sobota, 29 sierpnia 2015

Twórczy smutek i depresja - dyskurs

Twórczy smutek i depresja - dyskurs


Czy smutek, albo depresja może pomóc na drodze duchowej? Nie chodzi mi tu o przewlekłą depresję, która całkowicie wysysa energię psychiczną człowieka. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc specjalisty. Chodzi mi o depresję, która każdego nachodzi częściej lub rzadziej, kiedy wszystko dosłownie się wali a nie widać już najmniejszego sposobu by to zmienić. Depresja, która po paru dniach, tygodniach, może się odrodzić w nową aktywność by to co niemożliwe zmienić, albo przeobrazić w zupełnie nowy kierunek. A jak jest na drodze duchowej? Najpierw więc trochę o umyśle...

Umysł manas

Człowiek prowadzący doczesną aktywność musi też aktywnie używać umysłu. Sam umysł jako całość ma wiele warstw a ta najniższa, odpowiedzialna za codzienną interakcję, nazywa się mamas. Ten umysł, po części świadomy a po części podświadomy, zbiera wszelkie wrażenia, kojarzy je w treści emocjonalno-wrażeniowo-informacyjne (myślokształty) i zapamiętuje. Zapamiętuje też związki z innymi myślokształtami, które już są w tym umyśle. Niestety często to pobudza do ciągłego strumienia myśli a nieraz i słów. Ten magazyn wrażeń, przywiązań do nich i awersji stanowi całą osnowę tego jak odbieramy i reagujemy ze światem. To ten umysł ciągle poszukuje nowych wrażeń bo z nich czerpie swoją energię do działania. Nie ważne jakiej jakości są to wrażenia, umysł działa dzięki pobudzeniu poprzez zmysły. Tylko umysł analityczny może kontrolować manas. Mówi się, że człowiek inteligentny wybiera czego chce doświadczać. Oznacza to że wyższy umysł analityczny ma władzę nad umysłem myślowo-emocjonalnym manas. Powinien mieć.

Umysł widżniana

Ponad umysłem manas jest umysł analityczny wykorzystywany w dociekaniu co jest dla nas dobre, jakie działania, jakie wrażenia itd. Rozpoznaje też co stanowi przeszkodę, lub obciążą życie i postanowione sobie cele. Wyciąga wnioski, zdobywa wiedzę i próbuje znaleźć drogę do pozbycia się obciążeń a wzmocnienia tego co służy, stanowi więc już pierwszy stopień inteligencji. Umysł ten robi to już w odniesieniu do tego co poznał umysł manas, jakie ma wrażenia i jak manas postrzega otaczający świat. Oznacza to, że umysł analityczny może wyznaczyć cel, którego rozumie słuszność, lecz przywiązanie do tego celu będzie w umyśle manas. To dopiero to przywiązanie w umyśle manas pozwoli owy cel realizować. Jeśli nie będzie poparcia dla wyznaczonego celu to wnioski nawet najmądrzejsze na nic się nie zdadzą. Pozostaną w sferze marzeń i fantazji.

Umysł buddhi

Analiza co dobre i służy a co nie, zawsze się opiera na doświadczeniu, na mądrości już zebranej. Jednak jest jeszcze poziom intuicji, która nie raz przeczy utartym drogom wydeptanym przez doświadczenie. Ciągnie w nieznane, choć przeczuwane, iż coś, jakiś kierunek jest wart uwagi i wysiłku. Analiza dopiero później ukaże zasadność, ale i tak nie zawsze. Takie przeczucia to wyższa intuicyjna inteligencja buddhi. Obejmuje ono doświadczenie wielu żywotów syntetycznie, całościowo wyciągając wnioski natychmiastowo jako przeczucie. Intuicje buddhi nogą inspirować na całe życie, potrafią zadziwiać, rozwiązywać nierozwiązywalne. Jednak bez poparcia w wiedzy i jej zrozumieniu, czyli umysłu widżniana nawet najwspanialsze intuicje będą bezpłodne. Tak więc buddhi musi być potężniejszy niż widżniana, a widżniana bogata w wiedzę i umiejętności.

Duchowa droga a umysł

Buddhi może wskazać, by iść w całkiem innym kierunku, niż wszyscy podpowiadają, niż codzienne życie sugeruje, niż umysł to widzi. Cóż z tego, kiedy manas jest pochłonięty ekscytującymi wrażeniami. Kiedy manas zwraca się ku sadhnie (duchowej praktyce), to czyni ją tylko w nadziei na nowe wrażenia, pobudzenia. Kiedy ich tam nie odnajduje już pojawia się zniechęcenie i strumień myśli kierujący się ku przyjemnemu, już szuka gdzie indziej. Taki człowiek, co nie uzyskał kontroli nad przyjemnym i nieprzyjemnym, nad przyciągającymi wrażeniami płynącymi ze zmysłów i ekscytowania się nimi... taki człowiek nie ma szans na duchowy rozwój. Również trzeba mieć wiedzę, choćby taką, że życie w świecie zmysłów więzi w nieskończonym cyklu narodzin i śmierci, krótkich radości i zawsze następujących po nich cierpień, cyklu karmicznych nagród a potem ciężkich karmicznych spłat. Wiedzy, że tylko przekroczenie życia i odnalezienie własnego Źródła wyzwala z tego karmicznego cyklu. Że konieczna jest intensywna sadhana duchowa, by to Źródło, własną Jaźń osiągnąć.

Smutek

Kiedy manas nie osiągnie co lubi i go przyciąga to popada w smutek. Zwłaszcza, kiedy dzieje się to po raz któryś z rzędu. Zamiast narzekać, co uczyni każdy typowy człowiek pochłonięty doczesnością, to należy się cieszyć. O tak, dla aspiranta duchowego to okazja, kiedy manas się załamał, kiedy na chwilę się rozpadł na kawałki. Jego moc dramatyczne spadła i pyta umysłu wiedzy, widżniany, co dalej? Ten niech odpowie: „manasie, trzymaj się sadhany jak nawiedzony kochanek swej kochanki”. To manas zrozumie, połączenie z silną emocją. Manas nie pojmuje wiedzy, manas się tylko chce „realizować”. Trzeba więc to „realizowanie się” skierować na właściwe, wartościowe tory.

Depresja

Bywa i tak, że widżniana jest też skierowana na świat, jak manas. Wciąż z nim „walczy” o lepsze coś tam. Lepsze jutro, lepszą Ziemię, lepszą pracę, lepszy związek, lepszy los dla dzieci... itd, itp. Snuje plany, zdobywa wiedzę i rozwija talenty, zbiera certyfikaty i dyplomy. Owszem, to część życia, ale najlepsze to poznać siebie. Trzeba pośród wszystkich wartościowych celów odnaleźć i zrobić miejsce na cele cenne - samopoznanie. Jest to cenne nawet i dla życia, bowiem samopoznaniem sprowadzi się boski umysł do życiowej gry. Kiedy umysł analityczny nie jest skłonny do tej wyższej mądrości to depresja, czyli załamanie całego naszego rozumowania i poczynionych wspaniałych planów życiowych, zdruzgotanie wszelkiej nadziei... jest cudowną okazją do przewartościowań i skierowania się do tego co cenne.

Samopoznanie

Wielu tego doświadczyło, zupełnego przewartościowania życia z powodu załamania i depresji. Manas i widżniana straciły swą moc, czas na intuicję, która chętnie łączy życie z transcendentalnym, duchowym. Trzeba mieć to jednak mocno na uwadze, trzeba na tę depresję pozwolić i otworzyć na nowe. Pozwolić zniszczyć wszystko, wszystkie utarte drogi i „rozwiązania”, które przyprowadziły w końcu pod „ścianę” niemożności. Pomyśl, że to też cykl, tyle że o wiele większy, niż typowe radości i smutki. Ten cykl trzeba przerwać. Depresja zaś pokazuje czym się jeszcze łudziłeś, pozwól więc temu odejść. Kolejna przeszkoda odpadła, ciesz się! Bowiem jedyną drogą wyjścia jest pełne, ostateczne samopoznanie, czyli Oświecenie. Jaźń jest błogością, która nie ma cieni ani przeciwieństw w sobie.

Umysł na wielu poziomach ciągnie do świata po energię, Jaźń jest nieskończoną energią. Kiedy wreszcie umysł to odkryje, już nie będzie błądzić. Kiedy zaangażowany w świat da się wciągnąć, wtedy każdy smutek, a tym bardziej depresja to natychmiastowe przypomnienie do powrotu do Jaźni.

Kiedy wszystko mi się rozpada, 
Natychmiast wszystko to puszczam...
Co za radość, co za radość!
Świat zniknął z mego umysłu
*
Kojące utulenie na Jaźni łonie.

Najgorszym rozwiązaniem dla doświadczania depresji, czy smutków jest stymulowanie się używkami i tanią rozrywką. Alkohol, czy narkotyki wyniszcza stopniowo w człowieku wszystko co dobre, wpierw odzierając ze szlachetności. Szlachetność znika pierwsza i nie ma w tym wyjątków, bowiem to wynika wprost z odcięcia się od świata duszy. Z kolei tania rozrywka utrwala niskie pobudki przejmując obciążenia innych, co w tym biorą udział. Utrwala to w umyśle ucieczkę, zamiast korzystanie z intuicji. Im dłużej tak się czyni tym trudniej się temu przeciwstawić. Alkohol to jasna deklaracja: „manasie prowadź, gdziekolwiek cię ciągnie, wyłączam rozum”. Tak można skończyć w najniższych emocjach i narodzinami w świecie zwierząt. To trochę całkiem odwrotna droga. Ech...

Szlachetność

Szlachetność to cecha wyróżniająca człowieka od zwierząt. Posiadanie rozumu to nie wszystko. Szlachetność jest głównie kojarzona w nobliwą działalnością w świecie. Ale to połowa tego. Szlachetny człowiek ma rozwinięte cnoty, dlatego jego wnętrze jest jego bogactwem. Rozpoznaje to, widzi to. Piękno duszy kryje się w jej cnotach. Widać to w relacjach z innymi. Szlachetny człowiek w trudnościach, smutkach i depresji z łatwością kieruje się do swego pięknego wnętrza. Tam nie ma baru z alkoholem. Tam jest intuicja i boskie prowadzenie. Tam jest ananda i ukojenie. Tam, we własnym wnętrzu, jest w końcu samopoznanie i zakończenie ziemskiej podróży. Mądry, kto kieruje się ku wnętrzu nie czekając na smutek i depresję. Kiedy jednak przyjdą, wiesz już co czynić i od teraz wykorzystuj tę okazję dobrze!

Tego wszystkim życzę, Swami P. SaiSiwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.