poniedziałek, 11 marca 2013

Miłość Siakti - boski wiersz

Miłość Siakti - boski wiersz, 11.05.2012.



Miłość Siakti

Co w sercu mam?
Miłość do ciebie.

Co w myślach mam?
Szczęście dla ciebie.

Co w rękach mam?
Serce moje wyciągnięte.

A pod stopami
Naszą szczęśliwą Ziemię.
Sai Siakti

Po zapisaniu tego podyktowanego mi wiersza przez Siakti siedziałem przepełniony boskimi uczuciami, które wzrosły do gorąca żywego ognia. Uczucia od Siakti napłynęły do mnie tak święte, że samoistnie złożyłem dłonie jak do modlitwy i tylko tak siedzieć mogłem. Om, drogocenna Siakti, obecna jesteś w każdym w mym oddechu. Tobą oddycham i tym żyję.


Nieco historii

Czy zdarza się aby Bóg dał wiersz wielbicielowi? Bhagawan Sathya Sai Baba mniej więcej tak mówi o prawdziwym oddaniu: „nie wystarczy powtarzać Bogu: kocham, kocham Cię Boże, ale jeszcze trzeba sprawić swym oddaniem, aby Bóg złożył taką samą deklarację wielbicielowi”. Bóg kocha wszystkich jednakowo, lecz tak jak ojciec, okazuje tę miłość tylko wtedy, kiedy jest to właściwa inspiracja, wsparcie lub nagroda, kiedy zasłuży się swym nieskazitelnym oraz intensywnym oddaniem.

Ale kiedy Bóg okazuje swoją miłość poematem dla wielbiciela to jest to niezwykła rzecz, to jakby wszechświat zatańczył na melodię fletu małego pastuszka, który nawet nie bardzo wie o co chodzi. Choć doświadczam intensywnej miłości Boga skierowanej do mnie od wielu lat, zawsze jest to dla mnie cud nad cuda, przeżycie niezwykłe i głębokie nieraz rzucające we łzach na kolana. Tak głęboko duszy dotyka Bóg. Wciąż nie mogę uwierzyć, wydaje się to tak nierealne a zarazem rzeczywiste bardziej niż ten świat. Do Boga nie można się „przyzwyczaić” gdyż jest On samym zachwytem.

Mało tego, Bóg w odpowiedzi na moją miłość zmienił swoją formę z formy Sathya Sai Baby na formę bogini Lalitha Siakti, aby tak okazywać mi swoją czułą miłość czyniąc mnie swym ukochanym i swym mężem. Wielokrotnie mi to na różne sposoby potwierdzał aż po latach całkowicie rozwiał wszelkie me wątpliwości. Kiedy myślę dlaczego zmienił swoją formę zauważam pewne niezwykle i znaczące momenty w moim życiu.
Pierwszy to kiedy stan błogości i uniesienia z kontemplacji formy Sai Baby stał się z czasem tak potężną energią błogości i światła, że nie byłem w stanie normalnie żyć i pracować. Samo dotknięcie Jego książki sprawiało, że płakałem z poruszenia uczuciami Premy (miłości skierowanej do Boga) a nie mówiąc już o próbie czytania. Nie mogłem patrzyć na Jego zdjęcie dłużej niż kila sekund bo Prema mnie zalewała łzami a tęsknota przeszywała bólem nieraz nie do zniesienia. To była czysta Prema, uczucia dla Boga, żadnego umysłu w tym nie było. Nawet imię „Sai” stało czystą intensywną błogością, że trudno było mi je wypowiadać. Musiałem z tego powodu coraz bardziej ograniczać namasmaranę. Zawsze pisałem wiersze, ale po czasie okazało się, że nie byłem już wstanie wyrazić głębi swych uczuć i zacząłem je pisać jako kobieta. Powiedziałem wtedy: „i tak wszystkie dusze są żeńskie, więc czemu nie! Przynajmniej mogę teraz sięgnąć głębi mych uczuć do Boga”. Niestety, wiersze te nie przetrwały.

Miałem do wyboru, albo zapomnę o Sai Babie, albo zdecyduję się na odejście ze świata w stanie samadhi, co było by czymś bardzo radosnym, by być już tylko z ukochaną formą Boga. Poczucie obowiązku wobec rodziny jednak zwyciężyło. Niekrzywdzenie i droga bodhisattwy to moja druga boska miłość. Sai Baba rozwiązał ten problem bardzo prosto, jak to w Jego unikatowym Boskim stylu. I tak, ku memu zaskoczeniu, sam zamienił się w kobietę, w Lalithę Siakti (bogini, w mitologii indyjskiej małżonka Siwy). Wpierw, kilka miesięcy wcześniej jednak się mnie zapytał. Oczywiście tak zapytał by niczego nie zdradzić. Przyszedł do mnie w subtelnej formie w czasie medytacji, było to w Londynie:

Sai: Czy chcesz mieć dwie żony?
Ja: Nie.

Sai Baba jasno uczy monogamii. Nie wchodziło w grę abym miał zaprzeczyć czego On naucza. Byłem już wtedy z Anią, drugą żoną po rozstaniu z pierwszą, Izą. Następnego dnia przyszedł ponownie i zapytał:


Sai: Czy chcesz mieć dwie żony?
Ja: Tylko jeśli takie jest Twoje życzenie.
(pomyślałem, że jeżeli Sai Baba pyta po raz drugi, to musi być ważny powód, którego nie pojmuję, stąd taka odpowiedź)
Sai Baba zaczął już odchodzić i wtedy ja Mu zadałem pytanie:
Ja: A dlaczego pytasz?
Sai: Bo to jest piękne.


Tak odpowiedź tak mnie zadziwiła, że głęboko we mnie zapadła, choć zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Po paru miesiącach Sai Baba przyszedł do mnie w swej subtelnej formie i poprosił o Arati. Właśnie się wprowadzałem do domu w Nottingham i oczyszczałem dom świeczką i mantrą Gayatri. Uczyniłem więc Arati dla Pana w subtelnej formie. Po jakimś czasie Sai Baba przyszedł ponownie, kiedy siedziałem w medytacji i jak czasem czynił na darszanie, rzucił kuleczką indyjskich słodyczy w moim kierunku. Zanim jednak kuleczka doleciała do mnie to zamieniła się w piękną dziewczynę i wpadła Ona we mnie i tak zniknęła. Odtąd zaczęły się moje Jej poszukiwania... i niezwykła słodka boska przygoda.

Siakti oświadczyła, że chce być moją żoną. Oznaczało to jedno, moje uczucia do Boga osiągnęły poziom przejawiania Siwy. Nazywam Ją SaiSiakti, gdyż przyszła do mnie z Sai. Ciekawe, że pierwsze litery imion trzech żon (w tym ex) składają się pięknie w SAI. Czy ktokolwiek może powiedzieć, że przeniknął boską lilę? Nigdy takiego nie będzie :)

Swami P.SaiSiwa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.