niedziela, 3 maja 2015

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

Każdy jest inny w swoim rozwoju - dyskurs

czyli jak to jest być uczniem


Ostatnie wydarzenia które się zadziały na publicznym forum G+ pokazały mi dobitnie znaczenia zalecenia z buddyzmie, które mówi aby uczniowie nie rozmawiali ze sobą o rozwoju duchowym jaki sami przechodzą, a szczególnie nie porównywali się wzajemnie, nie rywalizowali. Może to prowadzić czasem do ostrych konfliktów, w który zawsze jest zaangażowane ego, a nie rzeczywisty duchowy postęp. Nie da się porównać duchowego postępu, ponieważ każdy jest inny. Nie tylko w jaki sposób rozumie duchową wiedzę albo nawet samo znaczenie czym rozwój jest, ale nawet to jakich metod używa, jaką drogą idzie, lub jak postrzegać cel tejże drogi.

Można powiedzieć, że wszyscy dążymy do Ostatecznego Niecofającego się Oświecenia, co czasem w skrócie zapisuję jako ONO. I choć faktycznie ONO jest najważniejsze, bo przynosi również Wyzwolenie, Mukti, to droga do Niego dla każdego jest inna i rzadko bywa, by dla dwóch osób była porównywalna. Sposób i głębia rozumienia Drogi jest różna z powodu przeszłości karmicznej, różnych doświadczeń, które wywołały i zakodowały różne wrażenia i emocje w podświadomości każdego. Stąd wrażenia jakie przynoszą teraz skojarzenia z danymi sprawami są różne. Ta sama rzecz dla jednego będzie ważna, dla innego już niepotrzebna a dla jeszcze innego jeszcze nie możliwa do docenienia. To trzy etapy doświadczenia jak: być przed tym doświadczeniem, być w tym doświadczeniu i przekroczyć to doświadczenie. Ilość aspektów życia i doświadczenia go jest niezliczona a do tego każdy jest na innym etapie przechodzenia przez dane doświadczenie. Jak tu więc cokolwiek porównywać?!

Do tego droga każdego z nieokrzesanych dyskutantów może mieć zupełnie inny charakter. Są zasadnicze cztery rodzaje drogi: bhakti joga (droga oddania), dżniana joga (droga wiedzy), dhjana joga (droga medytacji) i krama joga (droga czynu). Na każdym rodzaju drogi ma się poczucie jej kompletności, całkowitej słuszności. A to nie jedyne przykłady rodzajów dróg życia w ogóle, które mają wpływ na charakter własnej drogi duchowej. Przy takiej różnicy światopoglądowej z różnych rodzajów dróg rozmowy między uczniami „krwawo” kończą się jeśli nikt nie odpuści. Ego zwyciężyło, rozwój zrujnowany na wiele lat.

Najgorsza jest szczytowa faza ego ucznia, kiedy w konflikcie powołuje się na poparcie Mistrza jakie u niego posiada. Mistrz popiera każdego, bo popiera rozwój każdego, ale nie popiera niczyjego ego! Mistrz wskazuje i popiera pozytywne strony w każdym uczniu by dopingować i dawać pozytywny punkt zaczepienia każdemu w jego rozwoju. To tak jakby podpowiadał we wspinaczce każdemu gdzie może ustawić swoją stopę, lub znaleźć dogodny chwyt. Mistrz widzi pozytyw każdego i szanuje każdego indywidualny charakter i własną drogą. Wie, że i tak celem nie jest kultywowanie własnych skłonności, ale ich przekroczenie, więc nie przywiązuje wagi do spraw, które u innych doprowadzają do gorączki gotującej krew w dyskusjach.

Kiedy przychodzi Mistrz i mówi „dość”, to wszyscy powinni się Mu pokłonić i odejść w zgodzie. Inaczej nie nazywaj siebie uczniem! Po to służy rozwijanie miłości i szacunku dla Mistrza, by cię przeprowadził przez to co wydaje się niemożliwe. On cię prowadzi poza to w czym jesteś i co wywołuje tak namiętne dyskusje a nawet konflikty, prowadzi poza ego. Jaki jest więc sens nazywania siebie uczniem, jeżeli własne ego jest ważniejsze niż Mistrz, jeżeli ego to chce się posłużyć autorytetem Mistrza dla „wygrania” własnej strony? Taka „wygrana” jest przegraną w duchowym rozwoju.

Do każdego mówię „odpuść”. Nie ważne czy masz rację, czy może wielką rację, albo nawet bardzo wielką rację. To wszystko umysł. Dlatego wyłączam wszelkie dyskusje na G+ (G+ wyzerowałem ze wszystkich dyskusji), nie prowadzę forum dyskusyjnego o duchowym rozwoju. Jedynie sprawy organizacyjne. Niech każdy rozmawia tylko ze mną, jak chce się rozwijać duchowo. Drogą mailową, lub na Skype. Znajdzie u mnie zrozumienie a nie ocenę i konflikt. Jednak też, aby zostać uczniem musi się angażować w praktykę i rozwinąć szacunek dla swego Mistrza. Jak mogę powiedzieć komuś, aby dokonał w sobie określonej zmiany, zwłaszcza trudnej, kiedy nie ma szacunku i docenienia?

Moją regułą jest, że nie podtrzymuję kontaktu z nikim, kto mnie traktuje jako kolegę do pogaduszek. Nie mam zwyczajnie na to czasu. Nie szukam towarzystwa do pogaduszek. Takie osoby będą musiały odejść. Są osoby, które jedynie czego chcą to potwierdzeń o własnych osiągnięciach, często „wspaniałych”. Ale jeżeli po stu pochwałach dostanie jedną małą krytyczną wskazówkę to efekt jest jakby wywrotkę dynamitu wrzucił do czynnego wulkanu. Erupcja zdolna zniszczyć cały świat, nie mówiąc o mnie samym. Ego na sterydach, tak można by to określić.

Nie szukam nikogo, sam mnie znajdź. Wiedz jednak, że choć w jednej ręce trzymam wonny kwiat mej duchowej poezji, to w drugiej kij ZENNN, po kontakcie z którym umysł wychodzi w siniakach. Jest to po to byś zauważył gdzie ukrył się twój umysł. Ostatecznym wyznacznikiem bycia uczniem jest nie tytuł, uznanie, pochwała, ale duchowa praktyka. Można mieć niezwykłe doświadczenia duchowe, ale one przeminą a nie wzmocnią się jak nie ma duchowej praktyki. Rozwój praktyki ma doprowadzić do zmiany stylu życia i transformacji. Dyskusje tego nie uczynią. Moim celem jest podtrzymanie i rozwój duchowej praktyki w uczniu. W tym aspekcie pochwała i uznanie osiągnięć ucznia ma swoją tymczasową funkcję, ale potem wszystko wymiatamy by kontynuować rzetelną praktykę. Kto tego nie rozumie, kto tego nie czyni, ten może rozwijać się wyłącznie pod osobistym nadzorem Mistrza. W realnych spotkaniach. Jeśli nawet to nie pomoże to już tylko pozostaje cierpienie życia jako nauczyciel. Niestety nauczając od negatywnej, pełnej cierpienia strony. Czasem i to jest potrzebne, ale oby jak najrzadziej.

Swami P. SaiSiwa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.