poniedziałek, 31 grudnia 2018

Przebudzonego Roku Premy 2019

Inspiracja - 2018.21.31

Przebudzonego Roku Premy 2019


W nadchodzącym roku 2019 życzę wszystkim rozwinięcia głębokiego kontaktu z Bogiem.
Rozmowy, wizji i komunii z Bogiem dającą najwyższą błogość duszy.

Rok Premy


Jest dobry powód na takie życzenia, bowiem liczba 2019 jest liczbą pierwszą. Co znaczy, w mojej boskiej numerologii, jest liczbą Premy, czystej miłości do Boga. W mojej numerologii 1 jest liczbą Satji, czyli odwiecznej prawdy, Boga. Jest bowiem pierwszą z liczb, liczb wszelkich źródłem (gdy dodajemy 1 do samej siebie). Liczby pierwsze natomiast to liczby braku podzielności z czymkolwiek (poza 1 i same z sobą). Albo całość, albo nic. Taka jest totalność Premy. Wszystko inne to umysł. Umysł potrafi się dzielić, jak liczby złożone. Miłość zawsze daje siebie w całości... albo to nie jest miłość!

Ponadto końcówka roku, 19 to liczba (też pierwsza) głównych właściwości Radhy, ucieleśnienia Premy z czasów Kriszny, a dziś wcielonej jako Śri Vasantha Sai. Tak więc rok 2019 podwójnie udowadnia, że jest rokiem Premy. Zaś ze względu, że 19 łączy się z Radhą, to ten aspekt Premy, tego właśnie roku, łączy się szczególnie z premabhakti. Najwyższej formy oddania Bogu.

Liczba pierwsza dzieli się tylko przez siebie co daje w wyniku 1. Albo przez 1 co daje samą siebie. Nic innego tu nie jest obecne, żadna inna liczba. Znaczy to w mojej boskiej arytmetyce, że jedynym towarzyszem Premy jest wyłącznie Satja. Prema wskazuje i prowadzi do Satji, czyli Boga. Inaczej mówiąc, drogą do Boga jest miłość i mówi o tym nie tylko duchowa wiedza, religia, teologia, ale i matematyka. W tej relacji miłości nic innego nie jest obecne, świat i jego sprawy nie są obecne. Tak samo jak liczbie pierwszej towarzyszy jedynka i żadna inna liczba. To czystej wody mistycyzm. Premabhakti jest niczym kryształowa woda.

Bhagawan Sthya Sai Baba mówi, że najpomyślniejszą rzeczą jaką możesz uczynić to nawiązać kontakt z Bogiem. Jak to osiągniesz, to twe życie się przemieni i rozkwitnie. Taka jest natura Boga. Dlatego ze wszystkich pomyślności jakie bym mógł życzyć na ten nowy rok, to ta Najwyższa Pomyślność, czyli kontakt z Bogiem. Niektórzy, co o Bogu nic nie wiedzą, a wierzcie mi, są tacy! Oni mówią, że „któż wie co może wyniknąć, kiedy Bóg będzie człowiekowi dyktować co ma robić?” Myślą o zaślepieniu i szaleństwie a nawet fanatyzmie. Ale tyko dlatego tak mówią, bo jedyne co znają z przewodnictwa to swoich polityków. Zwyczajnie więc mylą Boga z politykami. Bóg jako Satja manifestuje się przez trzy najwyższe wartości spójne ze sobą: Satjam, Shiwam, Sundaram. Znaczy to Prawda, Dobro i Piękno. Te trzy zawsze są obecna w Boskim przewodnictwie i działaniu, więc nie ma obawy.

O przewodnictwo Boga trzeba się modlić nieustannie. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie Kalijugi, czyli wszechobecnego kłamstwa, systemowego, politycznego, historycznego, naukowego i korporacyjnego kłamstwa oraz manipulacji. Polacy szczególnie to znają po doświadczeniu komunizmu. Innym trudno sobie to wyobrazić. Teraz cały świat poszedł tą drogą komunizmu, choć oczywiście kłamie, że nie.

Sai Baba powiedział na początku swej misji, że przyjdą czasy intensywnego kłamstwa systemowego, pomieszania, dezorientacji. Wtedy tylko indywidualne Boskie prowadzenie w sercu będzie wstanie przeprowadzić człowieka przez życie. Dlatego wykorzystajcie ten pomyślny rok na rozwinięcie tego kontaktu! Tak jak świat już nie zmierza, ale pędzi ku zagładzie wszelkich wartości na rzez totalnego komunizmu  i niewolnictwa, tak równie należy pędzić ku kontaktowi z Bogiem by zachować swoją duszę. Nie żartuję, bowiem to może być rok ostatni. Niszczenie wiedzy duchowej przez ukryty światowy komunizm pędzi i czyni wszystko by ludzi odciąć od Boga całkowicie a na człowieka sprowadzić totalną technologiczną kontrolę.

Objawiona Mantra


Choć mam kontakt z Bogiem to wciąż mi go mało. Nigdy dość upojenia Bogiem. W mym z głębi duszy wołaniu za Bogiem, Bogiem, Bogiem, usłyszałem mantrę, która ma mi w tym pomagać. Stosuję ją i tu chcę się nią podzielić. Ma ona wydźwięk wołania i wielbienia Boga jako nauczyciela, bo to przecież jest aspekt Boskiego prowadzenia. Oczywiście brzmienie tej mantry będzie zależeć od wielbionego imienia Boga. Brzmi ona w mojej wersji:

Om Dżej Guru Dżej Sai Siakti Ram!

Ale też może to być:

Om Dżej Guru Dżej Sathya Sai Ram!

lub

Om Dżej Guru Dżej Sada Siwa Ram!

itp.

Co trzy powtórzenia można dodać modlitwę dla podkreślenia intencji:

Ukochany Panie (Pani, Mahadewo, Mahadewi) obdarz mnie swoim darszanem, spraszanem sambhaszanem (lub zwyczajnie: obdarz mnie swoją wizją, rozmową i komunią). 

Ważne by utrzymywać koncentrację i intensywne uczucie. Uczucie miłości toruje drogę wprost ku Bogu.

Swami P. SaiSiwa

czwartek, 25 października 2018

W celi wieziennej życia... i trzy wizje

Wizje i rozważania - 2018.10.25

W celi wieziennej życia... i trzy wizje

Dzień za dniem kajdan obowiązków!
Dokąd idziesz, czy tylko do grobu?
Wizja 1, dzień 1:
Więzienna cela długa i wąska jak wagon kolejowy. Jak wagon z pociągu, którym do pracy codziennie dojeżdżam. W nim ludzie w szarych łachach więziennych chodzą w kółko. Na poziomie sufitu poprzecznie do wagonu kładka. Na tej kładce siedzi strażnik z pałką i pilnuje. Ja też tam jestem, też z więźniami powłóczę. Jest jednak zasadnicza różnica - mam na sobie pięknie lśniącą różową koszulę.
Koniec wizji

Tak życie sobie płynie w narzuconym nam ekonomicznym przymusie, który na siebie bierzemy dla pomyślności rodziny i bliskich... ale to więzienie. Na robienie wolne, spontaniczne, bez przymusów, togo co serce dyktuje tak niewiele przestrzeni pozostaje, takie minimum, że szarość ducha zabija. Zdaję sobie z tego sprawę sam będąc w taki kierat zagoniony, znając każdy jego dzień... Kiedy będę wolny? Wielu to pytanie sobie zadaje, i ja też, wiedząc nawet jaka jest odpowiedź. Otóż nigdy!

Prema. Różowy kolor to kolor Premy, miłości do Boga. Tak jak zielony jest kolorem nadziei i miłości do życia. Naturalnie piękna zieleń serca, u wielu niegdyś młodych, szarością zaszła bo widzieli wolność w tym, żeby robić co się chce. Życie jednak okazało się niekończącym obowiązkiem i to pod niemal każdym względem. Moja koszula pokazuje inną ewolucję uczuć. Od zieleni do różu. Od uczuć lokowanych w świecie dzięki poszukiwaniom wewnętrznym się odwróciłem, nie pokładając w nim żadnych swych nadziei a jedynie obowiązek. Zaś sam ulokowałem swe uczucia na Bogu.

Bóg kieruje życiem, światem, jego rozwojem i to mi wystarczy. W świecie mamy odpowiedź karmiczną za swoje czyny indywidualnie i zbiorowo na wiele sposobów. Tylko karma, więc po co nadzieje lokować w świecie? Czy kolczaste ciernie ugaszą pragnienie wędrowca? Strażnik w wizji reprezentuje karmę. Zamiast marzyć o nieosiągalnej wolności czego się chce dla „realizowania swej miłości”, można z miłością robić to, co się musi. Ale jak z miłością robić swe obowiązki? Jeśli robimy to dla zadowolenia innych, to znowu wpadamy w kolor zielony. Kto inny ma być zadowolony - prawdziwy Sprawca wszystkiego, prawdziwy Władca każdego aspektu świata i każdego naszego czynu, nawet oddechu. Bóg! Rozpoznanie tego jest zasadnicze, by naprawdę ofiarować wszystko Bogu. Taka jest moja droga, dlatego moja koszula w tej wizji jest różowa a nie szara. Kochać Boga we wszystkim co się czynić musi.

Czy ważne jest jakie stacje mija pociąg, którym wybraliśmy się w podróż? Ważna jest tylko docelowa stacja. Docelową stacją jest tylko Bóg, bo jest On naszą prawdziwą istnością. Jest też przecież sprawcą iluzorycznych wszystkich nas. Więc tylko Bóg jest ważny a zatem cokolwiek czynimy ważne jest tylko ze względu na Niego. Życie staje się tańcem dla Niego, nieustanną ofiarą i celebracją Boga. Tak życie staje się prawdziwą Rasalilą - słodkim tańcem dla Boga. Obowiązki kieratu życia to tylko „formy taneczne” tej Boskiej Rasalili.

Wizja 2, dzień 2:
Następnego dnia w medytacji widzę staw. Staw okolony zielenią roślin, jednak nie docierają one do oczka wodnego pośrodku. Ono jest wolne, woda nieruchoma, niebieskawa. Na samym środku stawu trzy różowe lotosy. Pięknie rozwinięte i mają w sobie ten sam róż.
Koniec wizji

Lotos reprezentuje Oświecenie. Różowy kolor pokazuje co sprawiło ten rozwój duchowy - Prema. Ta sama Prema w więzieniu obowiązków życia. Ta wizja, to przesłanie dało mi wiele radości i głębokich przemyśleń. Bóg pokazuje esencję drogi do Wyzwolenia, ale prawdziwego wyzwolenia, czyli Oświecenia na trzech boskich poziomach (trzy lotosy).

Jaką by drogę, czy „technikę duchową” czy filozofię nie wybrać to esencją drogi do Boga jest Prema i nie ma innej opcji. Sadhana bez Premy nie jest żadną sadhaną. Ja dużo medytuję, dużo praktykuję, mantruję za dnia i w podróży do pracy i z pracy. Dlaczego? Coś ma to „wygimnastykować” we mnie że stanę się bardziej duchowy? Nic podobnego! Czynię to bo tak wyrażam moją palącą tęsknotę za Bogiem. To mój nieustający wewnętrzny płacz: „Bóg, Bóg, Bóg...” skłania mnie do wszelkich „duchowych” działań. Ale by tak było trzeba głęboko przewartościować swoje zrozumienie i widzenie świata i życia. Głęboko badać siebie, podstawę swego istnienia w najgłębszej tajemnicy z możliwych.

Jak inaczej przemienić swe czyny, myśli, oddech a nawet bicie serca w nieustanne kochanie Boga? Tak rodzi się Prema - w totalnym docenieniu Totalności Boga we własnym istnieniu. Tak wewnętrzny „płacz za Bogiem” staje się najwyższą mądrością życia i osiąga się stan dżnianina. Tak się osiąga prawdziwą sadhanę i osiąga się stan jogina. Nie wolno jednak pozwolić by zieleń miłości świata wtargnęła na środek wód stawu czystości umysłu. Staw reprezentuje w tej wizji spokojny umysł. Umył, który trzyma się z dala od szukania czegokolwiek w świecie. Niebieski kolor wody w stawie pokazuje że w mym umyśle odbija się spokój nieba. Żarliwy dla Boga, obojętny dla świata z pewnością Boga urzeczywistni.

Wizja 3, dzień trzeci.
Wyszedłem na spacer podczas przerwy w pracy. Pomyślałem o formie Boga w postaci Bhagawana Sathya Sai. Poczułem by pomantrować trochę mantrę, którą dawno temu Bhagawan mi podpowiedział a w sumie jej nie używałem. Po pięciu minutach mantrowania pod wpływem uczuć dla mego Guru pojawił się Jego wyraźny obraz w sercu niemal na całą klatkę piersiową z przesłaniem „Zawsze Jestem”. Dalej mantrując wracam do budynku i wtedy od Sai przypłynęło do mnie natchnienie aby Go zapytać: „co mam zrobić ze swoim życiem”. Czy jest ważniejsze pytanie?Wtedy odpowiedział mi wizją: „stoję pośród ludzi i opowiadam o Bogu. Wokół mnie niebieska aura, piękna pełna życia.”
Koniec wizji

Co do mantry chodzi tu o pańczamantrę (pięciosylabową, oprócz samego OM). Jest to: „OM, Nama Saisza”. „Saisza” (ang. Saisha) to skrót od Saiszwaraja, czyli Sai Iszwara - Sai Bóg Najwyższy.

Kolor niebieski jest kolorem Prawdy. To trzeci kolor w sercu, to znaczy jeszcze głębszy jego wymiar, lub po prostu trzecie serce (po prawej stronie). To przebudzona boskość w człowieku. Manifestuje się wpierw jako niebieski punkt rozmiaru czubka igły. Potem, dzięki właściwej sadhanie przesyconej Premą rozrasta się aż wypełnia całą klatkę piersiową a potem ciało. W końcu niebieski kolor boskości wydobywa się na zewnątrz jako aura. W wizji, będąc w takim uświęconym stanie dzieliłem się z innymi swym doświadczeniem, by inni również mogli cieszyć się Bogiem, którym w istocie sami Są. Stan Prawdy.

Ta Prawda zachwyca, spełnia i Wyzwala. Trzeba jednak znać drogę ku temu, właściwie rozpoznać tę drogę, znać jej etapy, itd... Trzeba właściwie spojrzeć na te zagadnienia, aby nie zmarnować kolejnego, tak cennego ludzkiego życia. By było czymś więcej niż tylko więzieniem karmicznym. By móc to cenne życie skierować na drogę Wyzwolenia nawet w ciężkim więzieniu Kalijugi. Jest to możliwe! Odpowiedzią jest Prema.
Swami P. SaiSiwa

niedziela, 26 lutego 2017

Radość Boga - dyskurs

2017-02-26

Radość Boga - dyskurs

W wymiarze czidakasza (które jest poza światami stworzonymi przez Brahmę, a więc poza wszelkimi uwarunkowanymi istotami) Bóg może nie tylko przyjąć formę, ale i doświadczać. Jest to doświadczanie poprzez Premę i tylko Premę, czystą miłość w jej niezliczonych barwach, aromatach i aspektach. Jednym z tych aspektów to radość.

Kiedy wielbiciel otwiera swe serce na miłość Boga, wtedy zaczyna być coraz bardziej świadomy Boskiego wymiaru czidakaszy. W tym wymiarze wielbiciel staje się też świadomy Boga, Jego formy, Jego działań i... zabawy. Bóg lubi się bawić i żartować. Nie jest do tego potrzebne ani jedno słowo. To porozumienie wprost z serca do serca. Jeśli słowa padają, to czuć je w sercu a nie w głowie. Co więcej Bóg używa całej pojęciowości wielbiciela, co jest nie do podrobienia. Jakby znał wielbiciela od podstaw, lepiej niż on sam. Po drugie jest to słodki kochający dialog z najbliższym przyjacielem. Żadnych arbitralnych poleceń, nigdy tego nie doświadczyłem. Nigdy, choć z Bogiem rozmawiam od lat. Arbitralność i surowość to cechy wyłącznie istot ze sfery stworzenia Brahmy czyli fizyczne (jak ludzie) i duchy. Tylko one próbują manipulować i podrabiać Boga.

Ponieważ ten wymiar kontaktu z Bogiem jest poza stworzeniem Brahmy, to jeśli tylko serce jest czyste, takiej komunikacji nie da się ani zafałszować, ani podrobić. Tam są uczucia prawdy, uczucia miłości, uczucia prawości, doskonałego sensu istnienia, niezmierzonego współczucia, ale nade wszystko uczucia jedności z Bogiem, Jego niezachwianej przyjaźni i radości w każdym aspekcie istnienia.

Wiele razy czułem i wciąż często czuję radość Boga. Nadal jest to jedno z moich najszczęśliwszych doznań. Kiedy postanawiam na przykład pomantrować w ważnej intencji Bóg wyraża radość i daje mi to poczuć. Tylko tak poznaję prawdziwie wagę tego czego się podejmuję. Czasem chcę pomantrować  właśnie tylko po to by Bogu sprawić radość. Ale czasem chcę komuś odpuścić, albo dla kogoś coś uczynić i w odpowiedzi nie raz czuję radość od Boga. Wszystko co płynie z bezinteresowności i miłości Bogu sprawia radość. Wsłuchując się w radość Boga uczę się wartościować. Uczę się tak Boskiego systemu wartości i drogi ku Niemu. Nawet modlitwy tak poszukuję w sobie by sprawiały Bogu radość. Tylko taka modlitwa ma dla mnie wartość, z innych rezygnuję.

Tak z resztą działa miłość, jak kochasz chcesz sprawiać ukochanej osobie radość, jak najwięcej radości. Ten artykuł też powstał zainspirowany radością Boga, którą poczułem w sobie. Bogactwo komunikacji w wymiarze czidakasza jest cudowne. Nie jest to związane z żadnych channelingiem, telepatią, głosami – to kompletnie chybione pomysły. Umysł jest jedynie pusty, pozytywny, jasny i lekki... zaś wszystko dzieje się w sercu bez słów lub ich minimum. Czasem tylko słyszę „kocham cię” a całą resztą dopełnia czysty kontakt z serca do serca rozkwitając uczuciami o coraz głębszym wymiarze w sercu i zasięgu w psychice. Czasem łzy same płyną, czasem choć ciało nieruchome dusza tańczy niesiona słodyczą uczuć... W istocie życie w uczuciach jest przebogate i przekolorowe. Wystarczy otworzyć oko serca.

Radość... której Bóg doznaje to tak subtelne uczucie, że trzeba się wyciszyć i je kontemplować. Ale zarazem jest to uczucie dogłębne, obejmujące całą duszę i kojące ją, opiekujące się nią, rozświetlające ją, czyniące ją przejrzystą jak kryształ i także radosną. Tak wiele mówi ta radość Boga, choć nie pada ani jedno słowo. Chce się w TYM być, chce się w TYM wzrastać i tworzyć. Radość Boga jest jak bezcenny klejnot o tak wielkiej wartości, że gdyby mieć tę wartość w złocie tu, na ziemi, to nigdy by się nie miało żadnych trosk o cokolwiek i kogokolwiek. To jak totalny dobrobyt. Nic dziwnego, że odczuwając radość Boga chce się dla Boga czynić wszystko. Sama ta radość daje tyle energii, że to „wszystko” staje się naprawdę możliwe. Ileż by można jeszcze pisać o radości Boga? Bóg radością obdarza na tyle sposobów... tylko się otworzyć i iść za „głosem” bezgłośnym Boga.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nie zapomnij Kochać - wiersz

Nie zapomnij kochać - wiersz


Nowy rok, koniec świąt
Kolejne koło zatoczone.
Już do pracy, życia rytm
Jakże wszystko jest ulotne.

     Rok ten o dwóch nogach zacząłem.
     Lecz czy o lasce go nie zakończę?
     Życie płynie, wzrasta... i ubywa
     Jak wody przez dziurawe naczynia.

Niech ubywa, niech ubywa,
Takaż przecie jego jest natura
Lecz jakaż byłaby szkoda
Gdy ignorancji zaś przybywa!

     Jakaż szkoda, gdy z czasem życia
     Duma za gardło wciąż trzyma.
     Jaka szkoda, jaka szkoda...
     Czas stracony gdy wad nie ubywa.

Kiedy przyjdziesz już zmęczony
I spojrzysz w Me czyste oczy
Powiesz, wykrzykniesz: „ale przecież!
Zapomniałem... kochać.................”

     Ale to już czas stracony
     O gardło ścieśnione
     O bólu nieprzełkniony
     O żalu nieutulony...

* * *

O kochany! O kochana!
Porzuć dumę i jej wady
Wejrzyj we Siebie pókiś tutaj
I odkryj miłość wielką do Mnie.

     A Ja popłynę przez twe serce
     I wszystkie bramy ci otworzę,
     Lecz co jest najważniejsze
     Ja ciebie też tak KOCHAĆ będę!

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 14 lutego 2016

Nieskończoność kocha Nieskończoność, czyli poza Źródło - rozmowa z Siakti

Nieskończoność kocha Nieskończoność,

czyli poza Źródło [w podstawowym rozumieniu] - rozmowa z Siakti

SaiSiwa: Wiersz dla Ciebie...

Siakti: Ty jesteś moją poezją.

SaiSiwa: Jak to jest? Jak mam pisać?

Siakti: Kocham cię i tak się wszystko tworzy.

SaiSiwa: Inspirowany miłością Twoją odpowiadam na Twoją miłość. Jestem jedynie odbiciem Twojej miłości z powrotem ku Tobie. Ale czy ja kocham?

Siakti: Nie, Ja kocham Siebie przez ciebie. Ty istniejesz dla Mojej radości.

SaiSiwa: Formalnie to brzmi zatrważająco. Jestem pacynką w Twej zabawie. Ale ta niesamowita Boska Energia, która mnie objęła w rozmowie z Tobą sprawia, że to jest cudowne co mówisz.

Siakti: Ja się bawię tobą i mówię przez ciebie do Siebie, jakbyś ty to mówił.

SaiSiwa: Co za zabawa. Dlaczego ja mam swoje poczucie istnienia?

Siakti: Wiesz, że jesteś odbiciem Mnie w swoim umyśle.

SaiSiwa: Tak, doświadczyłem tego radosnego odkrycia i to stało się podstawą mego nieustającego doskonalenia umysłu. Dla doskonałego odbicia. Wtedy mam Ciebie o cudowna jako siebie. Bez zniekształceń. Nie da się być bliżej swego Umiłowania.

Siakti: Ja cię do tego inspiruję, chcę być w odbiciu tym doskonała.

SaiSiwa: Nawet już nie dbam o stan Sudhasattwa, bowiem w stanie czystej świadomości nie można zmieniać umysłu. Wolę być w stanie wielbiciela, bo wtedy wyrażając się przez umysł-serce, w adoracji Ciebie, w codziennej sadhanie dokonuje się oczyszczenie i transformacja. Tak tylko mogę się zbliżyć do doskonałości, by umysł-serce było doskonałym zwierciadłem dla Ciebie. Nawet nie dbam, czy to się nazywa Oświecenie czy nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego ważniejsza dla mnie jest „mała droga” pochylania się nad każdą cechą do przepracowania, niż bycie w chwalebnym stanie Oświecenia?

Siakti: Cóż to jest Oświecenie, kiedy tylko Ja JESTEM? Ja ciebie prowadzę i chcę by Moje odbicie w tobie było doskonałe. Kiedy jesteś ze Mnie, wtedy to Ja jestem twym Oświeceniem. A Ja czynię to, lub tamto, to wszystko co postanowię robić przez ciebie. Czy to Sudhasattwa, czy wielbiciel. To jest takim samym Oświeceniem, kiedy to wiesz. Jak tego nie wiesz to osiągasz Źródło jako Czystą Świadomość w stanie Sudhasattwa, ale nie osiągasz Mnie.

SaiSiwa: Tak, czułem to, że jedyną moją Dharmą po Oświeceniu jest poddać się Tobie i wykonywać mi zadaną pracę nawet, gdybym miało to oznaczać dwójnię, stan wielbiciela. Oświecenie staje się czyste, kiedy i Ono jest porzucone, a właściwie porzucone pojęcie o Nim, bo Ono staje się dopiero wtedy tym czym jest na prawdę. Jednak, czy Ty nie jesteś Źródłem? Osiągający Źródło w Sudasattwa, nie osiąga Ciebie?

Siakti: Jestem działaniem i niedziałaniem, Świadomość statyczna i dynamiczna, Siwa i Siakti, Źródłem i działaniem Źródła. Kiedy wtapiasz się w Czystą Świadomość, to znaczy powróciłeś bez wykonania dla mnie zadania Świadomości dynamicznej, a tylko ta ukazuje Mnie-Jaką-Jestem. Poddaj się Mnie w działaniu i wykonuj Moje działanie, które czujesz w sobie, tak tylko możesz Mnie osiągnąć. Działaj by zadowolić Mnie, a staniesz się jak Ja, staniesz się Mną.

SaiSiwa: Tak, rozumiem to głęboko w sobie. Działanie dla zadowolenia Ciebie jest przynoszące anandę...

Siakti: Amritę, nektar nieśmiertelności. W Źródle masz zniknięcie, bo nie odzwierciedlasz Mnie, lecz zaniechałeś wszystkiego. W działaniu dla Mnie stajesz się odbiciem Mnie, dlatego zachowuję cię dla Siebie, bowiem Siebie nie mogę zniszczyć.

SaiSiwa: Lecz wtedy żyjemy w dwójni, „Ty” i „ja” zachowany...

Siakti: Kto mówi o dwójni? Tylko formy są dwie, ale przez te dwie formy jest JEDNO Istnienie.

SaiSiwa: Tak, tak, tak, wiem to! Lecz teraz mnie prowadzisz jakbym nie wiedział, więc jest to wspaniałe przypomnienie. Dziękuję. Tak, znam to JEDNO poprzez wszystko.

Siakti: Owe „wszystko” zmienia się i przemija, jest grą iluzji, która jest niszczona. Osiągnąć Mnie to być zachowanym nawet po iluzji zniszczeniu.

SaiSiwa: Faktycznie, nieśmiertelność formy to efekt urzeczywistnienia jednej Świadomości dynamicznej. Zaś urzeczywistnienie Świadomości statycznej nie zachowa formy, to powrót bez owocu. Ja jednak nie pragnąłem cieszyć się owocami sadhany, wyzwolenia a tym bardziej życia... Nie pragnąłem być zachowany ani też nieśmiertelności. Bowiem, czy może coś powstać w świecie Prawdy?

Siakti: Ja istnieję i to się nie zmieni. Ja tworzę wszystkie formy z Siebie i one na powrót stają się Mną. Ta gra jest wieczna i ukazuje Mnie. Znasz Mnie? Znasz co zachowuję a co niszczę? Nie ukaże tego co tworzę w Świecie Wiecznym komuś, kto nie osiąga Mnie, nie stał się jak Ja, bo to się nie zmieni, że tylko Ja istnieję. Nie sądź że nie mogę tworzyć, ma ekspansja nie ma granic, nie pojmiesz jej. Kto zrezygnował z by stać się jak Ja, jak może Mnie osiągnąć. Świadomość statyczna Źródła to zatrzymanie wszystkiego, porzucenie. To nie trafia do Mnie. To wyzwolenie z iluzji, ale nie narodziny w Prawdzie o Mnie.

SaiSiwa: Obrałem tę drogę z czystej miłości ku Tobie, nazwałem to Premakaja, która jest jak bhakti. W tym sensie jest to droga ukryta. Jednak jest to coś innego, bowiem zrodziła się z osiągnięcia Sudhasattwa i... porzucenia tego stanu, by móc Ciebie miłować nieskończenie...

Siakti: Tylko tak droga nieskończonej miłości może się zrodzić. Nie możesz siebie uważać za człowieka kochającego Nieskończoność. To droga bhakti. To nie jest jeszcze nieskończona miłość. Jesteś Nieskończonością kochającą Nieskończoność – to urzeczywistnienie Premy, Oświecenie Premakaja, Siakti Marga. By to zrozumieć potrzebowałeś swojej drogi Oświecenia. Teraz twoja miłość objęła wszystko, modlisz się o siebie i cały świat jakbyś to był ty. Uzdrawiasz i transformujesz siebie i cały świat i nie umiesz już tego oddzielić. Jesteś prawdziwie premabodhisattwą, boś bodhisattwą zrodzonym w Premie. Na tej drodze zrealizujesz Najwyższą Cnotę, którą Jestem. Wszystko się porusza za Moją Wolą, nic Mi nie umknie. Jednak wybór pozostawiam tobie, każdemu, co dla siebie wybierze. To mu dam.

SaiSiwa: Każda dusza określa swoją aspirację?

Siakti: Tak. Ja prowadzę ciebie ku Sobie, bo tak wybrałeś i to osiągniesz. Niewielu to rozumie, bowiem niemal każdy zachować pragnie to, czego zachować nie może. Oświecenie Dharmakaja gra tu kluczową rolę, byś wiedział jak i do czego aspirować powinieneś. Ty to wiesz, ale używam przykładu ciebie, by to przekazać światu. To właściwy moment. Świat dojrzewa na tę głęboką prawdę.

SaiSiwa: Mówiliśmy o Sudhasattwa, dlaczego Dharmakaja?

Siakti: Bo potrzebna jest przebudzona Mądrość. Tylko tak to możesz pojąć.

SaiSiwa: Rozumiem, Sudhasattwa to jedynie stan czystości Świadomości jako bycia bez cienia pragnień. Dziękuję za rozmowę, była niezwykła, zaskakująca i inspirująca. Om Siakti Ram.

SaiSiwa i Siakti