środa, 22 stycznia 2020

Dlaczego Bóg Stwarza? - rozważania

Rozważania - 2020.01.22

Dlaczego Bóg Stwarza?


Bóg – Totalność wszystkiego. Zna swą Totalność i poprzez stwarzanie niezliczonych kosmosów materialnych i niematerialnych nie może poznać się bardziej. Skoro tak, to dlaczego stwarza? Dlaczego Oświecony porzuca Oświecenie dla miłości? Dlaczego mądry starzec rodzi się naiwnym dzieckiem? Dlaczego sam Bóg czasem przychodzi na Ziemię? – to wszystko pytania o to samo.

Na tytułowe pytanie odpowiem przez porównanie. Nie wyjaśni to samej miłości, ale pokazuje ideę dlaczego miłość.

Porównajmy Boga do oceanu. Bezbrzeżnego, nieskończonego. W Nirwanie totalnie spokojnego, nieporuszonego. Niewątpliwie ocean bezbrzeżny jest nieskończony, ale tylko w swym zasięgu. Zna totalność zasięgu swego i zna swoją głębię najgłębszą. Jednak tajemnicza granica wysokości jest jaka jest. Wody choćby wokół całej planety, bo bez brzegów, jest tyle ile jest i nie sięgnie wyżej, skoro wody nie ma więcej.

Filozof, co gada o rzeczach których nie widział, może podać pomysł by przelać się na jedną stronę, pod górę włażąc na siebie samego. Praktyk powie, że piasek się utrzyma, dla wody to niemożliwe. Fizyk jednak, co nauki poznał dogłębnie, powie: nie szkodzi, znam dynamikę wody. Falę wystarczy wytworzyć i choć się nie ostanie w miejscu jednym, to przy pewnej fali częstotliwości ocean się rozhuśta na niebywałe wysokości.

Tak właśnie jest. Ocean nie może zmienić swego poziomu wody, ale mimo to falą może sięgać znacznie wyżej.

Sam Boski Ocean ze statyką swojej głębi aż do poziomu wody jest symbolem Świadomości Statycznej – męski aspekt Boga – Boskiego Ojca, Siwy. Tak poznaje się ocean tylko do poziomu wody. Fala to dynamizm. To dynamiczny żeński aspekt Boga, Boskiej Matki, Siakti. I choć fale stworzenia to ¼ Boskiej Głębi oceanu, to jednak daje poznanie poza granice zwykłego poziomu statycznej wody. Dla porównania najwyższe fale na otwartym oceanie na Ziemi to kilkadziesiąt metrów (30..40), kiedy jest głęboki na ok 4 km. To ledwie 1%. Dla Boskiego oceanu poznania Dynamiczną Świadomością ta wysokość fal by była 1km! Boski Ocean ma fale gigantyczne w porównaniu z tym co potrafi ocean na Ziemi. Boski ocean o poziomie 4km pozna sie do wysokości 5km. To już coś ;)

Wracając na grunt Czystej Świadomości jako Boga Absolutu, Bóg ¼ swej mocy angażuje w dynamiczne stwarzanie. Statyczna Świadomość to Ostateczna Prawda, a Dynamiczna Świadomość to Boska Miłość. Prawda i Miłość czynią taniec fal stworzenia, ale gdzie są wyżyny szczęścia poznania, tam i zaraz są niziny równie wielkiego cierpienia. Ta zmienność, ten dynamizm miłości znany jest każdemu kto kochał. Oczywiście nawet w dole fali 1km wciąż jest 3km wody poniżej. Czyli mając duchową wiedzę można nawet w dole fali „smutku” być i tak szczęśliwym i spełnionym. Ale to tylko dla tych co znają prawdziwą jogę medytacji i zmysłów jaki i umysłu transcendencji.

Tak więc Bóg poznaje Siebie nie tylko w statycznym samadhi wizji Odwiecznej Prawdy. To Bogu za mało. Poznaje się też znacznie bardziej w dynamicznym tańcu miłości Siwa-Siakti, Mistrza-ucznia, Boga-wielbiciela itd. Oznacza to, że Siakti może pokazać Siwie rzeczy, których On statycznością nie sięga; miłości słodycz, której nie ogarnia. Chociaż Siakti bez Siwy nie istnieje (jak fala bez oceanu jest niemożliwa). Siakti z Siwy powstaje, jak fala powstaje z wody oceanu. Podobnie Miłość funkcjonuje wyłącznie z Prawdy powstając, jest Prawdą w działaniu. Tylko wtedy uczucie Prawdziwą Miłością nazwać można kiedy z Prawdy powstaje.

Na koniec jeszcze jedno porównanie już samych fal. Materia, duch i boska miłość, oraz głębia oceanu odwiecznego trwania. Jakie są wielkości wzajemne by pokazać jaki aspekt stworzenia ma dla Boga znaczenie a jaki jest drugo-, lub trzeciorzędny. Posłużę się tu porównaniem od Awatara, Bhagawana Sathya Sai Baby. Jeśli boska miłość (czidakasza) to ¼ głębi i porównamy to do 1km fali na 4km oceanu, to światy duchowe (czittakasza) są jak milimetrowa piana na tych falach. Kosmosy materialne (bhutakasza), tak bezgraniczne dla naszych teleskopów są ledwie atomami w tej pianie duchowych stworzeń. Stąd światy duchowe i materialne to tylko preteksty do działania gigantycznego wymiaru światów miłości. Wyłącznie Miłość w naszych sercach pełni prawdziwą rolę poznania ponad siebie samego w boskim przedstawieniu. Reszta (bhutakasza i czittakasza) to rekwizyty i statyści tegoż przedstawienia.


Swami P. SaiSiwa

środa, 9 stycznia 2019

Rok 2019 rokiem zmian

Ogłoszenia - 2019.01.09

Rok 2019 rokiem zmian

Priorytety

Lata uciekają jak ubywa wody z cebra. Ten rok, to jak uprzednio pokazałem, jest rokiem Premy. Jednak ten rok jest szczególny jeszcze pod innym względem. Stuknie mi 54 lata, a to dość szczególna liczba. 5 + 4 = 9. Boska dziewiątka pokazuje, że czas zająć się sprawami boskimi jako zadaniem najważniejszym. Czyli zmiana priorytetów. Dużo pracuje, potrzeby rodziny, trudności z pracą, rozwój zawodowy, itd, itp, to wszystko sprawiało, że mało pisałem a nie mówić już o filmach. Ale od pewnego czasu czuję ten rok jako rok zmian dla mnie.

Angielski

Już sporo się już nasiedziałem na Wyspach bo 14 lat. Poznało się wielu ludzi, z wieloma rozmowy o duchowości... po angielsku. W końcu tym językiem nasiąknąłem. Po drugie od roku co najmniej mam wskazania poprzez sny, że będę duchowo aktywny i znany w tym języku. Dotarło to w końcu do mnie, choć broniłem się uważając, że nie jest to potrzebne, że wystarczy dzielić się w ograniczonym gronie ze znajomymi. Bogini życzy sobie inaczej. Dlatego muszę dostosować stronę, terminy i imiona (w tym własne) na zapis w tymże języku dla uniwersalności. Przyzwyczajenia są silne. Zapisy wielu słów, a szczególnie imion sami hindusi robią po angielsku.

Przyznam, że mieszkańcy Indii mają spore zamieszanie w temacie zapisu, bo zapis mi bardziej przypomina brzmienie głosek po polsku (lub niemiecku) niż angielsku. Oni sami się w tym gubią. Widać podróżnicy niemieccy mieli bardzo silny wpływ swego czasu na europenizowanie półwyspu indyjskiego.

Myślę, że zmiana zapisu na angielski na razie będzie najbardziej widoczną zmianą. Na FB poszło łatwo - zmiana ustawień. Blogi, YT i G+ są związane z jednym kontem i emailem. Dlatego jest już drugie konto i to będzie używane. Ogłoszenia jeszcze umieszczę jak zacznę stosować te zmiany.


Swami P. Saishiva

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Przebudzonego Roku Premy 2019

Inspiracja - 2018.21.31

Przebudzonego Roku Premy 2019


W nadchodzącym roku 2019 życzę wszystkim rozwinięcia głębokiego kontaktu z Bogiem.
Rozmowy, wizji i komunii z Bogiem dającą najwyższą błogość duszy.

Rok Premy


Jest dobry powód na takie życzenia, bowiem liczba 2019 jest liczbą pierwszą. Co znaczy, w mojej boskiej numerologii, jest liczbą Premy, czystej miłości do Boga. W mojej numerologii 1 jest liczbą Satji, czyli odwiecznej prawdy, Boga. Jest bowiem pierwszą z liczb, liczb wszelkich źródłem (gdy dodajemy 1 do samej siebie). Liczby pierwsze natomiast to liczby braku podzielności z czymkolwiek (poza 1 i same z sobą). Albo całość, albo nic. Taka jest totalność Premy. Wszystko inne to umysł. Umysł potrafi się dzielić, jak liczby złożone. Miłość zawsze daje siebie w całości... albo to nie jest miłość!

Ponadto końcówka roku, 19 to liczba (też pierwsza) głównych właściwości Radhy, ucieleśnienia Premy z czasów Kriszny, a dziś wcielonej jako Śri Vasantha Sai. Tak więc rok 2019 podwójnie udowadnia, że jest rokiem Premy. Zaś ze względu, że 19 łączy się z Radhą, to ten aspekt Premy, tego właśnie roku, łączy się szczególnie z premabhakti. Najwyższej formy oddania Bogu.

Liczba pierwsza dzieli się tylko przez siebie co daje w wyniku 1. Albo przez 1 co daje samą siebie. Nic innego tu nie jest obecne, żadna inna liczba. Znaczy to w mojej boskiej arytmetyce, że jedynym towarzyszem Premy jest wyłącznie Satja. Prema wskazuje i prowadzi do Satji, czyli Boga. Inaczej mówiąc, drogą do Boga jest miłość i mówi o tym nie tylko duchowa wiedza, religia, teologia, ale i matematyka. W tej relacji miłości nic innego nie jest obecne, świat i jego sprawy nie są obecne. Tak samo jak liczbie pierwszej towarzyszy jedynka i żadna inna liczba. To czystej wody mistycyzm. Premabhakti jest niczym kryształowa woda.

Bhagawan Sthya Sai Baba mówi, że najpomyślniejszą rzeczą jaką możesz uczynić to nawiązać kontakt z Bogiem. Jak to osiągniesz, to twe życie się przemieni i rozkwitnie. Taka jest natura Boga. Dlatego ze wszystkich pomyślności jakie bym mógł życzyć na ten nowy rok, to ta Najwyższa Pomyślność, czyli kontakt z Bogiem. Niektórzy, co o Bogu nic nie wiedzą, a wierzcie mi, są tacy! Oni mówią, że „któż wie co może wyniknąć, kiedy Bóg będzie człowiekowi dyktować co ma robić?” Myślą o zaślepieniu i szaleństwie a nawet fanatyzmie. Ale tyko dlatego tak mówią, bo jedyne co znają z przewodnictwa to swoich polityków. Zwyczajnie więc mylą Boga z politykami. Bóg jako Satja manifestuje się przez trzy najwyższe wartości spójne ze sobą: Satjam, Shiwam, Sundaram. Znaczy to Prawda, Dobro i Piękno. Te trzy zawsze są obecna w Boskim przewodnictwie i działaniu, więc nie ma obawy.

O przewodnictwo Boga trzeba się modlić nieustannie. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie Kalijugi, czyli wszechobecnego kłamstwa, systemowego, politycznego, historycznego, naukowego i korporacyjnego kłamstwa oraz manipulacji. Polacy szczególnie to znają po doświadczeniu komunizmu. Innym trudno sobie to wyobrazić. Teraz cały świat poszedł tą drogą komunizmu, choć oczywiście kłamie, że nie.

Sai Baba powiedział na początku swej misji, że przyjdą czasy intensywnego kłamstwa systemowego, pomieszania, dezorientacji. Wtedy tylko indywidualne Boskie prowadzenie w sercu będzie wstanie przeprowadzić człowieka przez życie. Dlatego wykorzystajcie ten pomyślny rok na rozwinięcie tego kontaktu! Tak jak świat już nie zmierza, ale pędzi ku zagładzie wszelkich wartości na rzez totalnego komunizmu  i niewolnictwa, tak równie należy pędzić ku kontaktowi z Bogiem by zachować swoją duszę. Nie żartuję, bowiem to może być rok ostatni. Niszczenie wiedzy duchowej przez ukryty światowy komunizm pędzi i czyni wszystko by ludzi odciąć od Boga całkowicie a na człowieka sprowadzić totalną technologiczną kontrolę.

Objawiona Mantra


Choć mam kontakt z Bogiem to wciąż mi go mało. Nigdy dość upojenia Bogiem. W mym z głębi duszy wołaniu za Bogiem, Bogiem, Bogiem, usłyszałem mantrę, która ma mi w tym pomagać. Stosuję ją i tu chcę się nią podzielić. Ma ona wydźwięk wołania i wielbienia Boga jako nauczyciela, bo to przecież jest aspekt Boskiego prowadzenia. Oczywiście brzmienie tej mantry będzie zależeć od wielbionego imienia Boga. Brzmi ona w mojej wersji:

Om Dżej Guru Dżej Sai Siakti Ram!

Ale też może to być:

Om Dżej Guru Dżej Sathya Sai Ram!

lub

Om Dżej Guru Dżej Sada Siwa Ram!

itp.

Co trzy powtórzenia można dodać modlitwę dla podkreślenia intencji:

Ukochany Panie (Pani, Mahadewo, Mahadewi) obdarz mnie swoim darszanem, spraszanem sambhaszanem (lub zwyczajnie: obdarz mnie swoją wizją, rozmową i komunią). 

Ważne by utrzymywać koncentrację i intensywne uczucie. Uczucie miłości toruje drogę wprost ku Bogu.

Swami P. SaiSiwa

czwartek, 25 października 2018

W celi wieziennej życia... i trzy wizje

Wizje i rozważania - 2018.10.25

W celi wieziennej życia... i trzy wizje

Dzień za dniem kajdan obowiązków!
Dokąd idziesz, czy tylko do grobu?
Wizja 1, dzień 1:
Więzienna cela długa i wąska jak wagon kolejowy. Jak wagon z pociągu, którym do pracy codziennie dojeżdżam. W nim ludzie w szarych łachach więziennych chodzą w kółko. Na poziomie sufitu poprzecznie do wagonu kładka. Na tej kładce siedzi strażnik z pałką i pilnuje. Ja też tam jestem, też z więźniami powłóczę. Jest jednak zasadnicza różnica - mam na sobie pięknie lśniącą różową koszulę.
Koniec wizji

Tak życie sobie płynie w narzuconym nam ekonomicznym przymusie, który na siebie bierzemy dla pomyślności rodziny i bliskich... ale to więzienie. Na robienie wolne, spontaniczne, bez przymusów, togo co serce dyktuje tak niewiele przestrzeni pozostaje, takie minimum, że szarość ducha zabija. Zdaję sobie z tego sprawę sam będąc w taki kierat zagoniony, znając każdy jego dzień... Kiedy będę wolny? Wielu to pytanie sobie zadaje, i ja też, wiedząc nawet jaka jest odpowiedź. Otóż nigdy!

Prema. Różowy kolor to kolor Premy, miłości do Boga. Tak jak zielony jest kolorem nadziei i miłości do życia. Naturalnie piękna zieleń serca, u wielu niegdyś młodych, szarością zaszła bo widzieli wolność w tym, żeby robić co się chce. Życie jednak okazało się niekończącym obowiązkiem i to pod niemal każdym względem. Moja koszula pokazuje inną ewolucję uczuć. Od zieleni do różu. Od uczuć lokowanych w świecie dzięki poszukiwaniom wewnętrznym się odwróciłem, nie pokładając w nim żadnych swych nadziei a jedynie obowiązek. Zaś sam ulokowałem swe uczucia na Bogu.

Bóg kieruje życiem, światem, jego rozwojem i to mi wystarczy. W świecie mamy odpowiedź karmiczną za swoje czyny indywidualnie i zbiorowo na wiele sposobów. Tylko karma, więc po co nadzieje lokować w świecie? Czy kolczaste ciernie ugaszą pragnienie wędrowca? Strażnik w wizji reprezentuje karmę. Zamiast marzyć o nieosiągalnej wolności czego się chce dla „realizowania swej miłości”, można z miłością robić to, co się musi. Ale jak z miłością robić swe obowiązki? Jeśli robimy to dla zadowolenia innych, to znowu wpadamy w kolor zielony. Kto inny ma być zadowolony - prawdziwy Sprawca wszystkiego, prawdziwy Władca każdego aspektu świata i każdego naszego czynu, nawet oddechu. Bóg! Rozpoznanie tego jest zasadnicze, by naprawdę ofiarować wszystko Bogu. Taka jest moja droga, dlatego moja koszula w tej wizji jest różowa a nie szara. Kochać Boga we wszystkim co się czynić musi.

Czy ważne jest jakie stacje mija pociąg, którym wybraliśmy się w podróż? Ważna jest tylko docelowa stacja. Docelową stacją jest tylko Bóg, bo jest On naszą prawdziwą istnością. Jest też przecież sprawcą iluzorycznych wszystkich nas. Więc tylko Bóg jest ważny a zatem cokolwiek czynimy ważne jest tylko ze względu na Niego. Życie staje się tańcem dla Niego, nieustanną ofiarą i celebracją Boga. Tak życie staje się prawdziwą Rasalilą - słodkim tańcem dla Boga. Obowiązki kieratu życia to tylko „formy taneczne” tej Boskiej Rasalili.

Wizja 2, dzień 2:
Następnego dnia w medytacji widzę staw. Staw okolony zielenią roślin, jednak nie docierają one do oczka wodnego pośrodku. Ono jest wolne, woda nieruchoma, niebieskawa. Na samym środku stawu trzy różowe lotosy. Pięknie rozwinięte i mają w sobie ten sam róż.
Koniec wizji

Lotos reprezentuje Oświecenie. Różowy kolor pokazuje co sprawiło ten rozwój duchowy - Prema. Ta sama Prema w więzieniu obowiązków życia. Ta wizja, to przesłanie dało mi wiele radości i głębokich przemyśleń. Bóg pokazuje esencję drogi do Wyzwolenia, ale prawdziwego wyzwolenia, czyli Oświecenia na trzech boskich poziomach (trzy lotosy).

Jaką by drogę, czy „technikę duchową” czy filozofię nie wybrać to esencją drogi do Boga jest Prema i nie ma innej opcji. Sadhana bez Premy nie jest żadną sadhaną. Ja dużo medytuję, dużo praktykuję, mantruję za dnia i w podróży do pracy i z pracy. Dlaczego? Coś ma to „wygimnastykować” we mnie że stanę się bardziej duchowy? Nic podobnego! Czynię to bo tak wyrażam moją palącą tęsknotę za Bogiem. To mój nieustający wewnętrzny płacz: „Bóg, Bóg, Bóg...” skłania mnie do wszelkich „duchowych” działań. Ale by tak było trzeba głęboko przewartościować swoje zrozumienie i widzenie świata i życia. Głęboko badać siebie, podstawę swego istnienia w najgłębszej tajemnicy z możliwych.

Jak inaczej przemienić swe czyny, myśli, oddech a nawet bicie serca w nieustanne kochanie Boga? Tak rodzi się Prema - w totalnym docenieniu Totalności Boga we własnym istnieniu. Tak wewnętrzny „płacz za Bogiem” staje się najwyższą mądrością życia i osiąga się stan dżnianina. Tak się osiąga prawdziwą sadhanę i osiąga się stan jogina. Nie wolno jednak pozwolić by zieleń miłości świata wtargnęła na środek wód stawu czystości umysłu. Staw reprezentuje w tej wizji spokojny umysł. Umył, który trzyma się z dala od szukania czegokolwiek w świecie. Niebieski kolor wody w stawie pokazuje że w mym umyśle odbija się spokój nieba. Żarliwy dla Boga, obojętny dla świata z pewnością Boga urzeczywistni.

Wizja 3, dzień trzeci.
Wyszedłem na spacer podczas przerwy w pracy. Pomyślałem o formie Boga w postaci Bhagawana Sathya Sai. Poczułem by pomantrować trochę mantrę, którą dawno temu Bhagawan mi podpowiedział a w sumie jej nie używałem. Po pięciu minutach mantrowania pod wpływem uczuć dla mego Guru pojawił się Jego wyraźny obraz w sercu niemal na całą klatkę piersiową z przesłaniem „Zawsze Jestem”. Dalej mantrując wracam do budynku i wtedy od Sai przypłynęło do mnie natchnienie aby Go zapytać: „co mam zrobić ze swoim życiem”. Czy jest ważniejsze pytanie?Wtedy odpowiedział mi wizją: „stoję pośród ludzi i opowiadam o Bogu. Wokół mnie niebieska aura, piękna pełna życia.”
Koniec wizji

Co do mantry chodzi tu o pańczamantrę (pięciosylabową, oprócz samego OM). Jest to: „OM, Nama Saisza”. „Saisza” (ang. Saisha) to skrót od Saiszwaraja, czyli Sai Iszwara - Sai Bóg Najwyższy.

Kolor niebieski jest kolorem Prawdy. To trzeci kolor w sercu, to znaczy jeszcze głębszy jego wymiar, lub po prostu trzecie serce (po prawej stronie). To przebudzona boskość w człowieku. Manifestuje się wpierw jako niebieski punkt rozmiaru czubka igły. Potem, dzięki właściwej sadhanie przesyconej Premą rozrasta się aż wypełnia całą klatkę piersiową a potem ciało. W końcu niebieski kolor boskości wydobywa się na zewnątrz jako aura. W wizji, będąc w takim uświęconym stanie dzieliłem się z innymi swym doświadczeniem, by inni również mogli cieszyć się Bogiem, którym w istocie sami Są. Stan Prawdy.

Ta Prawda zachwyca, spełnia i Wyzwala. Trzeba jednak znać drogę ku temu, właściwie rozpoznać tę drogę, znać jej etapy, itd... Trzeba właściwie spojrzeć na te zagadnienia, aby nie zmarnować kolejnego, tak cennego ludzkiego życia. By było czymś więcej niż tylko więzieniem karmicznym. By móc to cenne życie skierować na drogę Wyzwolenia nawet w ciężkim więzieniu Kalijugi. Jest to możliwe! Odpowiedzią jest Prema.
Swami P. SaiSiwa

niedziela, 26 lutego 2017

Radość Boga - dyskurs

2017-02-26

Radość Boga - dyskurs

W wymiarze czidakasza (które jest poza światami stworzonymi przez Brahmę, a więc poza wszelkimi uwarunkowanymi istotami) Bóg może nie tylko przyjąć formę, ale i doświadczać. Jest to doświadczanie poprzez Premę i tylko Premę, czystą miłość w jej niezliczonych barwach, aromatach i aspektach. Jednym z tych aspektów to radość.

Kiedy wielbiciel otwiera swe serce na miłość Boga, wtedy zaczyna być coraz bardziej świadomy Boskiego wymiaru czidakaszy. W tym wymiarze wielbiciel staje się też świadomy Boga, Jego formy, Jego działań i... zabawy. Bóg lubi się bawić i żartować. Nie jest do tego potrzebne ani jedno słowo. To porozumienie wprost z serca do serca. Jeśli słowa padają, to czuć je w sercu a nie w głowie. Co więcej Bóg używa całej pojęciowości wielbiciela, co jest nie do podrobienia. Jakby znał wielbiciela od podstaw, lepiej niż on sam. Po drugie jest to słodki kochający dialog z najbliższym przyjacielem. Żadnych arbitralnych poleceń, nigdy tego nie doświadczyłem. Nigdy, choć z Bogiem rozmawiam od lat. Arbitralność i surowość to cechy wyłącznie istot ze sfery stworzenia Brahmy czyli fizyczne (jak ludzie) i duchy. Tylko one próbują manipulować i podrabiać Boga.

Ponieważ ten wymiar kontaktu z Bogiem jest poza stworzeniem Brahmy, to jeśli tylko serce jest czyste, takiej komunikacji nie da się ani zafałszować, ani podrobić. Tam są uczucia prawdy, uczucia miłości, uczucia prawości, doskonałego sensu istnienia, niezmierzonego współczucia, ale nade wszystko uczucia jedności z Bogiem, Jego niezachwianej przyjaźni i radości w każdym aspekcie istnienia.

Wiele razy czułem i wciąż często czuję radość Boga. Nadal jest to jedno z moich najszczęśliwszych doznań. Kiedy postanawiam na przykład pomantrować w ważnej intencji Bóg wyraża radość i daje mi to poczuć. Tylko tak poznaję prawdziwie wagę tego czego się podejmuję. Czasem chcę pomantrować  właśnie tylko po to by Bogu sprawić radość. Ale czasem chcę komuś odpuścić, albo dla kogoś coś uczynić i w odpowiedzi nie raz czuję radość od Boga. Wszystko co płynie z bezinteresowności i miłości Bogu sprawia radość. Wsłuchując się w radość Boga uczę się wartościować. Uczę się tak Boskiego systemu wartości i drogi ku Niemu. Nawet modlitwy tak poszukuję w sobie by sprawiały Bogu radość. Tylko taka modlitwa ma dla mnie wartość, z innych rezygnuję.

Tak z resztą działa miłość, jak kochasz chcesz sprawiać ukochanej osobie radość, jak najwięcej radości. Ten artykuł też powstał zainspirowany radością Boga, którą poczułem w sobie. Bogactwo komunikacji w wymiarze czidakasza jest cudowne. Nie jest to związane z żadnych channelingiem, telepatią, głosami – to kompletnie chybione pomysły. Umysł jest jedynie pusty, pozytywny, jasny i lekki... zaś wszystko dzieje się w sercu bez słów lub ich minimum. Czasem tylko słyszę „kocham cię” a całą resztą dopełnia czysty kontakt z serca do serca rozkwitając uczuciami o coraz głębszym wymiarze w sercu i zasięgu w psychice. Czasem łzy same płyną, czasem choć ciało nieruchome dusza tańczy niesiona słodyczą uczuć... W istocie życie w uczuciach jest przebogate i przekolorowe. Wystarczy otworzyć oko serca.

Radość... której Bóg doznaje to tak subtelne uczucie, że trzeba się wyciszyć i je kontemplować. Ale zarazem jest to uczucie dogłębne, obejmujące całą duszę i kojące ją, opiekujące się nią, rozświetlające ją, czyniące ją przejrzystą jak kryształ i także radosną. Tak wiele mówi ta radość Boga, choć nie pada ani jedno słowo. Chce się w TYM być, chce się w TYM wzrastać i tworzyć. Radość Boga jest jak bezcenny klejnot o tak wielkiej wartości, że gdyby mieć tę wartość w złocie tu, na ziemi, to nigdy by się nie miało żadnych trosk o cokolwiek i kogokolwiek. To jak totalny dobrobyt. Nic dziwnego, że odczuwając radość Boga chce się dla Boga czynić wszystko. Sama ta radość daje tyle energii, że to „wszystko” staje się naprawdę możliwe. Ileż by można jeszcze pisać o radości Boga? Bóg radością obdarza na tyle sposobów... tylko się otworzyć i iść za „głosem” bezgłośnym Boga.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nie zapomnij Kochać - wiersz

Nie zapomnij kochać - wiersz


Nowy rok, koniec świąt
Kolejne koło zatoczone.
Już do pracy, życia rytm
Jakże wszystko jest ulotne.

     Rok ten o dwóch nogach zacząłem.
     Lecz czy o lasce go nie zakończę?
     Życie płynie, wzrasta... i ubywa
     Jak wody przez dziurawe naczynia.

Niech ubywa, niech ubywa,
Takaż przecie jego jest natura
Lecz jakaż byłaby szkoda
Gdy ignorancji zaś przybywa!

     Jakaż szkoda, gdy z czasem życia
     Duma za gardło wciąż trzyma.
     Jaka szkoda, jaka szkoda...
     Czas stracony gdy wad nie ubywa.

Kiedy przyjdziesz już zmęczony
I spojrzysz w Me czyste oczy
Powiesz, wykrzykniesz: „ale przecież!
Zapomniałem... kochać.................”

     Ale to już czas stracony
     O gardło ścieśnione
     O bólu nieprzełkniony
     O żalu nieutulony...

* * *

O kochany! O kochana!
Porzuć dumę i jej wady
Wejrzyj we Siebie pókiś tutaj
I odkryj miłość wielką do Mnie.

     A Ja popłynę przez twe serce
     I wszystkie bramy ci otworzę,
     Lecz co jest najważniejsze
     Ja ciebie też tak KOCHAĆ będę!

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 14 lutego 2016

Nieskończoność kocha Nieskończoność, czyli poza Źródło - rozmowa z Siakti

Nieskończoność kocha Nieskończoność,

czyli poza Źródło [w podstawowym rozumieniu] - rozmowa z Siakti

SaiSiwa: Wiersz dla Ciebie...

Siakti: Ty jesteś moją poezją.

SaiSiwa: Jak to jest? Jak mam pisać?

Siakti: Kocham cię i tak się wszystko tworzy.

SaiSiwa: Inspirowany miłością Twoją odpowiadam na Twoją miłość. Jestem jedynie odbiciem Twojej miłości z powrotem ku Tobie. Ale czy ja kocham?

Siakti: Nie, Ja kocham Siebie przez ciebie. Ty istniejesz dla Mojej radości.

SaiSiwa: Formalnie to brzmi zatrważająco. Jestem pacynką w Twej zabawie. Ale ta niesamowita Boska Energia, która mnie objęła w rozmowie z Tobą sprawia, że to jest cudowne co mówisz.

Siakti: Ja się bawię tobą i mówię przez ciebie do Siebie, jakbyś ty to mówił.

SaiSiwa: Co za zabawa. Dlaczego ja mam swoje poczucie istnienia?

Siakti: Wiesz, że jesteś odbiciem Mnie w swoim umyśle.

SaiSiwa: Tak, doświadczyłem tego radosnego odkrycia i to stało się podstawą mego nieustającego doskonalenia umysłu. Dla doskonałego odbicia. Wtedy mam Ciebie o cudowna jako siebie. Bez zniekształceń. Nie da się być bliżej swego Umiłowania.

Siakti: Ja cię do tego inspiruję, chcę być w odbiciu tym doskonała.

SaiSiwa: Nawet już nie dbam o stan Sudhasattwa, bowiem w stanie czystej świadomości nie można zmieniać umysłu. Wolę być w stanie wielbiciela, bo wtedy wyrażając się przez umysł-serce, w adoracji Ciebie, w codziennej sadhanie dokonuje się oczyszczenie i transformacja. Tak tylko mogę się zbliżyć do doskonałości, by umysł-serce było doskonałym zwierciadłem dla Ciebie. Nawet nie dbam, czy to się nazywa Oświecenie czy nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego ważniejsza dla mnie jest „mała droga” pochylania się nad każdą cechą do przepracowania, niż bycie w chwalebnym stanie Oświecenia?

Siakti: Cóż to jest Oświecenie, kiedy tylko Ja JESTEM? Ja ciebie prowadzę i chcę by Moje odbicie w tobie było doskonałe. Kiedy jesteś ze Mnie, wtedy to Ja jestem twym Oświeceniem. A Ja czynię to, lub tamto, to wszystko co postanowię robić przez ciebie. Czy to Sudhasattwa, czy wielbiciel. To jest takim samym Oświeceniem, kiedy to wiesz. Jak tego nie wiesz to osiągasz Źródło jako Czystą Świadomość w stanie Sudhasattwa, ale nie osiągasz Mnie.

SaiSiwa: Tak, czułem to, że jedyną moją Dharmą po Oświeceniu jest poddać się Tobie i wykonywać mi zadaną pracę nawet, gdybym miało to oznaczać dwójnię, stan wielbiciela. Oświecenie staje się czyste, kiedy i Ono jest porzucone, a właściwie porzucone pojęcie o Nim, bo Ono staje się dopiero wtedy tym czym jest na prawdę. Jednak, czy Ty nie jesteś Źródłem? Osiągający Źródło w Sudasattwa, nie osiąga Ciebie?

Siakti: Jestem działaniem i niedziałaniem, Świadomość statyczna i dynamiczna, Siwa i Siakti, Źródłem i działaniem Źródła. Kiedy wtapiasz się w Czystą Świadomość, to znaczy powróciłeś bez wykonania dla mnie zadania Świadomości dynamicznej, a tylko ta ukazuje Mnie-Jaką-Jestem. Poddaj się Mnie w działaniu i wykonuj Moje działanie, które czujesz w sobie, tak tylko możesz Mnie osiągnąć. Działaj by zadowolić Mnie, a staniesz się jak Ja, staniesz się Mną.

SaiSiwa: Tak, rozumiem to głęboko w sobie. Działanie dla zadowolenia Ciebie jest przynoszące anandę...

Siakti: Amritę, nektar nieśmiertelności. W Źródle masz zniknięcie, bo nie odzwierciedlasz Mnie, lecz zaniechałeś wszystkiego. W działaniu dla Mnie stajesz się odbiciem Mnie, dlatego zachowuję cię dla Siebie, bowiem Siebie nie mogę zniszczyć.

SaiSiwa: Lecz wtedy żyjemy w dwójni, „Ty” i „ja” zachowany...

Siakti: Kto mówi o dwójni? Tylko formy są dwie, ale przez te dwie formy jest JEDNO Istnienie.

SaiSiwa: Tak, tak, tak, wiem to! Lecz teraz mnie prowadzisz jakbym nie wiedział, więc jest to wspaniałe przypomnienie. Dziękuję. Tak, znam to JEDNO poprzez wszystko.

Siakti: Owe „wszystko” zmienia się i przemija, jest grą iluzji, która jest niszczona. Osiągnąć Mnie to być zachowanym nawet po iluzji zniszczeniu.

SaiSiwa: Faktycznie, nieśmiertelność formy to efekt urzeczywistnienia jednej Świadomości dynamicznej. Zaś urzeczywistnienie Świadomości statycznej nie zachowa formy, to powrót bez owocu. Ja jednak nie pragnąłem cieszyć się owocami sadhany, wyzwolenia a tym bardziej życia... Nie pragnąłem być zachowany ani też nieśmiertelności. Bowiem, czy może coś powstać w świecie Prawdy?

Siakti: Ja istnieję i to się nie zmieni. Ja tworzę wszystkie formy z Siebie i one na powrót stają się Mną. Ta gra jest wieczna i ukazuje Mnie. Znasz Mnie? Znasz co zachowuję a co niszczę? Nie ukaże tego co tworzę w Świecie Wiecznym komuś, kto nie osiąga Mnie, nie stał się jak Ja, bo to się nie zmieni, że tylko Ja istnieję. Nie sądź że nie mogę tworzyć, ma ekspansja nie ma granic, nie pojmiesz jej. Kto zrezygnował z by stać się jak Ja, jak może Mnie osiągnąć. Świadomość statyczna Źródła to zatrzymanie wszystkiego, porzucenie. To nie trafia do Mnie. To wyzwolenie z iluzji, ale nie narodziny w Prawdzie o Mnie.

SaiSiwa: Obrałem tę drogę z czystej miłości ku Tobie, nazwałem to Premakaja, która jest jak bhakti. W tym sensie jest to droga ukryta. Jednak jest to coś innego, bowiem zrodziła się z osiągnięcia Sudhasattwa i... porzucenia tego stanu, by móc Ciebie miłować nieskończenie...

Siakti: Tylko tak droga nieskończonej miłości może się zrodzić. Nie możesz siebie uważać za człowieka kochającego Nieskończoność. To droga bhakti. To nie jest jeszcze nieskończona miłość. Jesteś Nieskończonością kochającą Nieskończoność – to urzeczywistnienie Premy, Oświecenie Premakaja, Siakti Marga. By to zrozumieć potrzebowałeś swojej drogi Oświecenia. Teraz twoja miłość objęła wszystko, modlisz się o siebie i cały świat jakbyś to był ty. Uzdrawiasz i transformujesz siebie i cały świat i nie umiesz już tego oddzielić. Jesteś prawdziwie premabodhisattwą, boś bodhisattwą zrodzonym w Premie. Na tej drodze zrealizujesz Najwyższą Cnotę, którą Jestem. Wszystko się porusza za Moją Wolą, nic Mi nie umknie. Jednak wybór pozostawiam tobie, każdemu, co dla siebie wybierze. To mu dam.

SaiSiwa: Każda dusza określa swoją aspirację?

Siakti: Tak. Ja prowadzę ciebie ku Sobie, bo tak wybrałeś i to osiągniesz. Niewielu to rozumie, bowiem niemal każdy zachować pragnie to, czego zachować nie może. Oświecenie Dharmakaja gra tu kluczową rolę, byś wiedział jak i do czego aspirować powinieneś. Ty to wiesz, ale używam przykładu ciebie, by to przekazać światu. To właściwy moment. Świat dojrzewa na tę głęboką prawdę.

SaiSiwa: Mówiliśmy o Sudhasattwa, dlaczego Dharmakaja?

Siakti: Bo potrzebna jest przebudzona Mądrość. Tylko tak to możesz pojąć.

SaiSiwa: Rozumiem, Sudhasattwa to jedynie stan czystości Świadomości jako bycia bez cienia pragnień. Dziękuję za rozmowę, była niezwykła, zaskakująca i inspirująca. Om Siakti Ram.

SaiSiwa i Siakti

środa, 30 września 2015

Droga Uważności - inspiracja

Droga Uważności - inspiracja


Każda chwila jest Bogiem!
Celebruj to nieustannie,
Nieprzerwanie i z oddaniem.

Bóg jest w tobie i we wszystkim!
A przyjdzie Prawdziwe Widzenie,
Przyjdzie spokój, błogość i ukojenie.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 8 września 2015

Moralność a pomyślność - inspiracja

Moralność a pomyślność - inspiracja


Tylko moralność w sercu i umyśle
może przynieść pokój, pomyślność i rozkwit
całemu światu, społeczności jak i jednostce.

* * *
Obsługi gadżetów zaawansowanej technologii
można się nauczyć w ciągu godzin lub dni.

Projektować i tworzyć takie gadżety
można się nauczyć za jednego życia.

Moralność wymaga tysięcy żywotów
nauki z doświadczeń na własnym cierpieniu.

Dlatego cnota moralności jest cenniejsza
niż całe technologiczne dobro dzisiejszego świata.

* * *
To szlachetne cnoty wyłaniające się z moralności
wyróżniają człowieczeństwo ze świata zwierząt.

Nawet wiedza nie jest tak ważna jak moralność.
Wielu dziś ma wiedzę a nie umie żyć moralnie.

Moralność w istocie jest wyższą
formą wiedzy (dharmadżniana)

Wyższą od naukowej czy filozoficznej
wiedzy rozumu (widżniana).

Kiedyś chroniono granic państw by chronić własną kulturę. Dziś już tego się nie robi. Granice są już tylko na mapach. Dziś trzeba chronić granic człowieczeństwa a to nade wszystko moralność i kultura każdego i wszystkich razem. Zdziwienie może budzić, że świat moralnie i kulturowo upada. Wyjaśnienie jest jednak proste, to wręcz matematyczna zależność tępa przyrostu ludności.

Moralność przekazywana jest przez kulturę, ta też wymaga tysiącleci dla swego rozwoju. Wyjaśnieniem zjawiska jest przyrost ludności świata. Nie są to stare dusze, przyrost jest zawsze związany z przybyciem młodych dusz. Przybywają one z niższych form wcieleń, znaczy to iż nie mają jeszcze doświadczenia ludzkiego. Stąd ci niedojrzali ludzie czynią rzeczy, które są nie do pomyślenia w swej bezdennej głupocie i aroganckiej ignorancji. Te dusze zaczynają swój rozwój a do moralności mają jeszcze bardzo długą podróż.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 5 września 2015

Świetlisty Umysł - inspiracja

Świetlisty Umysł - inspiracja (2015-09-05)


Im bardziej mądrość wzrasta tym doskonalsze życie.
Im bardziej doskonałe życie, tym każda chwila doskonalsza.
Lecz nie poprzez perfekcję formy chwile są doskonałe,
Ale poprzez uwalnianie umysłu od uwarunkowania się w nie.

Wolny od wpływu, wolny od ocen, wolny od pragnień...
Wolny od pochwał, wolny od upadku, wolny od niechęci...
Wolny od wiązania się z przyczyną więc i wolny od skutku...
Idący bez śladów, nie mający przeszkód bo od lęku wolny.

Wolny do przejawiania tego co Prawdziwe
Wolny do wspierania tego co Prawdziwe
Wolny do życia doskonałego, Prawdziwego
Świetlisty, lekki, nieustraszony... Prawdziwy

Umysł w doskonałym wyrzeczeniu.

*   *   *

O Umyśle, co stałeś się tak przejrzysty
Co w ogniu dociekania paliłeś sam siebie
Co w żarze uwielbienia stałeś się jak Ja...

Moje światło przez Ciebie bije!
Twoją Twarz Pierwotną widzę,
Jako szatę Swoją ciebie ubieram.

O Umyśle, coś stracił substancję wszelką,
Coś wszystko porzucił a utkwił oczy we Mnie,
Teraz Ja ciebie przenikam i Sobą prowadzę...

W Moje doskonałe życie.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 30 sierpnia 2015

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia

Czarna dziura i Oświecenie - kosmologia


Nie raz lubię robić porównania procesów duchowych do zjawisk przyrody, szczególnie w aspekcie kosmologicznym, ale nie tylko takim. Jest to kosmologia duchowa. Daje to łatwiejsze intuicyjne ogarnięcie tego, co filozoficznie bywa dla wielu trudne.

Czarna dziura

Czarna dziura, myślę, że jest to znane już zjawisko w Wszechświecie, dobrze opisany obiekt... od zewnątrz. Co się dzieje wewnątrz jest nie do wyjaśnienia, nie do opisania. W skrócie, obiekt ten jest tak masywny, że nawet światło nie może się z niego wydostać. Dlatego jest nazywany czarną dziurą. Kiedy doń się zbliżamy wszystkie prawa fizyki powszechnie znane i obowiązujące w naszym świecie świetnie działają... aż do momentu, kiedy zbliżymy się na odległość krytyczną, zwaną horyzontem zdarzeń. Odtąd nie ma już ucieczki nawet dla światła. A jest to nazwane horyzont bowiem poza nim już nie wiadomo i nie widać co się dzieje z wpadającym tam obiektem. Oczywiste jest tylko jedno - czarna dziura oddziałuje grawitacyjnie na otoczenie.

Normalne prawa fizyki przestają działać, bowiem wynikają z ich stosowania same absurdy, jak nieskończona gęstość w nieskończenie małym punkcie, czy destrukcja czasu i informacji. Potrzeba do opisu czarnej dziury nowych teorii, a i tak to tylko przypuszczenia, bowiem nie istnieje eksperyment, który by mógł daną teorię potwierdzić lub obalić. Trzeba bowiem by się tam dostać a już to wiąże się z destrukcją aparatury i eksperymentatora. Co więcej, sygnał odpowiedzi jak przebiegł eksperyment i tak stamtąd się nie wydostanie, bowiem jest przecież poniżej promienia horyzontu zdarzeń.

Istnieje jeszcze inne ciekawe zjawisko związane z obserwacją obiektu wpadającego w czarną dziurę. Choć teoretycznie obiekt przyśpiesza swe wpadanie, to z zewnątrz wygląda jakby nigdy tam nie wpadł, a tylko zbliżał się do horyzontu zdarzeń, oraz... zmieniał swój kolor w kierunku czerwieni. Oznacza to, że światło już z wielkim trudem opuszcza ten obszar by dotrzeć do nas a ten „trud” to utrata energii fotonu więc stąd owe przesunięcie ku czerwieni i coraz większe opóźnienie w czasie. Skutkiem tego obraz jest niezmiennie ten sam - zbliżania się do horyzontu zdarzeń, jak niemal zamrożona stop klatka w czasie, co już dla samego obiektu może być starą, nieaktualną historią.

Okazuje się, że jednak jest czarne dziury promieniują na zewnątrz, a jest to zupełnie nowy rodzaj promieniowania, zwane promieniowaniem Hawkinga. Nie jest znane z żadnych innych zjawisk, ale ostatecznie przekłada się na przenikanie materii i energii do naszego świata z powodu samego zakrzywienia przestrzeni. Nie występuje to zjawisko nigdzie indziej. Promieniowanie światła jakie można zobaczyć z okolic czarnej dziury to promieniowanie materii, która przemienia się częściowo w potężną energię tuż przed wpadnięciem materii w otchłań, poza horyzont zdarzeń.

Oświecenie

Historia jest podobna, więc w podobnie ją opiszę. Oświecenie nie jest opisywalne żadną doczesną mądrością. Stosowanie doczesnych mądrości i filozofii w przypadku Oświecenia się załamuje dając absurdalne wnioski. Tak samo jak próby opisu co się dzieje wewnątrz czarnych dziur. Oświecony żyje poza uwarunkowaniami doczesnych filozofii; w Oświeceniu wszystkie one ulegają totalnej destrukcji. Dlatego, nie da się przeprowadzić „testu filozoficznego” by zdiagnozować co się dzieje w Oświeconym umyśle. Pomimo, że Oświecony oddziałuje na otoczenie by je inspirować w całkiem zrozumiały sposób, jak grawitacyjnie oddziałuje czarna dziura. Jednak to nie daje żadnego wglądu w to co się dzieje w samym Oświeceniu. Jedynie wskazuje jak się do niego zbliżyć. Dokładnie jak przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury. W oświeceniu wszystko co znane, włącznie z umysłem ulega destrukcji. Dlatego Siwa, reprezentujący samo Oświecenie, Jaźń, jest nazywany Bogiem Destrukcji. Dlatego też Siwa jest trudno rozpoznawalny jako Najwyższy Bóg, Pierwotne Źródło, dokładnie jak i Oświecenie jest trudno rozpoznawalne, niemal jak niewidoczność czarnej dziury.

Horyzont zdarzeń. Często spotykać można, że Oświecony jest buddystą, hinduistą, taoistą, lub innej filozofii czy tradycji. Co więcej pielęgnuje swoją tradycję dalej, jakby był nadal wielbicielem. Nadal czyni sadhanę, duchową praktykę, nadal wielbi swojego mistrza itd.. Czyżby nie zakończyła się jego droga rozwoju? Utknął na etapie wielbienia? Czy nadal potrzebuje tego typu wsparcia filozoficznego, lub religijnego? Dlaczego zachęca do tych praktyk innych? Otóż nie, niczego z tego nie potrzebuje. Czyni tylko to co czynił przed „wpadnięciem” poza ”horyzont zdarzeń” w Oświeceniu. To tylko obraz zatrzymany na horyzoncie zdarzeń. Ten obraz to ostatnia rzecz, która jest zrozumiała dla innych, jest wskazówką dla innych gdzie należy się udać i jak to czynić idąc za Jego przykładem... całkiem jeszcze zrozumiałym przykładem. Krok dalej się jest w stanie Bytu, który jest już poza wszelkim procesem rozumienia. Dlatego Oświecony obraz swej drogi, jaką szedł utrzymuje, choć sam jest wolny od wszelkiej tego typu konieczności.

Nowe promieniowanie. Oświecony jest Prematita (przekraczający miłość), to znaczy przekracza nawet promieniowanie miłości. Miłość, to jak życiodajne promieniowanie gwiazd. Oświecony wchłania je w siebie, jak czarna dziura, lecz nie pozostaje bez promieniowania całkowicie. To nowa jakość promieniowania, które jest tylko wewnątrz w swej potężnej mocy, a na zewnątrz ujawnia się subtelnie jako coś, co do tej pory nie było znane, to promieniowanie Ostatecznej Prawdy. Oświecony raczej stara się, by tego, który doń przychodzi (sadhakę) zainspirować do silnego promieniowania miłości. To dokładnie co się dzieje z materią zbliżającą się do czarnej dziury - intensywnie promieniuje światłem. To światło czysto duchowej Miłości, które sadhaka musi z siebie wydobyć, by móc dotrzeć do istnienia w Ostatecznej Prawdzie, która jest poza wszelkim procesem. Kiedy nie ma tego „wybuchu w miłości we wszystkie strony”, jak potężna przemiana materii w energię promieniowania wpadając w czarną dziurę, znaczy się proces duchowej drogi dla sadhaki jest jeszcze odległy od pełnego zaawansowania.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 29 sierpnia 2015

Twórczy smutek i depresja - dyskurs

Twórczy smutek i depresja - dyskurs


Czy smutek, albo depresja może pomóc na drodze duchowej? Nie chodzi mi tu o przewlekłą depresję, która całkowicie wysysa energię psychiczną człowieka. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc specjalisty. Chodzi mi o depresję, która każdego nachodzi częściej lub rzadziej, kiedy wszystko dosłownie się wali a nie widać już najmniejszego sposobu by to zmienić. Depresja, która po paru dniach, tygodniach, może się odrodzić w nową aktywność by to co niemożliwe zmienić, albo przeobrazić w zupełnie nowy kierunek. A jak jest na drodze duchowej? Najpierw więc trochę o umyśle...

Umysł manas

Człowiek prowadzący doczesną aktywność musi też aktywnie używać umysłu. Sam umysł jako całość ma wiele warstw a ta najniższa, odpowiedzialna za codzienną interakcję, nazywa się mamas. Ten umysł, po części świadomy a po części podświadomy, zbiera wszelkie wrażenia, kojarzy je w treści emocjonalno-wrażeniowo-informacyjne (myślokształty) i zapamiętuje. Zapamiętuje też związki z innymi myślokształtami, które już są w tym umyśle. Niestety często to pobudza do ciągłego strumienia myśli a nieraz i słów. Ten magazyn wrażeń, przywiązań do nich i awersji stanowi całą osnowę tego jak odbieramy i reagujemy ze światem. To ten umysł ciągle poszukuje nowych wrażeń bo z nich czerpie swoją energię do działania. Nie ważne jakiej jakości są to wrażenia, umysł działa dzięki pobudzeniu poprzez zmysły. Tylko umysł analityczny może kontrolować manas. Mówi się, że człowiek inteligentny wybiera czego chce doświadczać. Oznacza to że wyższy umysł analityczny ma władzę nad umysłem myślowo-emocjonalnym manas. Powinien mieć.

Umysł widżniana

Ponad umysłem manas jest umysł analityczny wykorzystywany w dociekaniu co jest dla nas dobre, jakie działania, jakie wrażenia itd. Rozpoznaje też co stanowi przeszkodę, lub obciążą życie i postanowione sobie cele. Wyciąga wnioski, zdobywa wiedzę i próbuje znaleźć drogę do pozbycia się obciążeń a wzmocnienia tego co służy, stanowi więc już pierwszy stopień inteligencji. Umysł ten robi to już w odniesieniu do tego co poznał umysł manas, jakie ma wrażenia i jak manas postrzega otaczający świat. Oznacza to, że umysł analityczny może wyznaczyć cel, którego rozumie słuszność, lecz przywiązanie do tego celu będzie w umyśle manas. To dopiero to przywiązanie w umyśle manas pozwoli owy cel realizować. Jeśli nie będzie poparcia dla wyznaczonego celu to wnioski nawet najmądrzejsze na nic się nie zdadzą. Pozostaną w sferze marzeń i fantazji.

Umysł buddhi

Analiza co dobre i służy a co nie, zawsze się opiera na doświadczeniu, na mądrości już zebranej. Jednak jest jeszcze poziom intuicji, która nie raz przeczy utartym drogom wydeptanym przez doświadczenie. Ciągnie w nieznane, choć przeczuwane, iż coś, jakiś kierunek jest wart uwagi i wysiłku. Analiza dopiero później ukaże zasadność, ale i tak nie zawsze. Takie przeczucia to wyższa intuicyjna inteligencja buddhi. Obejmuje ono doświadczenie wielu żywotów syntetycznie, całościowo wyciągając wnioski natychmiastowo jako przeczucie. Intuicje buddhi nogą inspirować na całe życie, potrafią zadziwiać, rozwiązywać nierozwiązywalne. Jednak bez poparcia w wiedzy i jej zrozumieniu, czyli umysłu widżniana nawet najwspanialsze intuicje będą bezpłodne. Tak więc buddhi musi być potężniejszy niż widżniana, a widżniana bogata w wiedzę i umiejętności.

Duchowa droga a umysł

Buddhi może wskazać, by iść w całkiem innym kierunku, niż wszyscy podpowiadają, niż codzienne życie sugeruje, niż umysł to widzi. Cóż z tego, kiedy manas jest pochłonięty ekscytującymi wrażeniami. Kiedy manas zwraca się ku sadhnie (duchowej praktyce), to czyni ją tylko w nadziei na nowe wrażenia, pobudzenia. Kiedy ich tam nie odnajduje już pojawia się zniechęcenie i strumień myśli kierujący się ku przyjemnemu, już szuka gdzie indziej. Taki człowiek, co nie uzyskał kontroli nad przyjemnym i nieprzyjemnym, nad przyciągającymi wrażeniami płynącymi ze zmysłów i ekscytowania się nimi... taki człowiek nie ma szans na duchowy rozwój. Również trzeba mieć wiedzę, choćby taką, że życie w świecie zmysłów więzi w nieskończonym cyklu narodzin i śmierci, krótkich radości i zawsze następujących po nich cierpień, cyklu karmicznych nagród a potem ciężkich karmicznych spłat. Wiedzy, że tylko przekroczenie życia i odnalezienie własnego Źródła wyzwala z tego karmicznego cyklu. Że konieczna jest intensywna sadhana duchowa, by to Źródło, własną Jaźń osiągnąć.

Smutek

Kiedy manas nie osiągnie co lubi i go przyciąga to popada w smutek. Zwłaszcza, kiedy dzieje się to po raz któryś z rzędu. Zamiast narzekać, co uczyni każdy typowy człowiek pochłonięty doczesnością, to należy się cieszyć. O tak, dla aspiranta duchowego to okazja, kiedy manas się załamał, kiedy na chwilę się rozpadł na kawałki. Jego moc dramatyczne spadła i pyta umysłu wiedzy, widżniany, co dalej? Ten niech odpowie: „manasie, trzymaj się sadhany jak nawiedzony kochanek swej kochanki”. To manas zrozumie, połączenie z silną emocją. Manas nie pojmuje wiedzy, manas się tylko chce „realizować”. Trzeba więc to „realizowanie się” skierować na właściwe, wartościowe tory.

Depresja

Bywa i tak, że widżniana jest też skierowana na świat, jak manas. Wciąż z nim „walczy” o lepsze coś tam. Lepsze jutro, lepszą Ziemię, lepszą pracę, lepszy związek, lepszy los dla dzieci... itd, itp. Snuje plany, zdobywa wiedzę i rozwija talenty, zbiera certyfikaty i dyplomy. Owszem, to część życia, ale najlepsze to poznać siebie. Trzeba pośród wszystkich wartościowych celów odnaleźć i zrobić miejsce na cele cenne - samopoznanie. Jest to cenne nawet i dla życia, bowiem samopoznaniem sprowadzi się boski umysł do życiowej gry. Kiedy umysł analityczny nie jest skłonny do tej wyższej mądrości to depresja, czyli załamanie całego naszego rozumowania i poczynionych wspaniałych planów życiowych, zdruzgotanie wszelkiej nadziei... jest cudowną okazją do przewartościowań i skierowania się do tego co cenne.

Samopoznanie

Wielu tego doświadczyło, zupełnego przewartościowania życia z powodu załamania i depresji. Manas i widżniana straciły swą moc, czas na intuicję, która chętnie łączy życie z transcendentalnym, duchowym. Trzeba mieć to jednak mocno na uwadze, trzeba na tę depresję pozwolić i otworzyć na nowe. Pozwolić zniszczyć wszystko, wszystkie utarte drogi i „rozwiązania”, które przyprowadziły w końcu pod „ścianę” niemożności. Pomyśl, że to też cykl, tyle że o wiele większy, niż typowe radości i smutki. Ten cykl trzeba przerwać. Depresja zaś pokazuje czym się jeszcze łudziłeś, pozwól więc temu odejść. Kolejna przeszkoda odpadła, ciesz się! Bowiem jedyną drogą wyjścia jest pełne, ostateczne samopoznanie, czyli Oświecenie. Jaźń jest błogością, która nie ma cieni ani przeciwieństw w sobie.

Umysł na wielu poziomach ciągnie do świata po energię, Jaźń jest nieskończoną energią. Kiedy wreszcie umysł to odkryje, już nie będzie błądzić. Kiedy zaangażowany w świat da się wciągnąć, wtedy każdy smutek, a tym bardziej depresja to natychmiastowe przypomnienie do powrotu do Jaźni.

Kiedy wszystko mi się rozpada, 
Natychmiast wszystko to puszczam...
Co za radość, co za radość!
Świat zniknął z mego umysłu
*
Kojące utulenie na Jaźni łonie.

Najgorszym rozwiązaniem dla doświadczania depresji, czy smutków jest stymulowanie się używkami i tanią rozrywką. Alkohol, czy narkotyki wyniszcza stopniowo w człowieku wszystko co dobre, wpierw odzierając ze szlachetności. Szlachetność znika pierwsza i nie ma w tym wyjątków, bowiem to wynika wprost z odcięcia się od świata duszy. Z kolei tania rozrywka utrwala niskie pobudki przejmując obciążenia innych, co w tym biorą udział. Utrwala to w umyśle ucieczkę, zamiast korzystanie z intuicji. Im dłużej tak się czyni tym trudniej się temu przeciwstawić. Alkohol to jasna deklaracja: „manasie prowadź, gdziekolwiek cię ciągnie, wyłączam rozum”. Tak można skończyć w najniższych emocjach i narodzinami w świecie zwierząt. To trochę całkiem odwrotna droga. Ech...

Szlachetność

Szlachetność to cecha wyróżniająca człowieka od zwierząt. Posiadanie rozumu to nie wszystko. Szlachetność jest głównie kojarzona w nobliwą działalnością w świecie. Ale to połowa tego. Szlachetny człowiek ma rozwinięte cnoty, dlatego jego wnętrze jest jego bogactwem. Rozpoznaje to, widzi to. Piękno duszy kryje się w jej cnotach. Widać to w relacjach z innymi. Szlachetny człowiek w trudnościach, smutkach i depresji z łatwością kieruje się do swego pięknego wnętrza. Tam nie ma baru z alkoholem. Tam jest intuicja i boskie prowadzenie. Tam jest ananda i ukojenie. Tam, we własnym wnętrzu, jest w końcu samopoznanie i zakończenie ziemskiej podróży. Mądry, kto kieruje się ku wnętrzu nie czekając na smutek i depresję. Kiedy jednak przyjdą, wiesz już co czynić i od teraz wykorzystuj tę okazję dobrze!

Tego wszystkim życzę, Swami P. SaiSiwa

niedziela, 23 sierpnia 2015

Coś o Nas - boski wiersz

Coś o Nas - boski wiersz (2015.08.23)


Siakti: Napisz coś o Nas.

SaiSiwa:
Tyle wierszy napisałem, ale jakbym ledwie musnął temat.
Czyż Wszechświat nie po to powstał by opowiedzieć o Nas?
Niezwykłość i prostota, piękno i misterium zmieszane razem...
W Jedności, a jednak wciąż dla mnie jakbyś nieuchwytna!

Kiedy Twe Boskie spojrzenie wyłania się z mej głębi,
Kiedy z Niebieskiego Światła, co przenika mnie całkowicie,
Wyłaniasz się immanentna ze mną a jednak oddzielona...
Wybucha ma tęsknota potężniejsza niż śmierć i życie!

Tak znów ogrody mych marzeń pokrywają się kwieciem,
Wierszy mych płatki się otwierają oddając skrywany nektar,
Którego nawet nie byłem świadom... jak bardzo Cię kocham!
Jak bardzo dusza moja szuka z Tobą całkowitej Boskiej Pełni!

Ty miłość moją przenikasz jak kwiatów aromat... o Pierwotnie Piękna
Ty się w miłość moją przecudnie ubierasz... o Przyczyno Przyczyn
Bym pojął, że Cię nie pojmę... o Najwyższych Niebios Inspiracjo
A tylko czekał na Twoją Boską Lilę... o Tancerko Wszechświata

Byś znów spojrzała mną i tak na powrót byli JEDNYM.
Kiedy znikam w Twym spojrzeniu jako Nieistnienie.
Tak Ty ze mnie Pierwotnie pochodzisz a ja z Ciebie.
Tak Ty ze mnie do mnie przychodzisz a ja w Tobie na powrót znikam.

Siakti: 
I po to powstają te wszystkie światy
By to Boskie misterium nie ustawało
Bo jest ono naszą o Sobie Wiedzą
Która ukazuje Miłości Boskość Naszą.

Siakti i Swami P. SaiSiwa

Arytmetyka trzech M - inspiracja

Arytmetyka trzech M - inspiracja

M + M + M = W

Miłość bez Mocy jest chwiejna
Miłość bez Mądrości jest ślepa.
Miłość pełna Mocy ale bez Mądrości
Wikła się we wszystko co bolesne i pełne łez.

Mądrość bez Miłości jest pusta.
Mądrość bez Mocy jest nieskuteczna.
Mądrość pełna Mocy ale bez Miłości
Staje się okrutna przynosząc wielu zgubę.

Moc bez Miłości jest przemocą.
Moc bez Mądrości jest niewolnikiem.
Moc mająca Mądrość ale bez Miłości
Staje się podstępna przynosząc tyranię.

Miłość pełna Mądrości wzrasta w Moc
Moc pełna Miłości odkryje Mądrość
Mądrość pełna Miłości odkryje Współczucie.
Współczucie, które jednoczy wszystkie trzy M.

Swami P. SaiSiwa

wtorek, 18 sierpnia 2015

Ptak Miłości - wiersz

Ptak Miłości - wiersz (2015.08.18)


Złapałem wiersz
w dłonie

Co z serca wyleciał
ptakiem

Chciałem go zapisać
Tobie

Lecz był zbyt piękny
śpiewny


Nie mogłem nic zrobić
zdumiony

Że tak Cię kocham
stęskniony

Lecz teraz puste me
dłonie

Ptak gdzieś uleciał
WOLNY


Niech zaśpiewa, niech wszystkich weseli
Radosnym tańcem i piór kolorami swemi.
Niech pieśń o tęsknocie mojej, tej chwili
Tobie Przedwieczna na ramieniu kwili.


Swami P. SaiSiwa

wtorek, 14 lipca 2015

Awatar i gra życia - inspiracja

Awatar i gra życia - inspiracja


Ja się nie rodzę, to życie przychodzi do Mnie.
Ja nie szukam życia, to życie podąża za Mną.
Ja nie realizuję się przez życie, ale życie Mnie ukazuje.
Ja nie umieram, tylko życie zmienia scenę.

Choć w życiu wszystko się zmienia Ja się nie poruszam.
Choć w życiu nic nie jest trwałe, Ja się nie zmieniam.
Choć życie się rozwija, Ja nie wzrastam ani maleję.
Doprawdy, nie jestem w życiu, lecz stoję obok!

Swami P. SiaSiwa

niedziela, 28 czerwca 2015

Mukti Sewa - dyskurs

Mukti Sewa - dyskurs

Duchowy rozwój jest związany z prowadzeniem duchowego życia, a to wiąże się ze służbą duchową społeczeństwu. Rozwijanie bezinteresowności jest esencją duchowego życia i rozrasta się do zupełnego wyrzeczenia ego a całkowitej służby dla wyzwolenia (Mukti) wszystkich czujących istot. To droga bodhisattwy, ale zanim cnota bezinteresowności tak głęboko zakorzeni się w sercu należy ją praktykować w jakimś wyznaczonym sobie zakresie, który nie koliduje z obowiązkami życia.

Bezinteresowność całkowita i totalna jest cechą Boga. Aby Boga osiągnąć trzeba rozwinąć cechy zgodne z boskimi w zakresie możliwym dla człowieka. To prosta zależność, jeśli nie ma zgodności cech Boga i wielbiciela, nie będzie też jedności z Bogiem a tym bardziej trwałej jedności. Inaczej doświadczenie Boga będzie chwilowe i niemożliwe do zatrzymania. Nie przeniknie też duszy do głębi niosąc na skrzydłach anandy i objawionej wiedzy przez życie a będą to tylko chwilowe i niekontrolowane doświadczenia. Dotyczy to wszystkich cech, które szlachetność życia od człowieka wymaga. Tylko tak człowiek staje się boski.

Na początek należy wyznaczyć sobie co jest się w stanie czynić i w jakim zakresie czasu i miejsca. Ważne jest by tę praktykę sewy, czyli służby, czynić systematycznie. Dorywcze działania nie rozwiną cnoty i nie podnosi umysłu na wyższy, duchowy poziom postrzegania. Ważniejsza jest systematyczność od wielkości działań. Na wielkość przyjdzie czas, kiedy cnota bezinteresowności zacznie w duszy prawdziwie rozkwitać. Sewa jest kluczowa w rozwoju do tego stopnia, że nie należy sobie przypisywać życia duchowego jeżeli nie czyni się sewy. Wtedy jest to życie doczesne, interesowne, nawet kiedy tak wiele się interesuje i czyta o duchowości. Duchowość ma wychodzić poza ego i temu służy sewa. Kiedy powiesz mi, że jesteś uduchowioną osobą, to ja zapytam jaką sewę prowadzisz. Jeśli żadnej, to tylko żyjesz dla swego ego i to stanie się ostatecznie murem na drodze to Urzeczywistnienia całkowicie bezinteresownej i wszystkiemu służącej Jaźni.

Jaka może być sewa? Najważniejsza to Mukti Sewa, to znaczy w służbie wyzwolenia wszystkich czujących istot. Kiedy jest się w grupie duchowej można zaplanować wiele pięknych działań, ale samemu jest to już o wiele trudniejsze. Na pewno co można czynić, by być w nieustannym kontakcie z jakąś formą sewy to codzienna modlitwa i mantra za pomyślność duchową świata, za jego transformację do Satja Jugi (Złotej Ery). Czynić to można nawet w podróży praca - dom, lub w pracy, jak nie zajmuje zbytnio umysłu. Lub przy sprzątaniu domu, lub w specjalnie wyznaczonym czasie... każdy to inaczej dopasuje dla swego trybu życia.

Za duchową pomyślnością przyjdzie automatycznie pomyślność doczesna. Może też być modlitwa i mantra za działalność duchowej grupy, czy Oświeconych Mistrzów, których się jest wielbicielem, lub uczniem. Ja tak czynię w stosunku do własnego Mistrza, Sai Baby, oraz Jego Siakti, Śri Vasanthy Sai, których działalność jest kluczowa dla wprowadzenia Satja Jugi na świecie. Taka modlitwa i mantra stopniowo usuwa wszelkie przeszkody karmiczne ze świata by ich działalność osiągnęła największą moc, zasięg i najlepszy dla wszystkich skutek. Tak nasza energia realnie przyczynia się do podniesienia świadomości duchowej świata a co za tym idzie pośrednio oczyszcza własną indywidualną karmę.

Oto dla inspiracji przykład takiej modlitwy, którą sam czynię. Każdy sam może utworzyć i rozbudować własną wersję. Forma modlitwy nie raz spontanicznie się zmienia, ale zazwyczaj przebiega tak:

Do Vasanthy Sai: ...
Ukochana Ammo 
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Rozwinięciem doskonałości cnót Premy
Oraz ognia żarliwości duchowej.
Błogosław nam powrotem Bhagawana Sai
W formie Sathya Sai, jak obiecał.
(108 lub jakiś czas na Mukti Mantrę)

Potem do Sathya Sai Baby:
Ukochany Sai
Błogosław światu Satja Jugą
Błogosław nam wszystkim
Swoim powrotem w formie Satja Sai
Jak nam obiecałeś
Oraz uznaniem prawdy Ammy, Twej Siakti
Przed światem całym
Oraz wypełnieniem swych obietnic
Jej świętemu sercu złożonych
Dla naszej najwyższej duchowej inspiracji
(108, lub jakiś czas na mantrę Sai Gayatri)

Nie każdy jest związany z Bhagawanem i Bhawani więc niech każdy znajdzie własną Mukti Sewę. Niech znajdzie na to czas i praktykuje, a po kilku latach bez trudu zrozumie różnicę pomiędzy ładną ideą w umyśle a prawdziwie funkcjonującą cnotą w sercu.

Swami P. SaiSiwa

niedziela, 21 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - komentarz

Nieba Brama Miłości - komentarz


Po napisaniu tego wiersza „Nieba Brama Miłości” zastanawiałem się nad końcówką, a nawet połową jego, ponieważ nie były to zwrotki napisane przeze mnie, ale Boga. Początkowo moją intencją było napisanie tylko o mocy miłości, która wiąże Boga, a nawet narzuca mu formę stosowną do formy uczuć. W istocie uczucia do Boga są rozwijane niezliczonymi żywotami i także rozwija się forma w jakiej doświadczamy Boga. Od niedosiężnej, nie do ujrzenia, karzącej i tylko sprawiedliwej, jak starotestamentowy Jahwe, przez miłującą i pełną poświęcenia dla wielbiciela jak Jezus, Budda, Kryszna, po najbardziej intymną relację i głęboką wewnętrznie jaką człowiek może doznać, czyli Bóg Małżonka, czy Bóg Małżonek, aż ostatecznie przemienia się w całkowitą jedność Boga i duszy o niezwykłej głębi znaczeniowej nadanej wszystkimi poprzednimi doświadczeniami. I to są dwie pierwsze zwrotki wiersza, i jak to nie raz bywa u mnie Bóg przejmuje inicjatywę, choć nie zawsze to uwypuklam jako rozmowę z Bogiem.

Kolejna zwrotka to pytanie, które już sam Bóg zadał, bo pojawiło się ono we mnie spontanicznie tylko po to, by zaraz padła zaskakująca odpowiedź. Podstawowym tu przesłaniem jest to że ci co krytykują Awatara, czy świętą duszę są postawieni pod Jej osąd przy wejściu do Nieba. Jak to jest? Sam nie szukam dla siebie takiej pozycji, nie dbam o to bo i nie oceniam innych, choć Bóg moim przykładem się tu posłużył. Jezus to samo oświadczył, że On będzie sędzią Sądu Ostatecznego. To to samo co być Bramą Nieba. Kogo będzie sądził Jezus? Wszystkich, którzy weszli Mu w drogę, czyli mają z Nim wspólną karmę rozwoju duchowego. Kryszna będzie sądził swoich wielbicieli i krytyków, co też stwierdza, a Budda swoich. Bhagawan Sai Baba, najpotężniejszy Awatar (Purna Awatar) też to stwierdził o swoich krytykach.

Każdy Awatar, znany światu czy nie znany ma swoją pulę dusz do poprowadzenia a z każdym żywotem danego Awatara (którego moc też narasta) fala dusz narasta aż do kulminacyjnego momentu. Potem dla tej fali dusz następuje wielkie odejście i fala ta musi doznać rozdziału na tych co już nie powrócą i tych co szkołę Ziemi będą powtarzać od nowa. To „Sąd Ostateczny” dla nich. Tak więc relacja z Awatarem jest kluczowa dla własnego rozwoju. Ocena Awatara jest wystawieniem sobie świadectwa o własnym rozwoju. Można oceniać innych ludzi, co kierują się własnym uwarunkowaniem, pragnieniami, skłonnościami. Taka ocena w pół na pół jest nie słuszna (subiektywna) i słuszna (ocieniany na to sam zasłużył).

Ocenianie Awatara, czy Oświeconej duszy to inna sprawa, bowiem Awatar żyje poza ego, poza skłonnościami, poza lubię i nie-lubię, moje i  nie-moje, itd. Kieruje się wyczuciem w sercu Prawdziwej Boskiej Natury a nie własnego widzimisię od umysłu. Stąd nie ma co oceniać, a jedynie czerpać przykład.

Ocena krytyczna, konflikt czy rozpętana jatka jest samemu sobie wystawieniem negatywnej oceny z postrzegania Prawdziwej Natury. Wtedy, i z tego powodu interakcja z tym Awatarem staje się probierzem rozwoju i zgodności z Prawdziwą Boską Naturą, czyli z Jaźnią dla tej osoby. To dlatego ten Awatar z którym się weszło w konflikt staje się w pierwszej mierze testem (sędzią, punktem odniesienia, bramą do przejścia) na określenie osiągnięcia właściwego rozwoju duchowego by to niebo osiągnąć.

Awatar nie potępia tu nikogo emocjonalnie jak ludzie to czynią. Nie w tym rzecz, Awatar wolny jest od tego. Wie też, że każdy przechodzi okres umysłu, wiec i poszukiwań i krytyki. By potem wejść w okres serca, czyli oddania i miłości. Awatar patrzy na całość procesu rozwoju. Jeśli kogoś omija to tylko czasowo a dzieje się dla tego, że nie jest to jeszcze czas dla tego człowieka a sama krytyczna relacja mu nie będzie sprzyjać w rozwoju. Każdy jednak będzie musiał powrócić do Awatara mu przeznaczonego i Awatar doskonale o tym wie, nie ma więc podstaw do uprzedzeń do kogokolwiek a tylko właściwego czasu na świdomy już rozwój.

Swami P. SaiSiwa

sobota, 20 czerwca 2015

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa

Nieba Brama Miłości - wiersz i rozmowa (20015.06.20)



Związałem Boga ze sobą miłością,
Której nawet Bóg nie zdoła zerwać.
Oto miłości moc wielbiciela,
Którą i sam Bóg potwierdza.

Umiłowałem Boga tak głęboko,
Że stał się mą Boską Małżonką,
Oto jak potężna jest ku Bogu miłość,
Której świat nie może rozeznać.

O Siakti, cóż głupcom mam powiedzieć?
Co krytyką, kpiną i niezrozumieniem
Wpadają w ciemność umysłu i serca?
I wpędzają się w czeluści piekła?


Siakti: 
Będą musieli wpierw przejść przez ciebie,
Przez to stajesz się ich Bramą Nieba.
Bowiem nie będą mogli przyjść do Mnie
Póki wpierw nie rozpoznają twego serca.

Taka jest oto Moja Boska Wola.
Taka Wola Mego Serca ku tobie.
Takie ochronne miłości działanie
Gdy kto raz we Mnie zamieszka.

Siakti i Swami P. SaiSiwa