasę. To ślubowanie i pozostanie samemu bez domu, pracy i rodziny. Wtedy zakłada się pomarańczową szatę jako symbol wyrzeczenia się świata.

Rozumiesz teraz funkcję pomarańczowego? W życiu doczesnym (a nie wyrzeczonym) to wyrzeczenie się pragnień do niezbędnego minimum potrzeb aby żyć w harmonii z rodziną, pracą, bliskimi a zarazem pozostać w pełni aktywny na drodze duchowej. Dla życia doczesnego w relacjach rodzinnych i zawodowych można przyjąć ograniczoną sanjasę, czyli atma-sanjasę. Sanjasa, czy atmasanjasa przynosi wielkie oczyszczenie z uwikłań i szybkie wyzwolenie Mukti.

następna strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2015/05/medytacja-teczowa-2zielone-serce-4zolty.html
Swami P. SaiSiwa

wtorek, 12 maja 2015

Pan Siwa o poranku - wiersz

Pan Siwa o poranku - wiersz (2015.05.13)


Dziś niebo błękitne i piękne, to twarz Jego
I cirrusów nieco, włosy Boga rozwiane...
I Księżyca rożek w kok upięty niedbale
To Pan Siwa wstaje Słońcem oka trzeciego.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 10 maja 2015

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 2.czerwony

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 2.czerwony

poprzednia strona:
http://saisiwa.blogspot.com/2015/05/medytacja-teczowa-czerwone-serce.html

Uzupełnienie 2

W Tęczowej Medytacji najważniejsze są bramy i ich kolory. Groty serca mają tu tylko znaczenie łatwiejszej orientacji do jakiego poziomu świadomości przynależą poszczególne bramy. Tak więc w medytacji tej nie wizualizuje się kolorów grot serca a tylko bram.

Co do namasmarany można też stosować krótką namamantrę.

1.czerwone serce - 2. brama czerwona, ognista

Czerwony - ogień - spalanie wpływów. Wreszcie sam. Wolny od stresu świata. Wolny od jego chciwości, wolny od jego pogoni. Wolny od jego pożądania. Wolny od światem zagrożenia...

Wyobraź sobie ogień w koło ciebie, który cię chroni od wpływu świata. Każdy jego atak, kiedy czujesz się zagrożony jest unicestwiany w barierze ognia. Bywają sprawy bardzo trudne, ciążące i niechciane. Wrzuć je do ognia jedna po drugiej. Niech to co niekorzystne zostanie oczyszczone a to co negatywne zniszczone. Wszystkie ciążące sprawy wyobraź sobie jako zapisany zeszyt. Wyrywaj strona po stronie i wrzucaj do tego ognia. Jeżeli z oddechem śpiewasz mantrę, będzie to jak ofiarowanie Bogu swoich trosk. Ogień jest sam w sobie bramą do boskiego świata.

Związki z ludźmi wyobraź sobie jako sznur który z nimi ciebie wiąże. Niech ogień go przepali. Patrz jak sznury odpadają, pozwól osobom tym odejść. Niech wszystko się oczyszcza i uwalnia. W praktyce nie zawsze znaczy to że osoby te fizycznie odejdą, ale to że odejdą emocjonalnie, ich emocjonalna zaborczość. Tak relacje stracą swoją toksyczność. Czy to w rodzinie, czy w pracy lub pośród znajomych odejdą napięcia i ciężar. Odejdzie twoja reaktywność na to, często już hiper-reaktywność. Zobojętnienie na ataki lub inne wpływy może zdziałać cuda w otwarciu drogi do uzdrawianiu relacji. Do otwarcia drogi do wybaczania.

W aurze jako chwilowe wrażenia dnia gromadzą się emocje i reakcje. Pozwól ogniowi wnikać w aurę. Niech aura się oczyści ze wszystkich obcych elementów i wrażeń. W umyśle pojawiają się obrazy wspomnień i skojarzeń. Wszystkie wrzucaj do ognia. Czasem nawet na ulicy widzisz, np. widzisz reklamę, której nie chcesz widywać, to przykre wrażenie od razu gestem ręki wrzucaj do ognia. Nie pozwól wnikać takim rzeczom do twojej aury.

Ciałem wiele rzeczy i osób dotykałeś. Niech ogień w tobie oczyszcza z niechcianych wrażeń i przejętych energii. Wywołują tylko blokady i obniżają świadomość do poziomu dawcy. Niech wewnętrzny płomień przyniesie ci czystość.

Wiedz, że wyobrażony ogień w miarę ćwiczeń staje się coraz bardziej skuteczny. Nawet gdy początkowo jest tylko astralny. Stopniowo staje się realnym ogniem pranicznym i ma zdolność do unicestwiania materii astralnej z której utkane są obrazy i wspomnienia. Im bardziej natrętne, tym gęstsza materia astralna.

Powtarzaj przy tym umiłowane Imię Boga, lub mantrę OM jak nie masz takowego.  Wyobraź co cię obciąża i wrzucaj to do ognia, patrz jak znika. Uwalniaj się pozytywnie, to znaczy wiedz, że tylko człowiek wolny może być prawdziwy. Tylko człowiek prawdziwy może być kochający. A tylko człowiek kochający jest dla siebie i świata pożyteczny. Cała reszta to obciążenia. Uwalniaj się, uwalniaj, uwalniaj. Wyższe uczucia duszy mogą się tylko wtedy ujawnić, kiedy niskie emocje odpadną. Kiedyś zobaczysz inną stronę emocji, czystą niczym krystaliczna woda. Wtedy emocje będą mową wyższych uczuć. Teraz same hulają jako pomieszanie z poplątaniem stając się więzami i powrozami o niezwykłej duszącej a czasem śmiertelnej sile.

następna strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2015/05/medytacja-teczowa-3-pomaranczowy.html
Swami P. SaiSiwa

wtorek, 5 maja 2015

Liść - wiersz

Liść - wiersz (2015.04.26)


Liść...
Targany na wietrze.
Uśmiecham się do drzewa.
Tak piękna jest natura.

Los...
Na trudności wietrze.
Uśmiecham się do życia.
Taka już jego natura.

Swami P. SaiSiwa

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 1.szary

Medytacja Tęczowa - (1.czerwone serce): 1.szary

poprzednia strona:
http://saisiwa.blogspot.co.uk/2015/05/medytacja-teczowa-wstep.html

Uzupełnienie

Wszystkie bramy kolorów są pogrupowane po trzy stanowiąc jedną grotę serca, lub prościej: jedno serce. Jest to wiec podróż do coraz głębszych serc o coraz wyższym poziomie świadomości. Serca te również mają swoje dominujące kolory związane z kolorami bram. Tak więc Medytacja Tęczowa przemierza trzy serca by dotrzeć do czwartego, kryształowego, które zarazem jest początkiem Medytacji Kryształowej. Ta zaś również przemierza trzy serca by zatrzymać się na siódmej co stanowi poziom świadomości Oświeconej.

W świadomości oświeconej mamy trzy poziomy świadomości, a raczej już tylko głębi przejawiania Oświeconej Świadomości, co stanowi łącznie dziewięć poziomów świadomości. Nie można jednak mówić o jakiejś Medytacji w Oświeceniu, bowiem w Oświeceniu nie istnieje nic głębszego od samej Świadomości, nic oddzielnego od tejże Świadomości. Pomimo, że Świadomość sama w sobie jest doskonała, nie znaczy, że umysłowi ujawnia wszystko, choć każde ujawnienie jest kompletne i doskonałe.

Jest też trzecia medytacja ale jest ona ulokowana pomiędzy medytacjami Tęczowej i Kryształowej. To ćwiczenia oraz wspomagająca medytacja Kundalini. Nie jest możliwa medytacja Kryształowa bez przebudzenia Kundalini, dlatego zarówno medytację Kundalini, jaki i Kryształową będę prowadził tylko osobiście, po upewnieniu się, że Medytacja tęczowa już ukończona z pozytywnym rezultatem. Niemniej sama tylko medytacja Tęczowa jest ogromnym rozwojem i przynosi wspaniałe rezultaty w życiu. Nie każdy musi od razu zostać mistykiem.

Grota pierwsza: czerwone serce

Afekt i pożądanie. Zarówno jako sprawca jak i ofiara. Zmysły dążą do ekstremalnych wrażeń. Umysł karmi się tymi wrażeniami jak narkotykiem. W istocie umysł poszukuje energii dla siebie by funkcjonować. Nie rozróżnia z jakiego źródła czerpie. Taki jest niski umysł manas. Odpowiada mu mózg. Wzbudzanie afektu i pożądań w sobie wywołuje skutki stawanie się również ofiarą od pożądań innych. Ekstremalna huśtawka wrażeń od euforii do depresji i z powrotem. Bycie ofiarą sprawia ekstremalne cierpienie i żądzę odwetu. Czy można być bardziej uwikłanym w zewnętrzny świat? Czy można nosić cięższe kajdany? Karma zaciska swą żelazną garść na szyi takiego głupca. Jednak jakże wielu ludzi tak żyje. Spal to serce, spal pożądania i awersje. Niech ten ogień raczej ciebie chroni od pożądań, niż pali żądzą.

Brama pierwsza - kolor szary

(W kolorze szarym, a raczej przyciemnionym jest zewnętrze tęczy. Wnętrze jest w blasku.)
Zatrzymaj się choćby na chwilę. Będąc w nieustannej pogoni za tym co na zewnątrz nie widzisz całości. Nie widzisz przyczyn tylko skutki, więc jak zrozumiesz co cię spotyka? Nie rozumiejąc siebie nie zrozumiesz życia wokół. Zacznij medytować, skieruj swój wzrok do wnętrza i odkryj świat przyczyn, których skutki spotykasz na zewnątrz.

Kolor szary to kolor popiołu. To również kolor równowagi między bielą a czernią. Pozytywy i negatywy w świecie zewnętrznym są iluzoryczne. To pułapka dualizmu. Przyjmij postawę neutralności. Powstrzymaj się, zatrzymaj się w pogoni, w ocenach, w aktywności, w emocjach i zacznij od dziś systematycznie medytować.

Prawdziwy pozytyw to poznanie Siebie  Prawdziwego, swej Boskiej Natury, która jest pierwotna przed wszystkim co powstało. Z tej Pierwotnej Natury wszystko wypłynęło, cała kreacja wszechświata. Zaś prawdziwy negatyw to trwać w iluzji zmysłów i umysłu. Ta iluzja sprowadza zaciemnienie do wnętrza, do tego stopnia, że twoja Boska Natura nie może już być postrzegana ani przejawiana.

Popiół. Gdyby twój dom, dobytek, praca, rodzina i znajomi, cały świat spłonął i się spopielił? Co byś wtedy miał do zrobienia? Na tę chwilę medytacji tak wszystko potraktuj i zatrzymaj się nad sobą.

Usiądź wygodnie ze skrzyżowanymi nogami na poduszce medytacyjnej. Zamknij drzwi do świata, obróć się do ściany i zostaw na chwilę świat. Oddychaj swobodnie i głęboko. Potem już spokojnie obserwuj oddech. Wycisz się emocjonalnie, wycisz umysłowo. Kilka świadomych głębokich oddechów niczym westchnienie odpręży zgromadzone napięcia w ciele. Neutralność i wyciszenie, wyciszenie i neutralność. Ciesz się regenerującym psychiczne siły spokojem. Nic nie czyń, tylko obserwuj bezemocjonalnie. Świat sam się wydarza. Nie trzeba mu pomagać. Jesteś więc wolny!

Stopniowo zacznie odpadać afektywne nastawienie do życia. Będzie większy dystans do wszystkiego, więcej przestrzeni w życiu. Sprawy z łatwością będą postrzegane z wielu kątów widzenia a zatem optymalne rozwiązania wielu problemów będą naturalnie się ukazywać. Twoja świadomość zacznie się poszerzać. Samoistnie wzrośnie tolerancja i życzliwość.

Jeśli wyłączysz światło atrakcyjności oświetlające świat, to stanie się on szary. To samo z umysłem. W istocie głównym winowajcą jest umysł. Jeśli nic nie zakłóci tego procesu doświadczysz ponadczasowej jasności wewnętrznej, która nie ma dla siebie cienia ani żadnego uwarunkowania. To będzie twoja własna Pierwotna Jaźń.

Tak więc kolor szary, pierwszy stopień Tęczowej Medytacji, może być zarazem ostatnim krokiem. Jeśli tylko nic tej medytacji nie zakłóci.


Swami P. SaiSiwa

niedziela, 3 maja 2015

Medytacja Tęczowa - wstęp

Medytacja Tęczowa - wstęp


Wstęp

Medytacja to stan kiedy medytacja, medytujący i medytowany stają się nierozróżnialnym jednym. Wtedy nie możesz powiedzieć, że medytujesz, bowiem wszystko jest tym samym. To Czysta Świadomość bez rozróżniana, lecz samopoznana Sobą. Wszystko jest jasne, wszystko jest Tym. To jest najwyższa medytacja i najwyższy wgląd w Siebie, który jest poza możliwościami umysłu. Czysta Świadomość obdarza umysł kolejnymi, coraz wyższymi stanami, zaś sama znikąd nie czerpie będąc jedynie Sobą. I to jest cała Pełnia Wszystkiego.

Medytacją też nazywany jest cały proces, który prowadzi do tego stanu. Przygotowując umysł na uwolnienie od świata, oczyszczenie i wewnętrzną podróż aż do iluminacji Czystą Świadomością. Więc jest to wiele etapów od momentu usiądnięcia ze skrzyżowanymi nogami. Jednakże ściśle rzecz biorąc do samadhi, stanu prawdziwej medytacji, droga bardzo daleka. Mnogość zakłóceń wewnętrznych stanowi świat umysłu, który jest odbiciem wszystkiego co doświadczył w świecie zewnętrznym poprzez żywoty. Oczyszczenie części a przedarcie się poprzez resztę stanowi temat niezliczonych technik medytacyjnych.

Jedną z nich jest Medytacja Tęczowa która jest systematyzacją mojego wieloletniego doświadczenia w medytacji. Może to być bardzo pomocne dla wielu. Tutaj nadmienię, że nie umniejszam innych technik medytacyjnych, każda z nich wyłoniła się z pewnych doświadczeń i dla ludzi o podobnych przeżyciach i strukturze psychicznej będzie tamta a nie inna odpowiednia. Różnorodność wzbogaca, ale aby coś na prawdę dobrze czynić to trzeba coś jednego wybrać, na czym się skupi cały swój wysiłek.

Praca z kolorami

Medytacja ma dziesięć stopni - bram stosownie do podstawowych kolorów tęczy, przy czym ostatni kolor jest kolorem mistycznym i jest zakończeniem wszelkiego przepracowywania. Jest stanem docelowym a zarazem punktem wyjścia do wyższej, boskiej medytacji, którą nazwałem Medytacją Kryształową.

Na każdym z dziewięciu stopni jest wiele spraw do przepracowania, którym należy poświęcić uwagę i pracę. Siadając należy za każdym razem po kolei przechodzić przez wszystkie kolory - bramy, w których są poszczególne sprawy do przepracowania. Z czasem będzie to przebiegało bardzo szybko, jednak czasem jakiś kolor będzie sam dopominał się staranniejszego przepracowania. To wynika ze różnorodności doświadczeń, które przynosi każdy dzień z osobna. Czasem są dni tak mocne emocjonalnie, czasem tak bogate, albo wytrącające ze zwyczajowego rytmu życia, że wymagają dodatkowej uwagi na jakimś kolorze by je oczyścić, pomimo, że poprzednio ten kolor nie stanowił problemu.

Kolory wyobrażasz sobie jako wewnętrzne lub ciebie otaczające nie związane z konkretnymi czakrami. To nie jest medytacja poszczególnych czakr. To coś innego, inne podejście. Kolor wyobrażony w aurze, lub/i wewnątrz ma wpływ ogólny, ale też aktywizuje aspekty czakr. To aktywizowanie uzdrawiającego wpływu kolorów duchowych. Wpływa to na czakry raczej całościowo niż indywidualnie. Dlatego też ta medytacja nie zastępuje medytacji czakralnej, choć sama w sobie jest kompletna.

Miejsce i czas

Medytuj codziennie o tej samej porze i tym samym miejscu, jak tylko masz taką możliwość. Dzisiejszy świat żyje w pędzie, bo tak stworzyli go ludzie, którzy tylko światem się zajmują. To sprawia, że ci, którzy nie chcą brać udziału w gonitwie szczurów mają o wiele ciężej, bowiem jak mówię, świat jest obliczony na to. Czasem samo znalezienie czasu na medytację już wiąże się z jakąś rezygnacją z czegoś. Musisz na prawdę tego chcieć i wartościować właściwie. Wystarczy codziennie od pół godziny do godziny dla wytrwałych. Czyń choćby jeden kolor, wtedy oczywiście będzie to pierwszy kolor, ale zacznij od tego, zacznij od 5 min i dodawaj po minucie co jeden dzień, a może co tydzień.

Otwartość i elastyczność

Medytacja ta nie jest zamkniętym systemem. Sprawy do przepracowania są rozłożone na poszczególne kolory, ot co. Jeżeli nowe sprawy dojdą, można je umieścić we właściwym kolorze najlepszym do przepracowania. W tym znaczeniu Medytację Tęczową można dopasować do każdego i powinien to uczynić doświadczony nauczyciel, autoryzowany w Medytacji Tęczowej.

Najważniejsze jest odnaleźć tę praktykę dla siebie jako ważną, satysfakcjonującą, pomocną a priorytety w życiu zaczną się powoli zmieniać i czas i miejsce znajdywać. Poczytaj sobie tekst przeznaczony na ten kolor. Możesz dodać coś od siebie, jeśli czujesz, że musisz. Najlepiej skontaktuj się ze mną, jeżeli potrzebujesz coś dodać, by dopracować w jaki kolor to umieścić i w jaki sposób nad tym medytować.

Proces Stithapradżnia => Sudhasattwa

Medytacja Tęczowa to usystematyzowane pierwsze kroki w głęboką medytację, ale i pójście w głąb Siebie aż do Samopoznania w aspekcie Doskonałego Uwolnienia. To stan Czystej Świadomości zwany Sudhasattwa. Jednak aby do tego dotrzeć należy osiągnąć stan doskonałej równowagi Stithapradżnia. Rozwijanie tego stanu równowagi jest zadaniem Medytacji Tęczowej opracowanej przeze mnie. Na dziewiątym przedostatnim stopniu jest głęboka medytacja swej wewnętrznej iluminacji osiągając kryształową aurę i światło. Od tego momentu możemy mówić o dziesiątym, ostatnim stopniu medytacji Tęczowej. Z kolei Medytacja Kryształowa zabierze ciebie dalej do doświadczenia Boskiego Ciała Super-przyczynowego (Mahakarnana kosza). Wpierw jednak musisz ukończyć Medytację Tęczową aby otworzyć w sobie wymiar mistyczny czyli boski.

Światy i światła

Kolory i światło mamy fizyczne, astralne, duchowe, boskie i superboskie. To pięć światów w kolejnych wymiarach, gdzie każdy wymiar ma własne poziomy subtelności. Wyobrażone mentalnie światło z początku jest astralnym światłem. Kąpanie się w tym świetle nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, ale raczej ze zwodzeniem siebie. Dlatego ćwicz regularnie, aż osiągniesz łatwość wyobrażania sobie światła czystą intencją, bez mentalnego wymuszania a nawet zaangażowania. Czyń to sercem z naturalną życzliwością, tak osiągniesz wyższą subtelność światła i to będzie światło duchowe. Światło boskie nie jest do osiągnięcia na tym etapie i tylko jest możliwe pod okiem Oświeconego Mistrza. Żaden nauczyciel medytacji bez Oświecenia, bez otwartego mistycznego boskiego wymiaru w sobie tam nie poprowadzi.

Technika oddechu

Medytację samą się robi ze skupieniem na oddechu wyobrażając go sobie jako krążący w ciele z przodu na wdechu w dół ku czakrze podstawy, a na wydechu wznoszący się tyłem, kręgosłupem ku czubkowi głowy i ponad nim. Z każdym oddechem powtarzamy namasmaranę. Opis na blogu. Jest to „Om” na wdechu, wybrane Imię Boga na wydechu.

następna strona:
http://saisiwa.blogspot.com/2015/05/medytacja-teczowa-czerwone-serce.html
Swami P. SaiSiwa

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

czyli jak to jest być uczniem


Ostatnie wydarzenia które się zadziały na publicznym forum G+ pokazały mi dobitnie znaczenia zalecenia z buddyzmie, które mówi aby uczniowie nie rozmawiali ze sobą o rozwoju duchowym jaki sami przechodzą, a szczególnie nie porównywali się wzajemnie, nie rywalizowali. Może to prowadzić czasem do ostrych konfliktów, w który zawsze jest zaangażowane ego, a nie rzeczywisty duchowy postęp. Nie da się porównać duchowego postępu, ponieważ każdy jest inny. Nie tylko w jaki sposób rozumie duchową wiedzę albo nawet samo znaczenie czym rozwój jest, ale nawet to jakich metod używa, jaką drogą idzie, lub jak postrzegać cel tejże drogi.

Można powiedzieć, że wszyscy dążymy do Ostatecznego Niecofającego się Oświecenia, co czasem w skrócie zapisuję jako ONO. I choć faktycznie ONO jest najważniejsze, bo przynosi również Wyzwolenie, Mukti, to droga do Niego dla każdego jest inna i rzadko bywa, by dla dwóch osób była porównywalna. Sposób i głębia rozumienia Drogi jest różna z powodu przeszłości karmicznej, różnych doświadczeń, które wywołały i zakodowały różne wrażenia i emocje w podświadomości każdego. Stąd wrażenia jakie przynoszą teraz skojarzenia z danymi sprawami są różne. Ta sama rzecz dla jednego będzie ważna, dla innego już niepotrzebna a dla jeszcze innego jeszcze nie możliwa do docenienia. To trzy etapy doświadczenia jak: być przed tym doświadczeniem, być w tym doświadczeniu i przekroczyć to doświadczenie. Ilość aspektów życia i doświadczenia go jest niezliczona a do tego każdy jest na innym etapie przechodzenia przez dane doświadczenie. Jak tu więc cokolwiek porównywać?!

Do tego droga każdego z nieokrzesanych dyskutantów może mieć zupełnie inny charakter. Są zasadnicze cztery rodzaje drogi: bhakti joga (droga oddania), dżniana joga (droga wiedzy), dhjana joga (droga medytacji) i krama joga (droga czynu). Na każdym rodzaju drogi ma się poczucie jej kompletności, całkowitej słuszności. A to nie jedyne przykłady rodzajów dróg życia w ogóle, które mają wpływ na charakter własnej drogi duchowej. Przy takiej różnicy światopoglądowej z różnych rodzajów dróg rozmowy między uczniami „krwawo” kończą się jeśli nikt nie odpuści. Ego zwyciężyło, rozwój zrujnowany na wiele lat.

Najgorsza jest szczytowa faza ego ucznia, kiedy w konflikcie powołuje się na poparcie Mistrza jakie u niego posiada. Mistrz popiera każdego, bo popiera rozwój każdego, ale nie popiera niczyjego ego! Mistrz wskazuje i popiera pozytywne strony w każdym uczniu by dopingować i dawać pozytywny punkt zaczepienia każdemu w jego rozwoju. To tak jakby podpowiadał we wspinaczce każdemu gdzie może ustawić swoją stopę, lub znaleźć dogodny chwyt. Mistrz widzi pozytyw każdego i szanuje każdego indywidualny charakter i własną drogą. Wie, że i tak celem nie jest kultywowanie własnych skłonności, ale ich przekroczenie, więc nie przywiązuje wagi do spraw, które u innych doprowadzają do gorączki gotującej krew w dyskusjach.

Kiedy przychodzi Mistrz i mówi „dość”, to wszyscy powinni się Mu pokłonić i odejść w zgodzie. Inaczej nie nazywaj siebie uczniem! Po to służy rozwijanie miłości i szacunku dla Mistrza, by cię przeprowadził przez to co wydaje się niemożliwe. On cię prowadzi poza to w czym jesteś i co wywołuje tak namiętne dyskusje a nawet konflikty, prowadzi poza ego. Jaki jest więc sens nazywania siebie uczniem, jeżeli własne ego jest ważniejsze niż Mistrz, jeżeli ego to chce się posłużyć autorytetem Mistrza dla „wygrania” własnej strony? Taka „wygrana” jest przegraną w duchowym rozwoju.

Do każdego mówię „odpuść”. Nie ważne czy masz rację, czy może wielką rację, albo nawet bardzo wielką rację. To wszystko umysł. Dlatego wyłączam wszelkie dyskusje na G+ (G+ wyzerowałem ze wszystkich dyskusji), nie prowadzę forum dyskusyjnego o duchowym rozwoju. Jedynie sprawy organizacyjne. Niech każdy rozmawia tylko ze mną, jak chce się rozwijać duchowo. Drogą mailową, lub na Skype. Znajdzie u mnie zrozumienie a nie ocenę i konflikt. Jednak też, aby zostać uczniem musi się angażować w praktykę i rozwinąć szacunek dla swego Mistrza. Jak mogę powiedzieć komuś, aby dokonał w sobie określonej zmiany, zwłaszcza trudnej, kiedy nie ma szacunku i docenienia?

Moją regułą jest, że nie podtrzymuję kontaktu z nikim, kto mnie traktuje jako kolegę do pogaduszek. Nie mam zwyczajnie na to czasu. Nie szukam towarzystwa do pogaduszek. Takie osoby będą musiały odejść. Są osoby, które jedynie czego chcą to potwierdzeń o własnych osiągnięciach, często „wspaniałych”. Ale jeżeli po stu pochwałach dostanie jedną małą krytyczną wskazówkę to efekt jest jakby wywrotkę dynamitu wrzucił do czynnego wulkanu. Erupcja zdolna zniszczyć cały świat, nie mówiąc o mnie samym. Ego na sterydach, tak można by to określić.

Nie szukam nikogo, sam mnie znajdź. Wiedz jednak, że choć w jednej ręce trzymam wonny kwiat mej duchowej poezji, to w drugiej kij ZENNN, po kontakcie z którym umysł wychodzi w siniakach. Jest to po to byś zauważył gdzie ukrył się twój umysł. Ostatecznym wyznacznikiem bycia uczniem jest nie tytuł, uznanie, pochwała, ale duchowa praktyka. Można mieć niezwykłe doświadczenia duchowe, ale one przeminą a nie wzmocnią się jak nie ma duchowej praktyki. Rozwój praktyki ma doprowadzić do zmiany stylu życia i transformacji. Dyskusje tego nie uczynią. Moim celem jest podtrzymanie i rozwój duchowej praktyki w uczniu. W tym aspekcie pochwała i uznanie osiągnięć ucznia ma swoją tymczasową funkcję, ale potem wszystko wymiatamy by kontynuować rzetelną praktykę. Kto tego nie rozumie, kto tego nie czyni, ten może rozwijać się wyłącznie pod osobistym nadzorem Mistrza. W realnych spotkaniach. Jeśli nawet to nie pomoże to już tylko pozostaje cierpienie życia jako nauczyciel. Niestety nauczając od negatywnej, pełnej cierpienia strony. Czasem i to jest potrzebne, ale oby jak najrzadziej.

Swami P. SaiSiwa


Wracam Tam - wiersz

Wracam Tam - wiersz (2015.04.28)


Wracam codziennie
Do Pani Niebieskiej.
Serce me wie,
Ono zna drogę.

W ciszy, w pokoju,
Lat tysiące
Na jednym oddechu
W Niebieskości błogiej.

Kiedy znów przyjdę
Do waszej Zieleni?
I czy w ogóle,...
Tego nigdy nie wiem...


Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Nierozważne dziecko - wiersz

Nierozważne dziecko - wiersz (2015.04.27)


Nierozważne dziecko
Na „ulicę” wbiegło
Nikt nie raczył „zahamować”
Kto dziś łzy moje otrze?

Lecz ma bólu Prema
W nienawiść się nie przemienia
Tylko strugą deszczu łez
Z pól rzekami spływa.

Swami P. SaiSiwa

Zadanie awatara

Zadanie awatara - wiersz (2015.04.27)

Ammę oddzielono od Swamidżiego.
Mnie oddzielono od Vasanthy Ammy.
Ode mnie oddzielono me duchowe dziecko... 

Czy tak ma wyglądać zadanie awatara?!
Czy świat wciąż jest wart Satjajugi?!
Czy istnieje kres dlań cierpienia?!

Swami P. SaiSiwa.