niedziela, 6 lipca 2014

Czystość i niewinność - dyskurs

Czystość i niewinność - dyskurs


Niewinność to nie dotykać niczego,
Czystość to nie być przez nic dotykanym.

Czystość i niewinność to kluczowe cechy które należy rozwinąć w dążeniu do Oświecenia. Zarazem same w sobie są Wyzwoleniem, czyli uwolnieniem od świata iluzji. Oświecenie, które samo w sobie jest bezatrybutowe, przejawia się w konkretnych okolicznościach formy życia i przyjmuje również formę, formę cnót. Oto dlaczego człowiek, który nie rozwinął w sobie cnót nie osiągnie Oświecenia, poza może krótkimi wglądami. Te wglądy są rzecz jasna bardzo cenne, ponieważ są najbardziej bezpośrednią wskazówką do czego dążymy. Żaden opis, czy wyjaśnienia nie będą miały właściwego znaczenia, kiedy dzięki zasługom, lub częściej, dzięki sadhanie (duchowej praktyce) nie rozwinie się głębokiego wglądu.

Aby rozwinąć czystość należy rozwinąć niewinność. Aby przez nic nie być dotykanym, to i samemu nie można niczego dotykać. Dotykana rzecz dotyka nas. W sensie energii psychicznych dotykanie przedmiotów sprawia, że energia psychiczna innych osób, które dotykały ten przedmiot przechodzi do naszej aury i stają się częścią naszego myślenia a potem i postrzegania rzeczywistości. Dotykanie jest nie tylko fizyczne ale i mentalne. Skupianie swej uwagi dłużej na przedmiotach już tworzy więź z tym przedmiotem a potem jego pragnienie lub awersję doń. Ta emocjonalna nić astralna sprawia, że teraz jesteśmy dotykani przez ten przedmiot lub osobę. Jeżeli ten przedmiot jest w zasięgu złych wpływów, skojarzeń, albo silnych pragnień czy innych obciążających emocji a jesteśmy dotykani nimi poprzez niewidzialną nić astralną i tak te wpływy udzielają się również nam. To niszczy czystość aury i umysłu. Obce myśli i pragnienia wpływają do naszej aury i zanieczyszczają postrzeganie i myślenie. Tracimy tak swoją czystość, więc i oddalamy się od Jaźni, która jest doskonale czysta. Tracimy tak stopniowo swoją radość a życie staje się ciężarem.

Dlatego nie otaczaj się przedmiotami ogólnego pożądania, traktuj wszystko jak tymczasowe, bo takim jest. Wtedy wpływ jest znacznie mniejszy. Nie oglądaj z takim samym pragnieniem wystaw sklepowych, filmów, muzyki, czy nie przyglądaj się innym ludziom, jedynie ich zauważ by na nich nie wejść, jedynie by rozpoznać ich wibrację i pójść własną drogą. Szanuj swoją czystość, ale i tak musisz brać udział w życiu. Najlepiej by było dotykać tylko czystych rzeczy, nawiązywać kontakt tylko z Bogiem i tylko z Nim się łączyć, ale w takiej sytuacji musiałbyś żyć w odludnej pustelni ale i nawet tam niczego nie dotykać. Lepiej rozumieć i rozróżniać pozytywne wpływy i negatywne. Lepiej podchodzić do wszystkiego bezpragnieniowo i bezinteresownie. Tak nie tworzysz nici astralnych, bo podchodząc do rzeczy i osób, albo zwierząt już masz życzliwy, ale i bezinteresowny stosunek do nich. Życzliwość to stan naturalny atmy, więc i wyzwolonego od więzów człowieka. Tak nawet kiedy dotykasz, nie jesteś sam dotykany. To stan samadhi umysłu, który wycofał się ze świata zmysłów i wszelkich pragnień związanych ze zmysłami.

Trudno mieć tak doskonały zrównoważony umysł, trudno w ogóle funkcjonować w samadhi. Kiedyś, w stanie Sudhasatwa będzie to dla ciebie proste, ale na początku drogi duchowej to bardzo trudne. Dlatego doskonałą praktyką jest dotykać wyłącznie Boga. Wszystko jest Bogiem, we wszystkim jest Bóg. Tak traktując wszystko czego dotykasz, o czym myślisz czy w ogóle masz do czynienia jest dotykaniem Boga, relacją z Bogiem a On spala wszelkie przywiązania i wpływy. Powtarzaj namasmaranę (powtarzanie Imienia Boga z oddychaniem: „OM” na wdech, wybrane umiłowane Imię na wydech) tak często jak to możliwe by nieustannie pamiętać o Bogu w każdej czynności a tak stopniowo przepalisz wszystkie nici cię wiążące z iluzją świata. Wymkniesz się matriksowi uwikłań i wpływów na ciebie. W ten sposób ty dotykasz tylko Boga postrzegając wszystko jednakowo. Ta „jednakowość postrzegania” jest bardzo ważna by usunąć wartość emocjonalną przywiązaną przez ciebie do każdej rzeczy czy osoby a zastąpić przywiązaniem do Boga. Tak rozwiązujesz sieć pragnień a wiążesz się z Najwyższą Czystością, z Bogiem.

Tak rozwijana niewinność zamieni się w mądrość spontaniczności, która nie pozostawia za sobą śladów karmicznych. Czystość we wszystkim pokona iluzję, ją unieważni i sama przemieni się w nieustraszoność. To przepiękny stan, ale dopiero wtedy możemy mówić o wyzwoleniu. Nieustraszoność atmy nie da się porównać do odwagi czy heroizmu, bo te wynikają z rozwiniętych cech. Nieustraszoność atmy jest pochodną czystości, jest prawdziwą Czystością, jest Naturą atmy. W tym stanie niewinność jest zawsze zachowana, bowiem Czystość atmy z natury niczego nie dotyka. Małe dzieci nie mają wyrachowanych intencji kiedy czegoś dotykają, jest to zabawa i spontaniczność. Dlatego mówimy że są symbolem niewinności. Starsze dzieci już uczą się pojęcia korzyści i rozwijają pragnienia.

Kiedy Bóg chciał mi pokazać, że osiągnąłem niewinność ukazał mi się jako dziecko w formie małego Sai Baby i usiadł mi na kolanach. Wiele lat później Bóg w formie Siakti pokazał moją niewinność, kiedy Siakti ukazała mi się w wizji i tańczyła jako dziecko na szczycie wysokiej góry. Ten symbol miał ogromne znaczenie, ponieważ ukazywał mi pomyślne zakończenie procesu kamadahany, czyli spalenia kamy (lubieżności) na popiół. Lubieżność wobec kobiet została całkowicie wypalona a relacja z Siakti czysta i boska. W istocie tak było zanim przyszedłem tu na Ziemię, ale było to wzięcie karmy lubieżności świata na siebie. Proces trwał wiele lat, był bardzo trudny, dlatego Siakti pobłogosławiła mnie swym dziecięcym tańcem.

Innym razem Bóg ukazał mi moją czystość, ukazując w wizji jak siedzę nagi o lśniącej skórze za stołem w dużym salonie. W koło ludzie chodzili i nie widzieli mnie. Zmieszany nieco zapytałem Boga „co to jest?”. Czyżbym stracił swoją niewinność? Bóg w formie Sai Baby wtedy rzekł: „Jesteś-jaki-Jesteś, to oznacza twoją czystość”. Nic mnie nie dotyka, ponieważ mój umysł jest skupiony tylko na Bogu. Bóg, czystość Boga stała się moją czystością. To bardzo ważne, by mistrz, a w moim przypadku Sai Baba, lub Siakti, potwierdził nasz stan duchowego postępu taki lub inny. Inaczej łatwo sobie przypisać to i owo z pozycji ego a więc stracić niewinność i zaraz potem czystość.

Swami P. SaiSiwa

3 komentarze:

  1. W moim sercu gości radość a w mojej głowie jakby coraz rzadziej pojawiają się niepożądane myśli i jakbym coraz lepiej sobie z nimi radziła. Do pracy nad sobą zmusiło mnie cierpienie. To już trzy lata.W końcu odnalazłam siebie i myślę, że ciągle siebie odkrywam. Moim marzeniem jest nie "pozostawiać śladów" i pozostać niewinną. Sama chcę wypełniać swoje przeznaczenie i zrobić to co zaplanowała moja dusza. Po czym poznam ,że osiągnęłam cel i że zachowuję niewinność? Czy jestem w stanie przewidzieć jakich wyzwań jeszcze podjęła się moja dusza? Co zaplanowała?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Kasiu, dusza poznaje siebie w relacji z Bogiem. To zrozumiałe, bo jest Jego iskrą. Jak chcesz poznawać siebie głębiej, to poznawaj też i Boga, uzyskaj Jego miłość. To Jemu dedykując każdy czyn nie będziesz pozostawiać karmicznych śladów, więc i nie powrócisz tutaj <3
    Dusza decyduje czy daje poznać umysłowi swoje polany, lub ich część, czy też nie. Na ile czujesz w sercu tak działaj, nie masz innego kompasu życia jak serce. Poprzez subtelne uczucia przemawia dusza. Tylko tak możesz iść przez życie w zgodzie ze swym planem. Dusza to Ty w istocie, nie ciało, nie umysł.
    Pozdrawiam Swami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Swami za te słowa.Chcę się rozwijać, już nie ma powrotu do tamtej świadomości.I też nie chcę zawrócić.Teraz jestem szczęśliwa i im głębiej zagrzebuję się w swoim wnętrzu, tym bardziej mi błogo, bezpiecznie i cudownie. Twoje techniki duchowe bardzo wspierają rozwój .Fajnie ,że się pojawiłeś...Dziękuję..Życzę Ci wszystkiego co piękne.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.